music

piątek, 25 września 2020

Way

 Czas wszystko unormował. Wyłagodził objawy. Pewnie dlatego tak długo nie pisałam.

Wgl robię głupią rzecz, zapominając o lekach tylko dlatego, że czuję się lepiej.

Nawet kilka razy miałam artystyczne zrywy z uczucia które czuję do niego.

Jednego tylko głęboko żałuję. I nie mogę odżałować. Tylko co oddałam.

Wiecie jak to jest pływać w ekscytacji i uwielbieniu do drugiej osoby? Zaraz później zjeżdżałam w dół, ale to uniesienie...

Nigdy nie miałam takiego życia jak większość.

Bez przyjaciół, bez dobrych relacji czy związku. Zawsze sama. 

Mój chłopak jest jedyną osobą, której się tak bardzo nie boję. Nie boję, że zrobi mi krzywdę, czy zdradzi.

Wszyscy mówią co chcą, a za plecami nóż wyciągają i robią co im wygodniej.

Dlatego boję się poznać przyjaciół mojego chłopaka. W moją stronę mogą się uśmiechać, a mogę nie przypaść im do gustu bez powodu. Koniec końców nikomu nie przypadłam, co każe mi myśleć, że to ze mną coś jest nie tak. 


Zazdroszczę tym, którzy mieli piękną młodość. Nie próbowali się zabić, nie okaleczali się, nikt ich nie gwałcił/molestował. Mieli chociaż jedną osobę, której mogli zaufać. 

Ja dorosłam i nadal chyba dorastam łapiąc się brzytw i pisząc bloga, wcześniej pamiętnik. Sama, z deczka oszalała. I czuję tą pustkę i ból, gdy uświadamiam sobie co przeszłam. Ciężko z tym żyć. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz