music

czwartek, 29 września 2016

Wybacz, dla mnie miejsca brak

Wybaczcie te pare dni nieobecności. Pokłóciłam sie z rodzicami i niestety, pocięłam znowu nadgarstek i biodra. Źle się ze sobą czuje.
Jak wracałam we wtorek o 19 do domu spotkałam jakiegoś chłopaka, nieco starszego ode mnie, podpitego. Machnął kilka razy pięścią w powietrze i poszedł dalej. Ja za nim. To i tak było w strone domu wiec nie miałam wyjścia. Najpierw chciałam sie trzymać na dystans. Jednak prawie z nim zrównałam. Czemu? Nie wiem. Chciałam znaleźć się bliżej czegoś nieprzewidywalnego.
Wczoraj koleżanka z klasy proponowała palenie. Nie mi, ale ogólnie. Miałam ochotę z nią pójść. Naprawdę, gdzieś w środku tego chciałam, ale nie spodobałoby sie to pewnej osobie, więc zdusiłam to pragnienie.
Dziś rano... Cóż może to pomine.
Mam dziwne myśli, z pewnością nie są poprawne.
Dziś z kolei obrałam okrężną drogę do domu. Przez las. Jedyne kogo spotkałam to starszy mężczyzna, koło siedemdziesiątki. Serce waliło mi jak młot, gdy obok niego przechodziłam. Jednak czułam się dobrze z tą adrenaliną. Wszyscy, których znam, powiedzieliby, że to było lekkomyślne, nierozważne i niebezpieczne. Wiem to zbyt dobrze. Ale w momencie, gdy z głowy uleciało mi wszystko, gdy nie myślałam o niczym, a ciało spieło się, poczułam się żywa. Żywa naprawdę, nie dziecko, które uważa na każdy gest i każde słowo, by być akceptowanym, nie zostać zranionym i nikogo nie zranić.
Jednak teraz jestem w domu, a jutro idę do szkoły. Mam wyznaczone zadania i plan. I tyle.

poniedziałek, 26 września 2016

Planty

Bardzo miło spędziłam dzisiejsze popołudnie. Prawie godzinę spacerowałam z kolegą z klasy po krakowskich plantach. Głównie w poszukiwaniu pokemonów. Wymienialiśmy się spostrzeżeniami, myślę nawet, że mnie polubił. Gdy padła mi bateria siedliśmy na ławce, i zdobył gyma xD później odprowadził mnie na przystanek. Miło mi się z nim rozmawiało. Swobodnie.
Myśle, że częściej będę robić z nim takie wypady, mam nadzieje, że się zgodzi. Raczej tak, bo sam nie ma za bardzo z kim pójść.
Zawsze puszczał mnie przodem <3 i zadbał byśmy szli w korzystną dla mnie strone (żebym do domu trafiła), ogólnie nie musiałam o niczym decydować, mogłam po prostu za nim iść. Fajnie tak.
Hej, mam w klasie kolege :3 łał

niedziela, 25 września 2016

:(

Nadal jesteśmy razem.
Zaczął mi sie okres. Bolesny. Bardzo.
W niedziele rano, jak wstałam i doszłam do łazienki to wręcz krzyknęłam z bólu. Dobrze, że w domu nikogo nie było - mogłam sobie jęczeć dowoli. Jako tako ruszałam sie dopiero po 14, tylko dzięki silnemu lekowi. Załadowałam zmywarke, jednak nadal było pełno naczyń. No i przyszli rodzice. Mama od razu wytknęłam mi brudne naczynia. Cóż, rozumiem ją, jechała w aucie z marudzącym o jedzenie dzieckiem.
Później gadałam z chłopakiem i przypomniało mi się coś, czego nie powinnam pamiętać, bo sprzed dwóch miesięcy. Pamiętam te słowa zbyt dobrze, wryły mi się, wypaliły na umyśle. Może dlatego, że poczułam że go zawiodłam? Że nie jestem taka jaką sobie mnie widział? Nie chce już o tym myśleć. Chcę mieć święty spokój, ale nie mogę. Cały czas mam wrażenie, że trwa wojna, między tym co sobie uroiłam, a prawdą. Czasem to wrażenie znika, ale w takich momentach jak ten jest nazbyt wyczuwalne. W środku prawda dobija się i krzyczy, ale jest jak zamknięta w szklanym pudełku, bez szans na wyjście, dopóki się nie uspokoje.

