music
sobota, 28 stycznia 2017
A jednak ide w ciemno
środa, 25 stycznia 2017
Umieranie to powolna sztuka
Wiara i rozum są niezbędne do poznania.
Czy jakoś tak to szło...
Nic mi sie nie chce. Albo chce. Sama nie wiem. Melancholia mnie obejmuje swoją zimną macką.
Wiecie, człowiek potrzebuje mieć zaspokojone potrzeby w trzech sferach: cielesnej, psychicznej i duchownej. Cielesna- oczywiście sen, jedzenie, picie itd.
Psychika jest również niezbędna. Jedną z jej potrzeb jest chociażby dobre imię, poczucie własnej wartości. Duchowość zaś jest związana z wiarą. Te trzy sfery stanowią jedność. Jeśli ta jedność zostaje zaburzona, człowiek rozsypuje się. Tak samo rozsypuje się ja. Nie zachowuje jedności, nie spotykam innych ludzi w tych sferach- nie rozwijam się, a brak rozwoju również zabija.
Mogłabym zaryzykować stwierdzeniem że w żadnej z tych sfer nie mam zaspokojenia. Brakuje mi snu, zdrowego trybu życia, brakuje mi czułości, przytulania, ale też zwykłej rozmowy ze znajomymi. Brakuje mi wiary w wielu sprawach i zaufania innych wobec mnie. Nie mówię, że sama w pewnych momentach tego nie niszczyłam, przypadkiem lub nie. Nie jestem święta. Ale brakuje mi wielu rzeczy, a ich brak napędza jeszcze większą pustke, a pustka jeszcze większy brak. Błędne koło.
poniedziałek, 16 stycznia 2017
Brak połączenia
Przyzwyczajam sie do kilku rzeczy. Przyzwyczajam sie do tego że na powrót jestem sama.
Powiedziałam osobie którą kocham, żeby znalazła kogoś innego.
Nie odpowiadam na wiadomości od przyjaciół.
To głupie. Naprawdę niepoważne.
Tak samo irracjonalne, jak mój smutek. Jak moje histerie.
Nie wiem czy pójde w tym tygodniu do psychologa. Pewnie tak. Jednak na grupę najpewniej nie przyjde. Matka groziła "i jak będzie trzeba to Cię zamkne w zakładzie". Nie mam nikogo. I nikogo nie chce. Mam zawalony tydzień, sprawdzianami. Złapałam już jedno zagrożenie. Jeśli dam rade w tym tygodniu to powinno być lepiej.
Chciałabym pogadać. Ale się nie odezwe. Albo ktoś załamuje sie i ja pocieszam albo na odwrót. To nie ma sensu. Matka mnie nie rozumie. Relacje z przyjaciółmi niewiele dają. W szkole balansuje nad przepaścią. Źle sie czuje. Bardzo źle.
sobota, 14 stycznia 2017
Dlaczego?
Mialam sen.
Trafiłam do nowej szkoły. Jeden z chłopaków zaczął sie do mnie przystawiać. Blondyn. Na początku byłam miła. Później stał sie natarczywy, a że był szkolnym "ciachem" to jedna z jego adoratorek i diva całej szkoły zaczęła rujnować mi życie. Na szkolnym festiwalu jedzenia miałan najdalsze stoisko i nikt nie przychodził. Byłam sama. Wyszłam ze szkoły rzucając upieczonym naleśniczkiem w jedną z div.
Szłam jasnymi ulicami. Godziny pracy wiec była cisza. Zaszłam aż na wielki plac budowy. Jakiś mężczyzna spytał czy nie szukam łatwej roboty. Powiedziałam ze szukam. Chciałam sie gdzieś ukryć przed całym światem. Praca polegała na doglądaniu kamer. Położyłam sie na sofie i zasnęłam. Byłam sama, zrezygnowana całkowicie ze wszystkiego, nie chciałam sie budzić. Mimo to obudziłam sie. Obok mnie moja babcia kładła kuzynke w wieku 9lat. Też była tak zrezygnowana.
Nie mogłam sie za bardzo ruszyć, ale moje ciało uderzyło o coś za sobą. To moja mama. Spała obok mnie. Szybko się ocknęła. Martwiła sie o mnie i czuwała. Poczułam że mam od niej wsparcie i z pomocą troskliwej rodziny może coś sie uda.
Najpiękniejszy moment snu to wtedy kiedy znalazłam kryjówke i zasnęłam...
piątek, 13 stycznia 2017
Zostaw
Zostaw wszystko
I zniknij jak pył
Ulotny jak wiatr
Zostań ze mną
Choć niewarto
Wiem to dobrze
Całe moje szczęście
W Tobie cały świat
Za jeden przypadek
Odsuń sie od mroku
Nie chce smucić Cię
Zatkaj uszy, zamknij się
Miliony błędów
W sobie widzę
W Tobie ani krzty
Czemu nie ma nic
Ponad
Kocham Cię
Proszę
Proszę, nie
I błagam dowoli
Bez echa chociażby
I zagłusza wszystko
Proszę, nie
Wznoszę modły
Do głuchych bogów
Serce rozdarte
Proszę, stop
Myślom gorączkowym
Jak gorączkowo moje ciało
Ciągnie ku bólowi
Proszę, przestań
Dręczyć się i dusić
Nieporzebom potrzebnym
Bezsensu sensom
Proszę, zostań
W moim odczuciu
W moim oddechu
Przy zmysłach
Jedna gwiazda z gwieździstego nieba spada
Jedno życzenie do wiary zostawia
Być nie będąc
Ufać bez wzroku
Trwać mimo czasu
niedziela, 8 stycznia 2017
Pustka
Nic nie zrobiłam. Był trzydniowy weekend, a nie zrobiłam NIC. Tylko wegetatywnie przeżyłam te dni. Nawet nie gadałam ze swoim chłopakiem. Nie mam ochoty już z nikim rozmawiać. Bo po co? Nie znam powodu swojego zachowania, nie umiem podać przyczyny, ale jeśli mam coś robić to po co?
Mogłabym zniknąć. Tak byłoby prościej. Bo to sie teraz dzieje... Męcze się. Nie tak, że męcze się, że jestem zmęczona. Męcze się będąc już zmęczona, a to boli. A czemu się męcze? Bo nie czuje motywacji wobec tego co robie. Wobec czegokolwiek. Już nawet nie mam łez by płakać. Chciałabym, ale łzy nie wypływają. Wszystko jest takie przydymione. Wszystko jest takie bez sensu. Nie umiem już nawet siebie określić w tym wszystkim. Czuje się tak samotna, jakbym nawet ja przy sobie nie była. Ale ta samotność może tylko na chwile. Albo i nie.