music

piątek, 25 października 2019

minus

Smutno mi...
Gdy jestem sama łzy samoistnie płyną. Jakby niekończące się źródło słonej wody.
Czuję ogromną potrzebę kochania, bycia kochaną.
To tak strasznie boli, że mam ochotę wyć. Rozedrzeć swoje serce, wyrwać je i wyrzucić. I nigdy do niego nie wracać. Być bliżej maszyny niż człowieczeństwa.
Zasnąć w czyiś ramionach... nie, nie czyiś. Zasnąć w ramionach osoby, którą kocham i która mnie akceptuje.
Pamiętam jakie to uczucie. To boli tak bardzo, że kolejna fala łez spływa mi po policzkach.
Tęsknię za Nim. Mimo czasu mija jedynie złość, ale tęsknota i kochanie nie... Dobrze wiem, że nie wytrzymaliśmy psychicznie, on nie wiedział czego chce, nie umiał rozdzielić pewnych rzeczy. Chciałabym, żeby był szczęśliwy. najlepiej ze mną. Chyba nie zniosę wieści, że ma dziewczynę. Ale z tego co słyszałam nie myśli o tym i bardziej cieszy się życiem. Chociaż tyle.
Wiecie... zostanę sama. To przyprawia mnie o samobójcze myśli. Jakbym w związku szukała potwierdzenia życia. Myślę nawet, że prędzej się zabiję aniżeli zostanę sama.

czwartek, 24 października 2019

Złote serce

Tu coś o człowieku
Nie dla siebie 
Nie dla wzgardy świata 

Człowiek- łupinka
O kruchym sercu
Ale wiecznej duszy

O sercu co kruszeje
Po wielu bojach
W oczach marnieje

I widzi fragment serca 
Co z własnej woli podarował
Nieznanej mu duszy
Ale miłej w obyciu

Jednak złoto ciężkie 
I niedowiarku
Cięższe od pirytu
Bo to Ci się zdaje

Zbyt ciężkie dla niego 
Nawet dla Ciebie
Choć własnego wykruszyłeś 
Pewnie niemały kawałek

Co ma powiedzieć 
Łupina, z sercem ciężkim 
Że kocha, czy odchodzi

By pierwsi nie spadli Ci
Złotem obdarzeni
Ciężarem obciążeni

Są i Ci co widzą blask
Czy piryt, czy złoto
Ważne że łatwe
Ważne że świeci

Złoto czyste 
Obmyte łzą
Zawsze świeci 
Najmocniej
Ale ciężeje
Ludziom najmocniej
Ludziom najmocniej kochającym

poniedziałek, 14 października 2019

Thousand years

Jak mam być odważna?
Jak mam kochać skoro się boję?
Ale gdy patrzę w Twoją stronę
Wszystkie wątpliwości mijają
Kochałam Cię tyle lat
I drugie tyle będę kochać Cię
Jeden krok do przodu
Czerwona nić, skurczy się
Wierzę w to
Choć to trudne
Że w końcu znajdę Cię
Umierałam, wschodziłam
Nie martw się, zawsze Cię kochałam
I kochać Cię będę drugie tyle
Czas nadal stoi
Będę odważna
W pięknie, każdym oddechu który nadejdzie
Który współdzielę z Tobą
Dalej i bliżej, cały czas niedaleko
Mogę czekać i drugie tyle
Wierzę, że dotrzemy do celu
O jeden krok bliżej każdego dnia
Każdego dnia w którym umarłam
Czekając na Ciebie

niedziela, 13 października 2019

Chciałabym odebrać od niego wszystkie wiadomości...
Ale wiem, że to nie dość, że nic nie da, to jeszcze pogorszy sprawę.
Żałuję tej znajomości. Ale nie mogę, nie potrafię być blisko kogoś kto jest zapętlony we własnym świecie i nic do niego nie dotrze. Szczególnie, gdy to boli na tyle, że wracają samobójcze myśli i samookalecznie.
Choć nawet teraz nie jest za wesoło...
Jestem w 100% sama. Czuję się ociężała i bez życia. Nic mi się nie chce. Nawet się nie myłam przez dwa dni, chodziłam w dresach. Porzuciłam dwukrotnie plany pójścia do kina, nawet na wybory nie poszłam tylko pół dnia przespałam, a mam takie koszmary... Znowu mi w głowie mieszają.
Nigdy sobie nie znajdę chłopaka. Albo raczej mężczyzny. Kogoś poważnego w stosunku do siebie i do związku. To chyba jeszcze nie ten wiek. No i sama muszę jeszcze popracować nad sobą, bo jestem zbyt wrażliwa na otoczenie.

Love me like You do

Jesteś światłem
I nocą
Jedyną
W której chciałbym zasnąć
Kochaj mnie
Na co czekasz?