środa, 21 września 2016

Czy na pewno

Nadal jestem chora. Mimo to chodze do szkoły. Mój chłopak był w sobote u mnie. Prezent naprawdę mu się spodobał. Strasznie się z tego cieszyłam. Jednak wczoraj byłam zestresowana. W sumie tak samo jak w niedziele i reszte dni. Mój chłopak akurat pisał do mnie na przerwie. Tak jak zwykle w sumie. Kilka wiadomości na temat gry na komputer. Fakt- szybko pisał, a lekcja miała się ku początkowi. Nie zdążyłabym mu napisać, że już mam lekcje, więc wyłączyłam powiadomienia. Przy okazji się zirytowałam, ale wiecie jak to jest, gdy chodzi sie zestresowanym cały czas. Nawet do ściany masz pretensje i płaczesz, bo spadł Ci długopis. Napisałam mu później, że dobrze, że wyłączyłam powiadomienia (bo 1. Lekcja 2. Irytacja 3. Stres z wibrowania na lekcji). Odebrał to, że byłam na niego zła, bo mnie spamił i takie tam. Byłam zła nawet na tego księdza co lekcje prowadził, a w drodze powrotnej zwyczajnie się popłakałam. Dzisiaj trochę mi przeszło i chciałam z nim normalnie pogadać. A on, że nie będzie mi spamił, bo znowu będę na niego zła + półsmutne emotki. Zachowywał się jak zbity pies, był smutny. Ja mu mówię, żeby nie był, nie zrobił nic złego w końcu. A ten swoje. Rozumiem, że jego poprzednia dziewczyna była wobec niego brutalna i obrywał za wszystko. Ale jesteśmy razem od prawie dziewięciu miesięcy. Nie tylko jego pokiereszowało życie i nie tylko on ma gorsze dni. Mam chować negatywne emocje, żeby czuł się lepiej? Nie umiem tak. Jestem zła dziś, a jutro już o tym nie pamiętam. Kiedy jest taki smutny to strasznie mnie to boli. Boli tak bardzo, że niekiedy płacze. Często jest smutny z mojego powodu- bo coś zrobił nie tak, bo nie dorasta mi do pięt. Kocha mnie, ale jednocześnie nie umie być szczęśliwy, bo ma wrażenie, że jest tym gorszym.
Wiem, że to może się wydać okrutne z mojej strony, ale powiedziałam, że musimy od siebie odpocząć. Co dalej będzie- zobaczymy. Serce z całych sił nie chce go zostawiać. Rozum mówi, że będzie lepiej jeśli to sie skończy. Nawet pisząc to niechciane łzy płyną mi po policzkach. Tak, rozważam zerwanie. Jestem szalenie szczęśliwa, a przede wszystkim usadysfakcjonowana w głebie siebie, kiedy jest szczęśliwy, ale najbardziej boli mnie, kiedy nieuważnie moje emocje staną się gniewne i go zranie. Nie umiem tłumić emocji, więc najlepiej będzie, jeśli je odseparuje od niego. Próbowałam być idealna, cały czas uśmiechnięta, mówiąca komplementy, żeby podnieść jego samoocene i aprobująca wszystko co powie- nie umiem. Od długiego już czasu często o tym myśle, jak sprawić, żebyśmy się nie ranili albo przynajmniej ja jego. Jakby wpisać w wyszukiwarke rozmów to "przepraszam" pojawia sie prawie 400 razy, a "wybacz" ok 200, z czego większość napisał on. Czyli przeprasza jakieś 3 razy dziennie. A ja już nie mogę znieść jego poczucia winy, dlatego, że nie zrobił nic złego, wprost przeciwnie, jest zbyt dobry.
Muszę to przemyśleć. Zerwanie to ostateczność. Ale nie mam innego pomysłu, którego bym nie próbowała. Nie wiem co mam robić...

