music

niedziela, 31 stycznia 2021

here we go again

 Nie będzie trzeciej szansy czy do trzech razy sztuka.

Jeżeli mi się nie uda to oszaleję.

Matka mi jeszcze jasno dała do zrozumienia, że wszyscy dają radę choć mają gorzej.

A ja nie daję

Straciłam terapię, nie mam przyjaciół

nie mogę żyć tylko dlatego że ktoś mnie kocha, to ulotne

tata nigdy nie przeciwstawi się matce, żeby mnie obronić

a ja mam 20 lat i jestem tym samym nieudacznikiem, jak wtedy gdy zostałam zgwałcona. 

jak nie podetnę żył to pójdę do lasu i pójdę spać 

poniedziałek, 30 listopada 2020

hey, are u there?

 Już od dłuższego czasu nic nie publikowałam, ale to dobrze. Dobrze się czułam. Ostatnio mnie tylko bierze jakieś spowolnienie, z którym ciężko mi sobie poradzić. To jak opadanie powiek gdy jesteś śpiący. Niewiele możesz poradzić, a one robią się cięższe i cięższe, aż już je jesteś w stanie ich otworzyć i jednie słuchasz co się dookoła dzieje.

Zastanawiam się, że kiedyś przestaną mnie dręczyć sny o byłych. Mam poczucie jakbym ich porzuciła. Było gorzej, a ja odeszłam. Przecież nie byłam z nimi, bo miałam widzimisię. Kochałam i to do szaleństwa. Teraz, gdy łapię się na tym, że czuję trochę więcej to od razu pojawia się niepokój. W pewnym sensie funkcjonowanie w tym półśnie, gdzie emocje i uczucia nigdy nie są mocne, jest bardzo wygodne. Nadal gdzieś tam z tyłu mam, że poddanie się byłoby łatwiejsze, równie pełne wrażeń, dramatyczne, bolesne i spełnione. Dla mnie to pozytywy.

Najgorsze jest to, że ja nigdy nie tracę uczucia do drugiej osoby. Nie chciałabym z nimi być, ale chciałabym być blisko nich. To głupie i samolubne? Może. Są dorośli, więc do niczego ich nie zmuszę, a jednostronne aktywność są zbyt męczące, jeżeli druga osoba jest negatywnie nastawiona.

Zapadnięcie się w tą ciemność, rozpacz, cierpienie. Obsesyjne myślenie o negatywnych rzeczach, samobiczowanie się. To jest takie kuszące, ten nieskończony ból. Nie da się doświadczyć równie intensywnego szczęścia. 

jeszcze studia...

piątek, 25 września 2020

Way

 Czas wszystko unormował. Wyłagodził objawy. Pewnie dlatego tak długo nie pisałam.

Wgl robię głupią rzecz, zapominając o lekach tylko dlatego, że czuję się lepiej.

Nawet kilka razy miałam artystyczne zrywy z uczucia które czuję do niego.

Jednego tylko głęboko żałuję. I nie mogę odżałować. Tylko co oddałam.

Wiecie jak to jest pływać w ekscytacji i uwielbieniu do drugiej osoby? Zaraz później zjeżdżałam w dół, ale to uniesienie...

Nigdy nie miałam takiego życia jak większość.

Bez przyjaciół, bez dobrych relacji czy związku. Zawsze sama. 

Mój chłopak jest jedyną osobą, której się tak bardzo nie boję. Nie boję, że zrobi mi krzywdę, czy zdradzi.

Wszyscy mówią co chcą, a za plecami nóż wyciągają i robią co im wygodniej.

Dlatego boję się poznać przyjaciół mojego chłopaka. W moją stronę mogą się uśmiechać, a mogę nie przypaść im do gustu bez powodu. Koniec końców nikomu nie przypadłam, co każe mi myśleć, że to ze mną coś jest nie tak. 


