Znowu. Wcześniej było zablokowanie mojej karty sim, później rzucenie we mnie kulką z folii aluminiowej. Teraz chowanie mi plecaka w klasie. O tyle dobrze, że w klasie. Dzisiaj naprawdę było mi przykro. Tak bardzo, że mimo, że całkowicie panowałam nad łzami i mimiką twarzy to powiedziałam o moim smutku najbliższej mi osobie z klasy. Całkowicie zmieniła temat. Czuję się tak źle... Może to drobnostka. Ale nie powinnam czuć się w szkole jak na polu minowym, tylko skupić się na nauce.
Weekend był naprawdę miły, ale znowu źle się czuję. Moje serce kołacze, wyrywa się z piersi i obciąża oddech, a ja nie mogę z tym nic zrobić. Nawet zapłakać, bo wokoło są ludzie.
Tak bardzo chciałabym zniknąć. Tak jak klika się 'cofnij' w programach, tak siebie cofnąć do 'nieistnienia'.
Nie czuję swojej wartości.
Ponad to 2/3 osoby z którymi zwykle utrzymywałam kontakt, poznajdowały partnerów. Dla jednej się nie liczę, druga już z pewnością nie będzie miała czasu. W końcu to pierwszy etap związku, takie "papużki". Został jedynie mój chłopak, ale nie chce go, ani martwić, ani czymkolwiek obarczać, szczególnie że boję się że to zbyje, bo co tak naprawdę może zrobić? Nic. Więc nie ma potrzeby, by to mówić.
music
poniedziałek, 14 maja 2018
I act like i dont care
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz