music
piątek, 25 maja 2018
sen o przyszłości
Wczoraj śnił mi się mój były. Boże...
Byłam na jakimś wyjeździe wakacyjnym w okolicach jego miasta. No i przyjechał. Pogodziliśmy się. Mogłam go przytulić... Później oboje się popłakaliśmy. Jak się obudziłam to zalały mnie łzy. Nawet nie smutku, ale czegoś podobnego do szczęścia. Przez realizm moich snów przypomina to bardziej wspomnienie niż sen. Mimo, że czułam urazę i nie było ani krzty takiej miłości namiętnej, to mogłam go przytulić... żył, odzywał się i miał dobrze. Niesamowite uczucie. Dzięki temu trochę odżyłam.
sobota, 19 maja 2018
"Miłości wszystkiemu wierzy"
Wczoraj zrozumiałam trochę rzeczy. Chciałabym się nimi podzielić.
Jednym z zarzucanych mi rzeczy był brak poczucia humoru.
Ale nigdy nie byłam w stanie tego przyjąć za prawdę. Za prawdę, którą w końcu słyszałam od swojego byłego chłopaka.
Właśnie. Prawda.
Każde jego słowo przyjmowałam za prawdę i nie tylko jego. Moje serce jest naiwne i wszystkiemu wierzy. Żarty to forma kłamstwa. Na pewno nie są prawdą lecz karykaturą. Z tej strony, przy założeniu prawdy robi się dziwnie. Nie mam problemu ze zrozumieniem stand up'u czy kabaretu.
Więc nie była i nie jest to kwestia brak poczucia humoru, bycia sztywnym, lecz bycia jak małe dziecko.
Druga sprawa. Odsuwanie od siebie innych. Tu są dwie strony. Z jednej nie chcę, by inni byli do mnie przywiązani (co się nasila), bo wiem że ich mogę zranić. Nie tylko tym co im powiem lub zrobię, ale też tym co są sobie robię, a nie mogę (lub nie chcę?) przestać.
Z drugiej strony to ja nie chcę się przywiązywać. Ponieważ doświadczenie dyktowane życiem pokazuje 100% prawdopodobieństwa zranienia. Kochanie kogoś wiąże się z cierpieniem. Tym, gdy ona cierpi, i tym gdy Cię zdradzi lub złamie słowo lub nawet skrytykuje jaki jesteś.
Mogę podziękować moim przyjaciółkom z przeszłości i byłemu. Na honorowym miejscu są jeszcze rodzice, matka w szczególności. Teraz nie są tacy źli, ale to już nic nie zmienia. Zatrzymałam się w przeszłości, którą tak dobrze pamiętam.
środa, 16 maja 2018
pudełko uczuć
Czemu to zrobił? Przecież nie zrobiłam mu krzywdy. Wystarczy nie wchodzić mi w drogę. Rodzice się dowiedzieli i będą pisać do wychowawcy. Ciekawe co z tego wyniknie. Jeżeli się nasili to albo wybuchnę, albo sobie coś zrobię. Boję się. Szkoła robi się jak pole minowe.
Mój przyjaciel, blondyn, ten który mieszka niedaleko mnie. Już się nie odzywa. Ma dziewczynę, nie jestem mu potrzebna. Jestem nikim.Obojętna, niechciana. Ot, taka szmata do podłogi.
Wczoraj ojciec powiedział mi "i co z tego", gdy zajął łazienkę na ponad 40 min, przez co położyłam się później spać prawie o godzinę i ledwo wstałam rano. Jego pewnie też niewiele obchodzę. Coż, egoizm, rzecz ludzka.
Jest mi tak bardzo zimno, smutno, samotnie. Chciałabym wtulić się w ciepłe bezpieczne miejsce i rozpłakać się tak rzewnie jak nigdy dotąd, dając upust wszystkim emocjom. Ale nie mam nikogo, nikogo, kto by przytulił i powiedział, że mnie rozumie, że mogę się wypłakać i przestać udawać.
Ale nie mam.
Zaczęłam już siadać na barierce od autostrady. Tamta wysokość już nie jest taka straszna. Choć nadal mam opór przed skokiem. Nikt nie chce umierać. Nawet chyba ja. Tylko, że nie widzę już żadnej drogi.
