music
wtorek, 23 stycznia 2018
nicość
Może nie chciałam już obciążać. Bo większość ma mnie gdzieś, albo nie znosi mojego cierpienia.
Nadal czuję jak demony krążą, atakują zmęczone płaczem ciało.
Nie wiem kiedy przestaną rzucać mną jak szmacianą lalką i co rusz namawiać do samoukarania za grzech istnienia. Czuję nienawiść płynącą w żyłach, do tego co krew moja obmywa. Niechęć od skóry wgłąb, do kości. Wszystko buzuje, kotłuje, mimo ciszy wokoło. Ból rozdziera pierś i odbiera dech, każdy radosne uczucie. Każdą radosną emocje.
Perfekcjonizm w kłamstwie (gdzie wszystko prawdą, choć nie ma prawdy), gdzie nie chcesz więcej obciążać duszy zbłąkanej. Gdy patrzysz na wszystkie zielone lampki, ale żadna nie jest światłem zaufania.
Nie dam się zabić. Wręcz nie mogę, nie starczy mi sił, cierpienia. Bo wciąż jeszcze widzę cień spełnienia, światło nadziei. To takie złudne, ale prawdziwe trzyma od przepaści.
Tak bardzo mi zimno, smutno i beznadziejnie. Mam poczucie winy z tego że się mogę na kogoś złościć.
Chciałbym zasnąć, nie obudzić się. Naprawdę. To byłoby takie proste.
Chciałabym przytulić się i usłyszeć "rozumiem", poczuć się zrozumiana.
niedziela, 14 stycznia 2018
Ulga
Dziś był u mnie chłopak. Tak się złożyło że zasnęłam w jego ramionach. Sen może i miałam w miarę spokojny, ale po przebudzeniu uderzyły we mnie uczucia bez barier, które na codzień buduje. I w głowie grzmiało mi jedynie "nie chce go stracić" w sensie mojego chłopaka.
Popłakałam się, a on zdezorientowany zaczął uspokajać. Wyksztusiłam o co chodzi, a on zrobił mi takie wyznanie miłości że znowu się popłakałam. Szaleje za nim. Mimo, że mój wzrok osiada na wszystkim co piękne, to najbardziej na świecie pragnę swojego ukochanego.
Mimo że już słyszałam słowa "będę z Tobą na zawsze" i bardzo się ich boję, to część mnie zaczyna wierzyć że tak będzie.
Nie chce być otwartą na oścież księgą, ale on teraz sprawia, że moja szczerość jest większa niż chyba kiedykolwiek wcześniej. To że akceptuje każdy mój fragment i to w jaki sposób to robi jest rozbrajające. Mam nadzieję, że dorosnę do związku małżeńskiego. Właśnie z nim.
sobota, 6 stycznia 2018
Witam w nowym roku
Najsmutniejszym momentem jest
gdy jesteście dla siebie wszystkim
myśląc że skosztowaliście surowego miodu
w tak młodym wieku
cała reszta będzie jedynie podróbką
pozostaje wegetacja
smutne gdy chcecie odejść
ale nie możecie
i nazywacie miłością
to co staje się jadem
Nim zabiorę się za zadania, chciałam coś napisać. Święta nie były złe. Sylwester był pijany, wolałabym zapomnieć co stało się, gdy alkohol odciął mi panowanie nad ciałem. Szkoła, jak zwykle daje w kość, a moje poczucie bezsilności nie pomaga.