piątek, 16 września 2016

Puff

Rozłożyła mnie troche choroba i dziś nie poszłam do szkoły.
Jutro przyjeżdża mój chłopak, ale spokojnie- mam tylko 37.5°C i lekki ból gardła. Nic poważnego.
Mam nadzieję, że spodoba mu się prezent. Zapakowałam go w ładny biało-srebrny papier z niebieską wstążką.
Tak to cały dzień prawie przeleżałam. Nawet na referacie z edb nie mogłam się skupić...
Mama tylko powiedziała: idź spać, bo wyglądasz, jakbyś miała zaraz zemdleć xD po prostu strasznie mi gorąco xD

czwartek, 15 września 2016

Dzień mężczyzny..yyy..chłopaka?

Dzień chłopaka obchodzony jest 30 września, dzień mężczyzny- 10 marca.
Oba święta są dość młode i dużo mniej powszechne niż dzień kobiet. Jednaj zyskują, moim zdaniem słusznie, coraz większy rozgłos. To taka analogia do dnia kobiet. Nie wiem czym dokładnie różnią się oba święta, ale dzień chłopaka częściej obchodzi młodzież w wieku szkolnym, zaś dzień mężczyzny (tak przynajmniej sądze) osoby już od dłuższego czasu dorosłe. 10 marca w kościele nie jest zwykłą datą, bo jest wtedy wspomnienie Czterdziestu Męczenników z Sebasty, o ile dobrze pamiętam.
Z początku miałam dylemat, które ze świąt powinnam obchodzić i doszłam do wniosku, że zostanę przy tej dacie i święcie, które znam i które do tej pory obchodziłam- dniu chłopaka.
Tak defacto przypomniałam sobie o tym dopiero w sobotę xD właśnie teraz jade do galerii, żeby "upolować" co wypatrzyłam. To nie będzie nic wielkiego. Taki upominek. W końcu to nie urodziny xD strasznie się tym podjarałam
Ale jednocześnie denerwuje się, że mu się nie spodoba :(
Albo coś nie wyjdzie i tej książki nie będzie :'(
Bo najprawdopodobniej będę widzieć swojego chłopaka tylko w tą sobote i dopiero 7 października.

*po zakupach*
Udało się :3
Kupiłam i książke i jeszcze mange. Zrezygowałam co prawda z innej mangi, którą zbieram, ale mówi się trudno. Tak pokrótce jestem definitywnie spłukana xD
Mam nadzieję, mu się spodoba. Ewentulanie jutro zwróce i wezme coś bezpieczniejszego.

środa, 14 września 2016

Bukiet słów

Zasnęłam ze łzami w oczach. Z niewiadomych przyczyn obudziłam się o 3 w nocy, całkiem przytomna, a rano nie mogłam wstać z łóżka. Miałam kompletnego doła. Doczłapałam do szkoły z myślą o kolejnym beznadziejnym dniu. Miło się zaskoczyłam. Polski może nie był pasjonujący, ale na matematyce nauczyciel wytłumaczył jako tako zadania i coś tam ogarnęłam. Przynajmniej na tyle, by nie słyszeć w głowie, że jestem głupia. Nawet zgłosiłam się do jednego zadania, które zrobiłam na tablicy, poprawnie <3 Następnie miałam podstawy przedsiębiorczości. Mieliśmy test la senna, czy jakoś tak. Wyszła mi mieszana osobowość. Taki sentymentalny pasjonat. Oba typy są nienasycone pochwałami i nie przewracają im one zbytnio w głowie xD fajnie. Na angielskim mieliśmy dwie czytanki. Jedna średniozaawansowana, druga bardzo trudna. W każdej z nich czytałam fragment. Tą drugą był fragment z twórczości Verna. Odpowiedziałam tam na drugie pytanie i odpowiedziałam dobrze <3 na trzecie też ^^ Z kolei na wf-ie udało mi odbić trafnie piłkę ze dwa trzy razy (graliśmy w siatkówke) i dostałam okrzyk pani że ładnie xD bo nas tak zachęcała podczas meczu do akcji. Część dziewczyn była zainteresowana chłopakami grającymi na boisku w piłke nożną. Było ich widać przez okno. Myślałam, że któryś z nich będzie się nadawał do obserwacji anatomii, żebym mogła rysunek poćwiczyć, więc podeszłam, ale nie podzielam ich entuzjazmu. Normalni, straszni chłopcy. XD

wtorek, 13 września 2016

Ehh...

