Wiecie... W ostatnich miesiącach bardzo intensywnie myślałam nad relacjami rodzic- dziecko. Przewertowałam nawet rozdział o tym w kodeksie prawnym.
Oczywiście moje przemyślenia są czysto subiektywne, mimo to chciałabym sie nimi podzielić.
Po pierwsze: dla kogo żyjemy?
Moim zdaniem nie możemy swojej przyszłości uzależniać od woli rodziców. Pod tym względem życie jest dla nas. Bo w końcu przeżyjemy rodziców i zostaniemy z własnymi rzeczami. Jednak to oni zapewniali/zapewniają nam warunki do życia. 9 miesięcy pasożytowania (dobrowolnego, ale jednak) na ciele matki. Za to powinniśmy być choć w minimalnym stopniu wdzięczni. Tą wdzięczność wyrazić, kiedy rodzice na starość wymagają takiej opieki, jakiej my potrzebowaliśmy w dzieciństwie. Tak więc, w tym aspekcie jest 1:1
Kolejne: Co jesteśmy winni?
Trochę już zaczełam w poprzednim zagadnieniu. Pierwszy punkt kodeksu takuje o wzajemnym wsparciu. Więc każda ze stron, jest do tego zobowiązana. Moim zdaniem rodzice powinni zajmować się dziećmi do zyskania przez nich samoświadomości (nie tylko personalnej, ale i częściowo społecznej), z tej racji, że muszą wziąść odpowiedzialność za śmiałość wdania dziecka na świat. Jednak od momentu pewnej niezależności młodej osoby, powinna ona pomagać rodzicom. Jak bardzo? Cóż, osobiście stosuje tu kodeks hammurabiego "oko za oko, ząb za ząb". Czyli: jeżeli rodzic zapewnia niezbędne środki (jedzenie, konieczne ubrania, książki, pomoce dydaktyczne, warunki do nauki i rozwoju- cisza i jasne zasady w domu), dziecko dba o własną przestrzeń (np pokój) i w miare upływu lat również o przestrzenie z których korzysta (mycie wanny, odkurzanie, naczynia itp).
Nie włączałam w to komfortu psychicznego (miłość rodziców, ich uwaga) czy dodatkowych rzeczy (wspólne wyjścia, kieszonkowe, prezenty).
Za to osoba już nastoletnia może wykazywac sie dobrym zachowaniem w domu i w szkole, szczerością, własną inicjatywą pomocy w domu. W tym punkcie ważne jest, by nie obciążać zbyt mocno rodziców. Nie wyzyskiwać ich.
Jeżeli oni są fair, dziecko również powinno wykazać się tym samym.
To na razie tyle. Kto wytrwał- gratuluje.
Można mówić, że w tych czasach nie jest tak pięknie i kolorowo. Wszyscy kłamią i dręczą...
ALE
Jeżeli chcemy zmian to zacznijmy od siebie. Młode osoby na nas patrzą i... jak inaczej zmieniać świat jak nie od siebie?