Chciałabym zobaczyć mojego byłego, chciałabym wiedzieć, jak sobie radzi. Mam nadzieję, że przynajmniej on nic sobie nie zrobił...
wtorek, 15 maja 2018
Small
Muszę zabezpieczyć szafkę i nie spuszczać swoich rzeczy z oczu. Może odpuści.
To za dużo, chce mi się płakać.
Już nie mogę. Chciałabym nie istnieć.
poniedziałek, 14 maja 2018
I act like i dont care
Znowu. Wcześniej było zablokowanie mojej karty sim, później rzucenie we mnie kulką z folii aluminiowej. Teraz chowanie mi plecaka w klasie. O tyle dobrze, że w klasie. Dzisiaj naprawdę było mi przykro. Tak bardzo, że mimo, że całkowicie panowałam nad łzami i mimiką twarzy to powiedziałam o moim smutku najbliższej mi osobie z klasy. Całkowicie zmieniła temat. Czuję się tak źle... Może to drobnostka. Ale nie powinnam czuć się w szkole jak na polu minowym, tylko skupić się na nauce.
Weekend był naprawdę miły, ale znowu źle się czuję. Moje serce kołacze, wyrywa się z piersi i obciąża oddech, a ja nie mogę z tym nic zrobić. Nawet zapłakać, bo wokoło są ludzie.
Tak bardzo chciałabym zniknąć. Tak jak klika się 'cofnij' w programach, tak siebie cofnąć do 'nieistnienia'.
Nie czuję swojej wartości.
Ponad to 2/3 osoby z którymi zwykle utrzymywałam kontakt, poznajdowały partnerów. Dla jednej się nie liczę, druga już z pewnością nie będzie miała czasu. W końcu to pierwszy etap związku, takie "papużki". Został jedynie mój chłopak, ale nie chce go, ani martwić, ani czymkolwiek obarczać, szczególnie że boję się że to zbyje, bo co tak naprawdę może zrobić? Nic. Więc nie ma potrzeby, by to mówić.
czwartek, 10 maja 2018
Sen
Chyba pierwszy raz w życiu śniło mi się że ktoś mnie uratował.
Zostałam wysłana na wyspę, nawet nie wiem czemu. Czy wędrowałam czy miałam cel...
Na miejscu wynikła dziwna sprawa. Ludzie znikali. Ustaliła, że byli porywani przez kwiożerczą istotę z paktem Nebuli. Był to pakt, gdzie w określonym miejscu, czasie i porze spada na Ciebie klątwa i zmieniasz się w coś pokroju wampira.
Odnalazłam bestie. A właściwie ona mnie. Był to smukły mężczyzna w wieku 20+. Miał włosy jak księżyc. I był strasznie opryskliwy.
Walka ograniczała się w sumie do mojej obrony. Ale nie byłam głupia. Umyślnie dałam się zadrapać i w momencie, gdy księżyc wyszedł zza chmur i snop światła padł na moje ciało, odmieniłam się. W bestię. Przeciwnik wydawał się zaskoczony, ale szybko ocknął się po moim uderzeniu. Przywalił mi tak że moje ciało zrobiło wgłębienie w kamiennej ścianie. Wnęka w której walczyliśmy znajdowała się nad przepaścią. On podszedł do mnie i kopnął. Mówił, że po co mi to. Przemiana nie doda mi szans na wygraną.
Podniosłam się. Oparłam na krawędzi i wychyliłam. Widziałam drzewa i kamienie daleko w dole. Chciałam spaść. Gdy cały mój ciężar przeważył, wychylając się w przepaść, mój przeciwnik złapał mnie za ubranie na karku i zaciągnął do tyłu. Głupia - powiedział. Miałam wrażenie, że jego koszmar skończył się wraz ze znalezieniem sobie podobnego. Tylko że niewiele mnie to obeszło. Po wrzuceniu z powrotem na ziemię przestałam się ruszać. Leżałam z szeroko otwartymi oczami. Jakby przepaść wszystko ze mnie wyssała.
Do you believe in world of happy endings?