Wyszłam z domu w dobrym humorze, ale ledwo co wróciłam, poszłam do pokoju i się popłakałam. Uspokoiłam się po jakiś 30min. Wróciłam do kuchni połoczonej z salonem, zjadłam zimny obiad, tata okrzyczał mnie, że wszędzie zostawiam swoje rzeczy, bo zostawiłam na stole szklanke, potłukł się trochę. Wróciłam do pokoju, znowu się popłakałam i w sumie przez 40 min po prostu siedziałam. Masakra. Nawet "proste" zadanie z matmy jest dla mnie trudne, zawiązanie supła najwyraźniej też... beznadzieja ze mnie. Mam nadzieje, że w tym biegu czasu, ku przyszłości, potknę się i upadnę, rozbijając sobie czaszkę, mózg nie wypłynie, bo go nie mam, więc nikomu nie zrobi to większej różnicy...

poniedziałek, 12 września 2016

Bez twych słów, bez twych rąk nie ma mnie


W moim mieście znowu wściekle gorąco. Ledwo można znieść ten skwar. W dodatku wczoraj dwa razy zostałam wywołana do odpowiedzi na jakieś pytanie. Momentalnie zapomniałam języka w gębie ;___; mimo to nadal się uśmiechałam, bo prawie nie odrywałam myśli od swojego chłopaka. W ogóle mamy tak, że zasypiamy przy facebookowym połączeniu (uroki związku na odległość), no i zasnęłam na brzuchu. Jak niektórzy interesują się pozycjami w spaniu, to może wiedzą, że na brzuchu częściej zdarzają się erotyczne sny. Problem w tym, że mi się tak zdarzyło... i gadałam przez sen... i facebookowe połączenie było aktywne... >.< szczerze to nic prawie nie pamiętam, ale mój chłopak tak. Wiecie, wolałabym, żeby moje wewnętrzne instynkty i pragnienia zostały w środku, a nie tak... >.<
Zdarzyło się i tyle, ale swoją drogą to nawet zabawne, bo w realu nawet po torturach nie powiem takich rzeczy xD to zbyt zawstydzające.
Jak tak się zawstydzam to przy okazji łatwo ktoś może oberwać xD np poduszką, żeby się nie gapił, no i tak po prostu, żeby odreagować.
Chciałabym, żeby przy mnie był. Z każdą kolejną sekundą spędzoną razem, wydaje sie być coraz cudowniejszy i wgl *w* wiem, że częściej działa to w drugą strone- im dłużej się znacie, tym ta fascynacja i podekscytowanie mija, pojawiają się zgrzyty i wgl, ale u mnie to tak nie działa. Zwykle na początku jestem miła i zdystansowana, dopiero, gdy czuje się zaakceptowana i bezpieczna, zaczynam więcej i bardziej otwarcie mówić i być bardziej uczuciowa, pewna siebie czy spontaniczna. XD w miłości tak samo.

niedziela, 11 września 2016

Ślubowanie

Dziś przyjechał do mnie chłopak <3
Wyszłam mu naprzeciw, a kiedy mnie przytulił od razu poczułam pożądanie >.< mówi się, że to facetom tylko jedno w głowie..
Mam dobrą wiadomość- z każdym spotkaniem czuję się coraz lepiej w jego towarzystwie. Coraz bardziej go kocham, akurat to mnie nie dziwi, bo musze kogoś poznać, za nim moja sympatia wzrośnie. Uwielbiam się na niego patrzeć, szczególnie wtedy, gdy nie patrzy na mnie.
*Po przespanej nocy*
Wybaczcie, ale byłam tak zmęczona, że traciłam powoli przytomność, więc teraz dokończe wieczorny wpis.

