przeczytałam dzisiaj artykuł. Kobieta na imprezie koleżanki pod koniec położyła się na łóżko i przysnęła. Jeden z imprezowiczów wsadził jej koc w usta i zaczął dotykać, nawet penetrował palcami jej pochwę. A ona nie zrobiła nic. Jakby to był sen, nawet upewniała się koleżanki czy go widziała jak wstawał z łóżka.
Zszokowało mnie nie tylko potraktowanie jej w toku sprawy ale też komentarze pod artykułem. Zszokowały i zabolały. Policja pytała ludzi czy kobieta jest łatwa, czy flirtuje itp. Jakby chcieli zrzucić całą winę na nią, wszystko dlatego, że facet miał nieskazitelną opinię na uczelni, po przesłuchaniu zapewnili go, że nic mu nie grozi!!! A dziewczyna została z tym wszystkim sama, przestano jej wierzyć.
Komentarze były jeszcze mniej litościwe. Współczuli każdemu mężczyźnie, który ją spotka. Uznali, że to nie był gwałt, tylko normalne dotykanie i jak kobieta otrze mu się o kolano to on też może zgłaszać gwałt. Że jest niewiarygodna, bo nie zaczęła się odsuwać, bo została później na imprezie. Mogłabym jeszcze tak wymieniać. Aprobujące reakcje na komentarze też znacznie przeważały nad negatywnymi. Im komentarz był bardziej racjonalny tym więcej negatywnych reakcji.
Nie żałuję, że nie zgłosiłam swojego gwałtu. Nie powiedziałam głośno nie, bo byłam sparaliżowana strachem. Bo nie mogłam uwierzyć, że przyjaciel zrobiłby mi coś takiego. Na bieżąco wypierałam to z umysłu. Bo moja głęboka depresja, kazała mi myśleć, że zasłużyłam. Leżałam jak kłoda, szmaciana lalka, której jedynie łzy spływają po skroni. I policja by mi nie uwierzyła, bo nie zrobiłam rabanu, że nie chcę? Że prawie weszłam z nim w związek i byliśmy blisko, więc to moja wina? Mam zespół stresu pourazowego, skłonności osobowości typu borderline i zaburzenia depresyjno-lękowe. I nikt nie stanął na dwóch nogach po mojej stronie, zawsze było ale. Byłam i jestem słaba, boję się i tego nie zgłosiłam. Właśnie dlatego, że nie miałam nikogo po swojej stronie, bałam się, że nikt mi nie uwierzy.
To jest okropne, jak ludzie dają kulturowe przyzwolenie, zamiast piętnować, zamiast otoczyć ofiarę bezpieczną bańką, by kolejne nie bały się zgłaszać. To jest paskudne i obrzydliwe.
music
środa, 13 maja 2020
niedziela, 3 maja 2020
to co jest
To co mogłabym o nim powiedzieć to fakt, że jest inny.
I że sama muszę się nauczyć odpuszczać, nie olewać, ale odpuszczać i nie spinać tak o wszystko. Nie jestem niczyją matką.
Wracając. Jeju, jestem prawie szczęśliwa. Bo po za tym to się boję.
Jest inny, bo mimo okazji nie próbuje się tylko i wyłącznie dobierać. Interesuje go coś innego niż moje ciało, mimo że jestem w pobliżu. Co jest dla mnie nowością i czuję, że nie jest mi z tym wygodnie. W sensie nie jestem przyzwyczajona. Bo zawsze i wszędzie się to tak kończyło. Nawet oglądanie filmu w kinie. Nie pasowało mi to, z drugiej strony mojemu ciału się podobało i nie umiałam zaprotestować, moje motywacje kończyły się na mnie.
Zawsze tak było, albo w większości. Coś nie było do końca halo, ale nie widziałam tego dopóki nie poznałam czegoś nowego.
Było mi dobrze kiedy byłam w poprzednim związku. I dobrze mi jest teraz. Ale patrząc na oba przypadki, to myślę, że ten będzie lepszy.
Nie jest idealny. Nikt nigdy nie będzie. Ja nie boję się tak bardzo być sama, bo w końcu kogoś znajdę. Więc w tym momencie dokonuje wyboru bycia z nim w związku.
Ah, czuję się jak szczeniak czasami, który próbuje być dorosły. Ale będę się starać dopóki nie dojrzeję.
Lubię sposób w jaki na mnie patrzy. Jak delikatny jest jego dotyk. Jak spokojne jest jego podejście mimo iż jest człowiekiem, którym również targają emocje.
Czuję się bezpiecznie, czuję się, jak człowiek z tożsamością, że to kim jestem się liczy. Fuck, płaczę. Wzruszyłam się.
Mimo tego co napisałam, nie czuję się pewna siebie, gdy przy nim jestem. Zależy mi na nim. Im bardziej zależy, tym staję się mniej pewna siebie. Bo boje się gafy, zrobienia czegoś nie dość dobrze.
Jest wiele rzeczy, które pojawiają się mimo woli i nie są pozytywne. Jak cienie, złe duchy, mechanizmy wyuczone złym przykładem przy nieodpowiednich ludziach. I chyba ten bagaż jest najtrudniejszy. Bo o nim nie da się mówić, jeżeli działa tylko w Tobie.
Mam nadzieję, że nam wyjdzie. Nie jest idealny, jak ja, ale wiecie jak to jest - wszystko przychodzi z czasem. Każda nauka. Wiem, że on chce i chcę ja. A to dobry początek ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)