Dziś na grupie wsparcia opowiadałam o swoim życiu. Cała się spociłam, drżałam. Starałam się nadać mojej wypowiedzi lekkości, ale średnio wyszło.
Teraz wszystko krwawi. Prawie wszystko co powiedziałam wciąż żyje. Wije jak wąż i dusi.
Czuję ból głowy i całego ciała. Chcę krzyczeć, płakać aż wypłaczę sobie oczy. Wzięłam proszki na ból. Może choć trochę pomoże.
Przy okazji znalazłam miejsce spoczynku. To park krajobrazowy z wysokimi skałami. To nie budynek, ale na nikogo nie spadne, jakby to było na autostradzie, czy nie nadrobię szumu, jak by to było przy bloku.
Jedyną niepewnością jest ziemia i trawy. Żeby nie zamortyzowały upadku.
Nie umiem, nawet nie chce się powstrzymać. Ale się boję. Moje serce przyspiesza i zaczynam drżeć gdy o tym myślę.
Przejdę się tam. Nie raz. Dla oswojenia. I dla decyzji. Mam już wszystko perfekcyjnie zaplanowane. Choć nie wiem jak zadziałają narkotyki. I czy je wgl zdobędę.
Dasz wiarę że doszłam do takiego momentu?
Muszę jedynie odsunąć ludzi. Delikatnie ale stanowczo. Ale to na końcu.
środa, 9 maja 2018
Ręka
Sekret w moim sercu
Którego nie zobaczysz
Trzymam go w klatce
Ale nie kontroluje
Trzymaj się z daleka
Bestie są brzydkie
Gdy przychodzi co do czego
Mogę go tylko trzymać
Zatrzymuje sekret
Pod kluczem, pod kłódką
W schowku i na korytarzu
W ciele i w głowie
Czuję go głęboko
Wije się pod skórą
Czemu ktoś nie przyjdzie
Nie wyrwie go z żył
Przyznam się
Że mam coś z potwora
Którego nienawidze
A to dopiero początek
Jeżeli go wypuszczę
Nie powstrzymam się
Złamie mnie i ściągnie w dół
Bez ocalenia
Ukrywa się w ciemności
Jest w większości mną
Nie ma ucieczki
Było moją duszą
Był moim sercem
Teraz tylko krzyczy
Może to tylko sen
Może jest tylko we mnie
Może pozornie tracę kontrolę
Nad czymś bezlitosnym
Jest bez zmian. Bez wyrazu. Jedynie przyjaciel się dziś zmartwił, ale go uspokoiłam. Łatwo przekonać kogoś komu nie zależy na tyle by się wgryźć w problem. To przecież niewygodne. Ale trudno mi było grać. Głównie dlatego, że chciałam się wyżalić. Jednak udało mi się.
Nawet nie staram się myśleć o moim byłym, ale sam mi się wkrada. Wkrada w osoby które spotykam. Nadal go widzę...
Eh. Jestem w próżni. Zawieszona. I nie umiem się ruszyć. Ani w tą, ani w tą. Jakby ktoś trzymał mnie za fraki nad pustką.
I po raz pierwszy udaje przed każdym. Dziwne to trochę
Mam dostęp do silniejszych narkotyków. Teraz szukać budynku z 6 piętrem.
I decyzja...
piątek, 4 maja 2018
Nii no namae
Prawdziwe potwory tkwią w nas.
Gdy dajemy się skrzywdzić przez samych siebie.
W oczach mi się jawi i miesza
Zamykam, otwieram, odpływam
W jasnej wodzie
Na dnie słonej rzeki
Przetykanej złotym słońcem
Wije się wąż
Jak wstęga smoły
Co kąsa do krwi
Barwi wodę szkarłatem
I zatruwa jadem
To niewinne źródło
I czujesz niepokój
Gdy znika światło
I strach
Gdy znika błękit
Krztusisz się i dusisz krwią
Nikt nie wyciągnie ręki
Bo syreny się nie topią
A pali każda łuska
On, oplata, wplata
Swoje czarne łuski
Dłonie
W źródło, pod skórę
Wyciągasz dłoń
Do niewidocznego światła
Mówisz wargami
Bez dźwięku
Choć krew z ust
Wyraża strach
W braku