O 16:40 miałam ślubowanie klas pierwszych i mój chłopak pojechał ze mną. Zamiast sie skupić na staniu prosto, wzrokiem szukałam go w tłumie.
Potem wróciliśmy do domu i jeszcze godzine był ze mną, zanim pojechał. Zawsze, jak wyjeżdża to chce mi się płakać. Czasem nawet popłacze, ale tylko trochę. Nie będę mu mówić, jak szaleńczo tęsknie, dopóki nie będzie możliwości, by był bliżej. Kocham jego uśmiech i nie chce, żeby się martwił.
Swoją drogą mam straszne zakwasy m.in. na przedramionach i dolnej partii pleców xD
Na poniedziałek musze zrobić matme i chemie. Życzcie powodzenia ^^


Dwa serca, jedno życzenie.

czwartek, 8 września 2016

Poranek

Dzisiaj musiałam wstać o 4:30, bo lekcje mam na 7:30. Trochę kiepsko, ale mus to mus. W drodze na przystanek trochę rozglądałam się po porannym krajobrazie. Gęsta, niska mgła była tak biała iż zdawało się, że ktoś próbował gumką do mazania wyczyścić otaczający nas świat. Śliczny widok. Gdy tak szłan usłyszałam za sobą czyiś bieg, usunęłam się więc sądząc, że to biegacz. Jednak był to licealista z przydługimi ciemnymi włosami. Dość wysoki. Dopiero, gdy miał przystanek w zasięgu wzroku, zwolnił. Wyjął coś, w czym się przeglądnął i poprawił włosy. Szybkim krokiem prawie z nim zrównałam i przyjechał autobus. Chłopak zamiast od razu wsiąść poczekał (bo byłam ze dwa metry za nim), aż ja wejdę <3 Może nie powinnam się do tego przyznawać, ale zauroczył mnie ten gest. Jak się jest uprzejmym wobec obcej kobiety.
Na kółku nie umiałam zrobić nawet jednego zadania ;__;
Z historii będę miała wycisk i to równo. Swoją drogą na korytarzu widziałam chłopaka łudząco podobnego do dawnego kolegi z przedszkola. Byłabym zdziwiona, że taki łobuz dostał się do takiej szkoły xD
Po szkole spotkałam się z przyjaciółkami z dawnego gimnazjum. Wręcz się na mnie rzuciły :') <3 tęskniłam za nimi bardzo. Poszłyśmy do kina i mcdonalda. XD najczęściej słyszały imie mojego chłopaka, bo mijałyśmy miejsca, gdzie byłam na randce i nie mogłam się powstrzymać. Jedna z nich, lucy, mówiła, że tak właśnie zachowują się zakochane dziewczyny xD pewnie ma racje.
Szkoda tylko, że przy moim chłopaku nadal nie zachowuję się tak wylewnie i swobodnie, tylko nieco bardziej oschle. Ale to kwestia czasu, tak sądze, znamy się prawie rok, a po za tym to chłopak, a zawsze miałam problem z rozmową twarzą w twarz z facetami...xc

wtorek, 6 września 2016

Zwycięże

Zwyciężę. Może nie teraz, lecz na pewno.
Pasowałoby coś napisać xD
Moje odczucia dotyczące matmy nie są odosobnione. Jedna dziewczyna, z którą dość często siedze też ma wrażenie, że w porównaniu z tym co mówił nauczyciel, jest przygłupem. Kwestia trudności zadań. Mam nadzieję, że się przyzwyczaje, bo będzie ciężko, chociaż dzisiejsza lekcji i tak była zrozumiała.
Chciałam sie zgłosić na chór, ale weszłam na przesłuchanie i po chwili wyszłam. Może w przyszłym roku starczy mi odwagi xD
WF był całkiem spoko. Mamy szatnie na osobnych piętrach i osobne lekcje dziewczyny i chłopcy. Przy okazji jestem marginesem klasowym xD lubianym, bo lubianym, ale takim niewidzialnym. Nie cieszy mnie to, ale nie narzekam. Tylko musze przyzwyczaić sie do tego okropnego uczucia bycia wybieranym na końcu. Wfistka jest kontaktowa, nawet miła i motywuje, a nie ciągle wytyka błędy, jak moja poprzednia nauczycielka. To wielki plus.
Podsumowując na razie: super dobrze nie jest, ale tragedii też nie ma.

