Ja nie potrzebuję tego życia. Nie mam po co żyć, ani za co umrzeć. Szarość.
Moim największym pragnieniem i potrzebą jest czułość. Patrząc na innych zastanawiam się czy to nie chorobliwe. Ale choruję nie mogąc być blisko kogoś. I dlatego tak łatwo to wykorzystać. I dlatego czuję się tak bardzo samotna. Bardzo się staram, ze wszystkim, ale jest gorzej. Chciałabym patrzeć gdzie indziej, ale nie mogę odwrócić wzroku od martwej mnie.
Przystawić broń do skroni, zawiązać sznur na belce, przechylić się przez barierkę, nie spojrzeć dwa razy na jezdni, skończyć to.
Tak po prostu.
Najlepiej odejść we śnie, spokojnie. Ale to nagroda za przeżycie.
Nie czuję się na siłach...