music

poniedziałek, 30 października 2017

mirror



Za niedługo moje urodziny. Chciałabym tak mocno, bardzo, tylko jedną rzecz, jeden gest.
Proszę choć jedną chwilę mi daj. Jedno słowo.





Szukam kilku słów, które mogłyby do Ciebie dotrzeć. Kilka kropli łez, ciepły uścisk, jasny wzrok. Jeden raz więcej.

Zbyt późno?
Wciąż myślę. Wciąż i wciąż. Obiecałeś być. Wciąż czuje twój zapach, smak ust, delikatny dotyk. Miałam zapomnieć. Twoje słowa, gesty, uśmiech i w oczach błysk- perlisty śmiech.
A pamiętam. To takie ważne. Nie zrezygnuje, nie zostawie- obiecałam.
Przepraszam i dziękuję

piątek, 27 października 2017

Warm, warning, war

Czy to takie dziwne, chcieć kogoś pocałować?
Ostatnio łapie sie na tym że myśle o tym. Ale nie z własnym chłopakiem. Czwartek- przyjaciółka. Dziś- przyjaciel. Naprawdę jestem zmęczona i nie ogarniam siebie.
Kocham to przytulne ciepło. Przytulenie, delikatne przylgnienie warg jest takie cieplutkie. Nie wiem czemu tego nie zrobie skoro mam pozwolenie swojego chłopaka. Skoro sama nie uważam tego za coś złego, kiedyś tak się witano, w kościele pozdrawiano.
Tylko jak to odbierze druga osoba? To tak jakby sie rozebrać- na tobie to nie robi wrażenia, ale druga osoba pomyśli nie wiadomo co. Tylko, że wiele rzeczy odbieram inaczej...
Nagość mnie nie podnieca, tematy intymne to chleb powszedni. Wiem, że dla wielu to jest inne, intymne. Jedyne co by mogło zbić mnie z tropu, to temat, który mógłby komuś zaszkodzić.
Ale wracając... Rozumiecie?
Pocałunek w dzisiejszych czasach to deklaracja zakochania, nie sympatii. Dlatego czuje sie rozdarta...

poniedziałek, 23 października 2017

Culpa

Mea culpa
Mea culpa
Mea maxima culpa

W cichości rozwieram usta
Spękane, spragnione
Cieniutka linia różu
W miejscu ich połączenia

Cichy oddech
Płytki, szybki
Zimny dreszcz
Kołatanie serc

Zfrunęłam, pochylajac się nad ziemią
Ziemia wilgotna, pełna wartości ludzkich
Wypuściła pędy cierniste, chwytając kostki
I hipnotyzujące pąki, wonnego kwiatu

Spłynęły pojedyńcze łzy
W ciszy
Spojrzałam na słońca blask
Którego pragnęły kwiaty
Pnąc sie w górę po moim ciele
Zalewajac krwią swoje pędy

Nieskończone
Z duchem związane

piątek, 20 października 2017

Fantom

Dziś już jest lepiej niż wczoraj, ale połowicznie. Moja obecna połowa jest szczęśliwa.
Jednak ta wcześniejsza, ta "ja" ze wspomnień strasznie sie miota. Nie jest to kwestia jakiś specjalnych uczuć, bo mój umysł jest czysty.
Chodzi bardziej o ciało i instynkty.
I oczywiście o nowo poznaną osobe. Śmieje się tak podobnie do mojego byłego, że serce samoczynnie staje. Odczuwam strach, gdy mówie, gdy jest zbyt blisko. A teraz bomba. Moje ciało reaguje na jego dotyk, tak jak reagowałam kiedyś na byłego.
Bardzo dziwna sytuacja dla mnie. Bo psychicznie tak w wysłowionej świadomości nic nie czuje większego niż przyjaźń. Ale jakby tamten rok odcisnął tak silne piętno na ciele, że nadal czuje strach, pragnienie...irracjonalne dla umysłu.

Z całych sił dziś biegłam do domu. Dopóki nie poczułam, że zaraz upadne. Tak z całych sił chce sobie poradzić. Jestem w nowej sytuacji, ale wybrne, dzięki systematycznej pracy nad sobą.
Ładne słowa... Chce sobie poradzić... Poraniłam się, waga już od początku miesiąca spada. 24 się zbliża... Jeszcze miesiąc i 4 dni.
Zastanawiam sie czy jak zadzwonie to odbierze...
Tak bardzo chce go usłyszeć, chciałabym wiedzieć co u niego. Jak moge pomóc? Jednocześnie...właśnie, odczuwam strach, jeśli znowu miałabym sie spotkać z nim, po tylu miesiącach.
Musze w końcu zaleczyć blizny, ropiejace rany. Lecze je na czuja. Instynktownie. Mam nadzieje że moje plany wypalą, bo nie tylko ja zyskam.