niedziela, 4 września 2016

Pierwsze dni

To może od początku.
Drugi dzień z pewnością okazał się lepszy niż pierwszy. Poznałam nawet pewną dziewczynę o podobnych zainteresowaniach. Nie jest najlepiej, ale mogło być gorzej.
Wgl, jak weszłam do szkoły to myślałam, że się popłacze, na wstępie zobaczyłam cztery całujące się/przytulające pary. Nawet nie wiecie, jak bardzo im zazdroszczę, że chodzą ze swoją miłością do tej samej szkoły. Dałabym za to wykasować całe moje dotychczasowe życie, byleby być bliżej mojego chłopaka.
Tylko źle znoszę zmiany. Od jakiegoś czasu przypominam trupa, zgasłam. Głupio przyznać się, ale po ostrej kłótni z matką, która swoją drogą wyglądała, jakby miała mnie uderzyć, pocięłam się.
Po prostu już nie mogłam znieść stresu w każdej części mojego życia.
Ciągle słysze, jaka jestem "wspaniała" albo, że "coś tak dobrze robię" (oczywiście, jak mi się chce, bo w mniemaniu starszych jestem leniwa) i próbuję tego nie zepsuć, bo równie często słyszę, że jestem leniwa, jestem egoistką, zapatrzona w siebie, zbyt poważna, pyskata, że nie szanuje innych i ich pracy, że nie jestem porządna, tylko zboczona, że nie znam życia.
Cały czas uważnie pilnuję co robię, co mówię, bo jeśli choć na chwilę spuszczę gardę to kończę albo zraniona, albo kogoś raniąca.
W sumie można to pilnowanie skrócić do trzech prostych zasad
Szeroki uśmiech
Skwapliwa zgoda (chyba, że ani trochę się nie zgadzasz)
Szczery komplement

To nie jest fair, ale tak najłatwiej nie zrobić sobie wrogów i nikogo nie urazić. Taki przepis na spokojne życie.

Wczoraj zaś był ślub mojej cioci. Poznałam tam całkiem sympatyczną dziewczynę, rok starszą. Mamy kilka wspólnych tematów. Widać, że nie jest specjalnie szczęśliwa, żyje, bo żyje i tyle. Zastanawiałam się później czy byłabym w stanie trochę rozświetlić jej życie. Miałam w gimnazjum koleżankę, kasię, od której w ostatniej klasie usłyszałam, że gdyby nie ja, jej życie nie byłoby takie interesujące, że wprowadziłam do jej życia szczęście :D przyszła do gimnazjum z nieszczęśliwą miłością za sobą, więc ją rozumiałam, ale to, że zrobiłam aż tyle ile powiedziała wydało mi się niesamowite. Może uda mi się to powtórzyć ;D

Jednak najbardziej boli mnie poczucie winy w związku z moim chłopakiem. Kocham go, ciągle o nim myślę, nawet nieświadomie, ale mam wrażenie, że zatruwam mu życie. On też mnie kocha, ale nie wydaje się być szczęśliwy. Wystarczy wpisać w wyszukiwanie rozmowy "przepraszam" lub "wybacz". W ciągu pół roku przeprosił mnie ze 300 razy, czyli dwa na dzień. Gdyby faktycznie zrobił coś za co oczekiwałabym przeprosin, tyle razy, to już dawno zerwałabym kontakt. Ciągle mówię mu, że nie ma za co przepraszać. On swoje. Dołuje się tym i płacze. Czuję się wtedy podle, jakbym mu coś zrobiła. Ma niską samoocenę, a ja często nie umiem się wysłowić, albo powiem coś co go do tych łez doprowadzi. Jest przystojny, uroczy, pożądam go, radzi sobie w różnych sytuacjach, ma zdolności manualne, jest inteligentny, umie doradzić, wesprzeć, jest troskliwy, opiekuńczy, a przede wszystkim mnie szanuje i zwraca uwagę na mnie, można sobie więcej wymarzyć? nie sądzę xD Tylko co z tego, jak ciągle twierdzi, że nie dorasta mi do pięt. Chociaż faktycznie, nie dorasta, tylko przerasta. Czasem zupełnie nie wiem, jak podnieść go na duchu, żeby się nie smucił, nie twierdził, że jest gorszy.

Doradzi ktoś? :(