Zazdroszczę tym, którzy mieli piękną młodość. Nie próbowali się zabić, nie okaleczali się, nikt ich nie gwałcił/molestował. Mieli chociaż jedną osobę, której mogli zaufać. 

Ja dorosłam i nadal chyba dorastam łapiąc się brzytw i pisząc bloga, wcześniej pamiętnik. Sama, z deczka oszalała. I czuję tą pustkę i ból, gdy uświadamiam sobie co przeszłam. Ciężko z tym żyć. 


niedziela, 5 lipca 2020

już lato

Czasami mam wrażenie, że go nie kocham. Mam takie momenty, że wydaje mi się, że nic nie czuję. Jak puste pudełko, w dodatku dziwnie napięte, jakby zgniatane.
O Boże, a On mnie kocha. Wiem, że jest pewien, że mnie kocha. A ja przy wyborze, będąc szczerym, nie kierowałam się sercem. A na pewno nie do końca. Bardziej go lubię i cenię niż kocham. Nie doznaję wzruszenia gdy patrzę mu w oczy. Nie czuję rozsadzajacych serce emocji. Nie wiem czy to kwestia mojej zmiany, moich ułomności, czy faktycznie to po prostu nie moje zing. Porównuje to do mojego poprzedniego związku. To dobry chłopak i dobry kochanek. Idealny do stałego związku. Ktoś kto zna mnie na wylot śmiałby się, twierdząc, że to nie w moim stylu. Nie w 100%.
Ale bycie pełną skrajnych stronnictw ma swoje konsekwencje. Na przykład to, że muszę układać życie pod modłę tej wrażliwszej strony, bo bym oszalała. I mimo iż nie chce zmieniać swoich wyborów to zawsze będzie mi czegoś brak...

środa, 13 maja 2020

artykuł

przeczytałam dzisiaj artykuł. Kobieta na imprezie koleżanki pod koniec położyła się na łóżko i przysnęła. Jeden z imprezowiczów wsadził jej koc w usta i zaczął dotykać, nawet penetrował palcami jej pochwę. A ona nie zrobiła nic. Jakby to był sen, nawet upewniała się koleżanki czy go widziała jak wstawał z łóżka.
Zszokowało mnie nie tylko potraktowanie jej w toku sprawy ale też komentarze pod artykułem. Zszokowały i zabolały. Policja pytała ludzi czy kobieta jest łatwa, czy flirtuje itp. Jakby chcieli zrzucić całą winę na nią, wszystko dlatego, że facet miał nieskazitelną opinię na uczelni, po przesłuchaniu zapewnili go, że nic mu nie grozi!!! A dziewczyna została z tym wszystkim sama, przestano jej wierzyć.
Komentarze były jeszcze mniej litościwe. Współczuli każdemu mężczyźnie, który ją spotka. Uznali, że to nie był gwałt, tylko normalne dotykanie i jak kobieta otrze mu się o kolano to on też może zgłaszać gwałt. Że jest niewiarygodna, bo nie zaczęła się odsuwać, bo została później na imprezie. Mogłabym jeszcze tak wymieniać. Aprobujące reakcje na komentarze też znacznie przeważały nad negatywnymi. Im komentarz był bardziej racjonalny tym więcej negatywnych reakcji.
Nie żałuję, że nie zgłosiłam swojego gwałtu. Nie powiedziałam głośno nie, bo byłam sparaliżowana strachem. Bo nie mogłam uwierzyć, że przyjaciel zrobiłby mi coś takiego. Na bieżąco wypierałam to z umysłu. Bo moja głęboka depresja, kazała mi myśleć, że zasłużyłam. Leżałam jak kłoda, szmaciana lalka, której jedynie łzy spływają po skroni. I policja by mi nie uwierzyła, bo nie zrobiłam rabanu, że nie chcę? Że prawie weszłam z nim w związek i byliśmy blisko, więc to moja wina? Mam zespół stresu pourazowego, skłonności osobowości typu borderline i zaburzenia depresyjno-lękowe. I nikt nie stanął na dwóch nogach po mojej stronie, zawsze było ale. Byłam i jestem słaba, boję się i tego nie zgłosiłam. Właśnie dlatego, że nie miałam nikogo po swojej stronie, bałam się, że nikt mi nie uwierzy.
To jest okropne, jak ludzie dają kulturowe przyzwolenie, zamiast piętnować, zamiast otoczyć ofiarę bezpieczną bańką, by kolejne nie bały się zgłaszać. To jest paskudne i obrzydliwe.