Teraz musze znaleźć siłe. Motywacje by działać. Tak, pasje. Pasje i ogień.

czwartek, 19 października 2017

Ocean emocji

You try to make me live your dream
And you only want the best for me

It's getting harder to breath
It hurts deep inside
Just let me be
Who i am
It's what you really need
To understand

And i hope so hard
For the pain to go away

And its torture in me
But i cant break free
So i cry and cry

Tell me why you put
your pressure on me
That reasen why i feel so scared
Iven know u will hold me in your arms

Wybaczcie mi ewentualne błędy
Jestem rozdygotana
Od wczoraj. Dopiero rano przestałam sie trząść. Szok. Totalne nieogarnięcie
Tyle wiem
I znowu boje się zajrzeć w swoje uczucia. Nie chce handry, dołka obwiniania sie. Chociaż i tak jest duuużo lepiej niż mogłabym sie spodziewać. Wczoraj było koszmarnie, ale nawet koszmarów nie miałam. Na szczęście.
Staram sie ogarnąć, nabrać rytmu.

poniedziałek, 16 października 2017

Skrzydła

Czy możesz usłyszeć
Serca mego bicie
Mam to uczucie
Nigdy nie jest za późno
Zamykam oczy
Daje sie ponieść
Biel na plecach
Co lśni na nowo
Kilka piór wyjmuje
Widze ich kolor
Przybrudzony
Ale widze na nowo

TO JEST NIESAMOWITE UCZUCIE

niedziela, 15 października 2017

Czemu to mówisz?

Czemu jest tak
Że nie daje rady
Czemu?
Nie mogą mnie zrozumieć
Jeden przez drugiego
Wiem co robie
Wiem czego chce
I wiem co minie
A co nie

I to boli
Gdy fala zalewa
Odbiera oddech
Czujesz że ranisz
Że jesteś tą złą

Chcesz uciec
Tylko łzy wypłyną
Chcesz zostać
Przyjmiesz ból

Co mam robić?
Jaka być?
By nikogo nie zranić
By każdy był szczęśliwy

Taaaak, kocham ten świat i mój irracjonalny lęk *sarkazm*
Mam ochote zwrócić do toalety wszystko co dziś zjadłam...mea culpa, tak myśle....

piątek, 13 października 2017

Fallen angel

Staje przed lustrem
W samej bieliźnie
Unosze ręce
I widze wyraźnie
Każde żebro
Opuszczam dłonie
Wciąż je widze
Widze przebijające
Moją skóre biodra
Bez trudu obejmuje
Palcami nadgarstek

Boje się

Boje się zdjąć bielizne
Odwróce wzrok od siebie
Białe ślady
Blada skóra
Nieobecny wzrok
Głęboka niechcęć
Szlifowałam
Gruntowałam
Walczyłam
Nie widze siły

Ale

Ale widze sens
Widze test
Widze światło
Widze blask
Na równi z ciemnością
Czemu teraz?
Gdy zostały niecałe
Dwa miesiączki

Proszę
Pragnę
Myślę
Czuję
Jestem

Nie ma mnie

Dollhouse

Wiecie... W ostatnich miesiącach bardzo intensywnie myślałam nad relacjami rodzic- dziecko. Przewertowałam nawet rozdział o tym w kodeksie prawnym.
Oczywiście moje przemyślenia są czysto subiektywne, mimo to chciałabym sie nimi podzielić.
Po pierwsze: dla kogo żyjemy?
Moim zdaniem nie możemy swojej przyszłości uzależniać od woli rodziców. Pod tym względem życie jest dla nas. Bo w końcu przeżyjemy rodziców i zostaniemy z własnymi rzeczami. Jednak to oni zapewniali/zapewniają nam warunki do życia. 9 miesięcy pasożytowania (dobrowolnego, ale jednak) na ciele matki. Za to powinniśmy być choć w minimalnym stopniu wdzięczni. Tą wdzięczność wyrazić, kiedy rodzice na starość wymagają takiej opieki, jakiej my potrzebowaliśmy w dzieciństwie. Tak więc, w tym aspekcie jest 1:1
Kolejne: Co jesteśmy winni?
Trochę już zaczełam w poprzednim zagadnieniu. Pierwszy punkt kodeksu takuje o wzajemnym wsparciu. Więc każda ze stron, jest do tego zobowiązana. Moim zdaniem rodzice powinni zajmować się dziećmi do zyskania przez nich samoświadomości (nie tylko personalnej, ale i częściowo społecznej), z tej racji, że muszą wziąść odpowiedzialność za śmiałość wdania dziecka na świat. Jednak od momentu pewnej niezależności młodej osoby, powinna ona pomagać rodzicom. Jak bardzo? Cóż, osobiście stosuje tu kodeks hammurabiego "oko za oko, ząb za ząb". Czyli: jeżeli rodzic zapewnia niezbędne środki (jedzenie, konieczne ubrania, książki, pomoce dydaktyczne, warunki do nauki i rozwoju- cisza i jasne zasady w domu), dziecko dba o własną przestrzeń (np pokój) i w miare upływu lat również o przestrzenie z których korzysta (mycie wanny, odkurzanie, naczynia itp).