Nie mogę jasno myśleć
W moim sercu wiruje
I płonie i lśni
Nie wiem na co czekam

Każdy ślad na mej skórze
Jak świątynia
Twojej obecności
Kocham twoją miłość

Cicho patrzę w twoje oczy
Widząc w nich siebie
Jak dotykasz mnie
Jak płatek złotej róży

Nie mogę się opanować
Wiedząc, jak twoja miłość
Wypływa z łagodnych oczu
Jak nie możesz jej opanować

Kocham to uczucie
Gdy robisz to czego nikt inny nie może
Gdy doprowadzasz mnie do szaleństwa
Samym swoim uczuciem

Wyglądam jak szaleniec
Cały czas patrząc na Ciebie
Moje szczęście, moje serce
Wszystko w Tobie odnalazłem

Kocham każdy twój gest
I oddech, I słowo
Tak bardzo, I mocno
Nie przejmuję się jak wysoko jestem

Nie spadniesz, kochaj jak potrafisz
Za każdym razem będę twoim drugim skrzydłem
Gdy zabraknie Ci tchu

Wciąż mi go brakuje
Kochasz mnie, tylko na to czekałam

Na zawsze

Kochaj

Jak potrafisz

Tylko Ciebie

Na zawsze tylko Ty

Tylko my

środa, 9 października 2019

Roar

Podjadam słodkie ciastko
Pisząc poemat
Podjadam słodkie ciastko
Myśląc o gorzkim

Od już dłuższego czasu kłóce się z kimś. Albo jest obrażony i nic nie mówi. Każe mi myśleć co zrobiłam źle albo o co on jest zły. I nie mogę się dowiedzieć o co chodzi. A wiecie jak bardzo zgubne jest moje myślenie. Teraz gdy odsunęłam się od osoby z którą chciałam być, a kolejna kłótnia mnie załamała, złamała też działanie leków, takie combo. I nagle jest miły i niby się troszczy, a znowu złamał obietnice. Jest... Zamknięty we własnym umyśle, bo gdy próbuję mu to tłumaczyć, zaprzecza, nie rozumie. Popełnia te same błędy. A jeszcze ta presja... Wszystko staje się wymuszone. Zero przestrzeni
Nie mogę postąpić inaczej w tej sytuacji.
Nie mogę kogoś wychować. Nie mogłam nikogo. Choćbym miała umrzeć. Nie mogę się złamać. To trudne. Bo patrzysz w ikonkę i modlisz się o cud, który nie nadejdzie. Nie mogę słuchać serca. Tym razem posłucham rozumu (do trzech razy sztuka powiadam, a tych trzech było w nadmiarze).
Mam małego czarnego aniołka obok siebie, ta obecność pociesza.
A teraz. Niech rany się zagoją
Niech rany zbliźnieją
Niech rany wyblakną
A niech miłość wróci tam
Skąd wyszła

wtorek, 8 października 2019

Zdjęcie pośmiertne

Nie mogę oddychać
I w sercu coś łamie
Kruszeje, pęka
Chce się uśmiechać
I choć uśmiech kłamie
Nikt nawet nie zerka
Za dymną zasłonę
Przecież nie powtórzę
Nie odbiorę
Umrę
A dla świata pozostając
Z tym samym uśmiechem
I nikt nie zerknie
Na datę

Alone

Nie wytrzymuję. Samotności i stresu. Biegunka, wymioty, płacz. Tak bardzo chcę sobie ulżyć, robiąc sobie krzywdę. Ale nie mogę, ten niby związek mnie powstrzymuje. Ale nie czuję ciepła...
Jeszcze moje pocieszne stworząko jest u weterynarza. Oszaleje.
Jestem w tak kiepskim stanie, że znowu wróciły te lęki do ludzi na ulicy/w sklepie. Chęć samookaleczania. Krzyczę, krzyczę w poduszkę. Tak by nikt nie usłyszał. Koszmary są silniejsze od moich leków. W nocy... Oni wszyscy byli, wszystkie te złe strony ludzi. Nie miałam nikogo, kto mógłby ze mną porozmawiać. Nikt kto by się starał. To moja wina. Jestem okropna i nic nie warta. Nic

poniedziałek, 7 października 2019

Alone

Przeżyłam już toksyczne związki. Teraz jestem w niby-związku. Przynajmniej tak to odbieram. Niby na wyłączność, ale bez zobowiązań. Żadnego pisania po nocach, jakiejś intymnej więzi...
Jestem pewna, że do końca tygodnia nie zaproponuje nic konkretnego. Nawet gry przez internet. Smutno mi i czuję się samotna. Ale cóż poradzę, nikogo nie zmuszę. On zajęty, ja zajęta.
Jeszcze moje ciało jest nadal bardzo słabe, po tych lekach wszystkich. Dłonie mi drżą.
Chciałabym wróci do niektórych rzeczy...
Gdy usypiał mnie słodkim głosem
Gdy pisał ze mną do 5 rano
Gdy mogłam do niego zadzwonić o każdej porze
Gdy pomagał w zadaniu z fizyki
Gdy razem spędziliśmy wakacje
Gdy razem się śmialiśmy
Gdy dbał o mnie kiedy byłam chora
I wiele wiele innych mniejszych i większych rzeczy.
Ale chyba już nigdy tego nie doświadcze...