niedziela, 3 maja 2020

to co jest

To co mogłabym o nim powiedzieć to fakt, że jest inny. 
I że sama muszę się nauczyć odpuszczać, nie olewać, ale odpuszczać i nie spinać tak o wszystko. Nie jestem niczyją matką.
Wracając. Jeju, jestem prawie szczęśliwa. Bo po za tym to się boję.
Jest inny, bo mimo okazji nie próbuje się tylko i wyłącznie dobierać. Interesuje go coś innego niż moje ciało, mimo że jestem w pobliżu. Co jest dla mnie nowością i czuję, że nie jest mi z tym wygodnie. W sensie nie jestem przyzwyczajona. Bo zawsze i wszędzie się to tak kończyło. Nawet oglądanie filmu w kinie. Nie pasowało mi to, z drugiej strony mojemu ciału się podobało i nie umiałam zaprotestować, moje motywacje kończyły się na mnie.
Zawsze tak było, albo w większości. Coś nie było do końca halo, ale nie widziałam tego dopóki nie poznałam czegoś nowego.
Było mi dobrze kiedy byłam w poprzednim związku. I dobrze mi jest teraz. Ale patrząc na oba przypadki, to myślę, że ten będzie lepszy.
Nie jest idealny. Nikt nigdy nie będzie. Ja nie boję się tak bardzo być sama, bo w końcu kogoś znajdę. Więc w tym momencie dokonuje wyboru bycia z nim w związku.
Ah, czuję się jak szczeniak czasami, który próbuje być dorosły. Ale będę się starać dopóki nie dojrzeję. 
Lubię sposób w jaki na mnie patrzy. Jak delikatny jest jego dotyk. Jak spokojne jest jego podejście mimo iż jest człowiekiem, którym również targają emocje. 
Czuję się bezpiecznie, czuję się, jak człowiek z tożsamością, że to kim jestem się liczy. Fuck, płaczę. Wzruszyłam się.
Mimo tego co napisałam, nie czuję się pewna siebie, gdy przy nim jestem. Zależy mi na nim. Im bardziej zależy, tym staję się mniej pewna siebie. Bo boje się gafy, zrobienia czegoś nie dość dobrze. 
Jest wiele rzeczy, które pojawiają się mimo woli i nie są pozytywne. Jak cienie, złe duchy, mechanizmy wyuczone złym przykładem przy nieodpowiednich ludziach. I chyba ten bagaż jest najtrudniejszy. Bo o nim nie da się mówić, jeżeli działa tylko w Tobie.
Mam nadzieję, że nam wyjdzie. Nie jest idealny, jak ja, ale wiecie jak to jest - wszystko przychodzi z czasem. Każda nauka. Wiem, że on chce i chcę ja. A to dobry początek ^^

sobota, 11 kwietnia 2020

bright

hej
powiedz głośno to
co w sercu masz
uwolnij

rozejrzyj się w około
tyle zrezygnowanych twarzy
kryjących wnętrze

oddech weź
i chodźmy stąd
gdy wykrzyczysz wszystko
co chowasz

pokaż to co w sobie masz
jasną stronę świata
którym jesteś
perfekcję

uwolnij się z tych ciasnych dżinsów
i obcisłej koszulki
zmyj podkład
skrywający nierówności

wyglądasz tak pięknie
gdy jesteś naga
gdy nic nie przyćmiewa
twojego blasku