Nie włączałam w to komfortu psychicznego (miłość rodziców, ich uwaga) czy dodatkowych rzeczy (wspólne wyjścia, kieszonkowe, prezenty).
Za to osoba już nastoletnia może wykazywac sie dobrym zachowaniem w domu i w szkole, szczerością, własną inicjatywą pomocy w domu. W tym punkcie ważne jest, by nie obciążać zbyt mocno rodziców. Nie wyzyskiwać ich.
Jeżeli oni są fair, dziecko również powinno wykazać się tym samym.

To na razie tyle. Kto wytrwał- gratuluje.

Można mówić, że w tych czasach nie jest tak pięknie i kolorowo. Wszyscy kłamią i dręczą...
ALE
Jeżeli chcemy zmian to zacznijmy od siebie. Młode osoby na nas patrzą i... jak inaczej zmieniać świat jak nie od siebie?

środa, 11 października 2017

Kropla

Spotkałam nieznajomego
Niezbyt wysoki, blondyn z włosami do ramion. Typ z zewnątrz mroczny. Cichy, tajemniczy.
Uśmiechnęłam sie do niego przedwczoraj, wczoraj zagadaliśmy.
Tak bardzo przypomina mi mojego byłego, gdy piszemy. Nawet emotki takie same.
Przez to mam ochote rzuci telefonem o ściane i go doszczętnie zniszczyć (telefon, nie chłopaka).  Nie jest to kwestia wściekłości, ale strachu. Strachu że znowu ktoś zostawi po sobie taki ból, który zabija.
To nie kwestia złego serca, bo może być dobre, ale podświadomych manipulacji. Zaświeciło mi sie kilka czerwonych lapmek.
Zamierzam ich słuchać, ale nie skreślać nowej osoby. Nie zna mnie i nie jest niczemu winna.
Mimo to boje sie go. Chociaż też lubie.
Dziwne. Wiem.

piątek, 6 października 2017

Lalka

Szklane oko lalki
Ciągle szkliste
Mechaniczna powieka
Zamyka gdy sie kładziesz
Otwiera gdy wstajesz
Wykonuje planetarne ruchy
Jak maszyna z expo
Co szycą sie nią obcy
Bliscy pomiatają
Lalka bez sznurków
Zależności, nieruchoma
Siedzi, nie daje ciepła
Stłuczona porcelana
Sklejona kilka razy

Ale....

Przypatrz sie w jej oczy
Zatop w źrenicach
Kojarzysz annabelle?
Jej wzrok nie był pusty
Dusza, demony
Wszystko sie tli
Zgaśnie?
Zapłonie?
Nie wiem.

środa, 4 października 2017

Do u know?

Wiecie....
Udało mi sie uspokoić, przynajmniej na jakiś czas, choć wiem ze im blizej do 24 listopada, tym gorzej.
Zastanawiałam sie nad tym czego w życiu żałuje. Pomyślałam o dwóch rzeczach: wybrałabym inną szkołe, publiczną, najlepszą w mieście z moim profilem i nie zgodziłabym sie na chodzenie z moim ex, bylibyśmy przyjaciółmi.
Jednak spojrzałam na swoje życie z dystansu. Gdybym nie chodziła z ex to prawdopodobnie zbagatelizowałabym swój problem z depresją. Fakt że doprowadził mnie na dno, zmusił tym do wyboru- walczyć czy umrzeć.
Gdyby nie szkoła pierwszego wyboru nie poszłabym do ośrodka na grupe wsparcia. Nie przeżyłabym zerwania z ex i nie spotkała swojego obecnego chłopaka.
Przeniesienie sie do innej szkoły niz planowałam o dziwo umożliwiło mi nauke japońskiego, wychowawca jest cudowny i większość klasy też.
To co mam teraz- ciesze sie z tego. Ale bez błędów nie byłoby mnie tu.
Każdy ma drogę. Gorszą, nieidealną, jednak dokądś prowadzi, nie?

niedziela, 1 października 2017

Jak to sie stało, że wszystko wraca. Nocne koszmary. Nadmierna senność.
Nie umiem normalnie sie wziąść za proste zadania.
Mój umysł tężeje. Serce staje sie zimne. Czuje te fale zimna.
Już nie chce inaczej.