music

czwartek, 25 maja 2017

13 things why

Oglądaliście 13 things why? Niesamowicie smutny serial, szczególnie kiedy wczuwasz sie w emocje bohaterki.
Koniec roku szkolnego. Nasi nauczyciele obudzili sie ze sprawdzianami. Ten natłok zajęć jest porażający i nie za bardzo wiem jak sobie z tym poradzić. Szczególnie, że mam spore problemy z koncentracją. Przynajmniej śpie normalnie. Wiecie co mi pomaga? Creepypasta. Puszczam sobie do snu, a nie mam koszmarów, przynajmniej ich nie pamietam.
Zastanawiam sie czy to dobrze że nie mam przyjaciół. Chodze z ludźmi do klasy, ale w sumie z nikim nie rozmawiam. Jakoś... odpowiada mi to, zapytać sie zawsze o coś moge, nic więcej. Nie musze przynajmniej eksponować emocji, tylko być uprzejma, ale zimna.
Chciałabym powiedzieć coś głośno.

sobota, 20 maja 2017

dont u remember?

czy pamiętasz, te momenty
w których ze mną byłeś
czy pamiętasz wspólne chwile?
ich jasność i blask
czułeś się samotny?
gdzieś za Tobą był strachu cień?
byłeś wesoły dzień w dzień
choć nie mówiłeś wprost
czułam ból, głośniej, mocniej
był jakby i mój
ale ja żyję w bólu
nie wiem czy mogłabym żyć
nie będąc jedną nogą w grobie
więc to jasne że nie chce zmieniać
nie próbuje leczyć

chciałabym zobaczyć Cię
w tamtych chwilach,
które nie były moje
te które nie były niczyje
które były tobą
chwile w których nie myślałeś
bo myślałeś zbyt wiele
i każde z twoich uczuć
znajdywało wyjście w działaniu
bolałby mnie to, ten widok
ale ból jest częścią mnie, nieodłączną
chyba o tym już wiesz
w końcu Cię nie ma

za co ja wylewam łzy?
przecież nie znam bólu
nie znam siebie
jak cokolwiek może mnie ruszać
skoro nie znam Ciebie?
nie znam żadnego z was
bo byłam niema na pytanie
więc jak mogłam otrzymać odpowiedź?
nie umiem mówić
nie znajduje słów
bo każde z nich zaprzeczałoby sobie
suche łzy
ból bez bólu
co Ci mam powiedzieć?
moja twarz zawsze kłamie
mówię bez kłamstwa
ale słyszysz co chcesz
bo to białe płótno, z paletą
barw kłamliwej mimiki
nic nie określa tego co czuje
barwa, słowo, dźwięk, smak, zapach
to nic nie znaczy
dlatego tak bardzo się dusze
chce wyrwać się z tego ciała
nawet klawiatura sie rozmazuje
ale już tyle pisałam...
pamiętam litery

wyryję sobie obraz
każdego z was
ostrą żyletką
w moim umyśle
i nigdy nie zginiecie
nie odejdziecie
dopóki będę żyć
czuć będę oddech
zapach skóry
widywać będę
błysk w oczach
wasz cień, na każdym rogu
gdy idę korytarzem, ulicą, gdziekolwiek
będziecie mnie prześladować
jak słodko zgniły zapach rozkładającego się trupa
był piękny, ale umarł


PS.: Ty wszystkie czytałeś. Nawet po kilka razy... chciałeś się dobić, czy zrozumieć? Obie rzeczy wyszły świetnie mimo wszystko.

poniedziałek, 15 maja 2017

Jeszcze raz "ostatni raz"

To żałosne... Jestem żałosna. Dlaczego? Zgadnijcie...
Czuje sie jak czarna wdowa...
Tyle płatków uschło...zabawne...xD aż sie śmieje... To jest tak beznadziejne że sie śmieje... Z bólu
Czarna wdowa to dobre określenie dla mnie. Jeden raz, drugi, teraz trzeci...
Kwiat więdł, za każdym razem gdy rozwinął kilka płatków. Pączek jedynie sie trzyma.

Zagraj ze mną jeszcze raz
Nieostatni raz
Nim skończy
Się mój czas
Zagraj jeszcze raz
Wspomóż mnie
Utrzymuj na wodzy mnie
Prymem tłum wiedź w tle
Oczaruj swoim lustrem
Pełnym widzianych twarzy
Ukryj mnie
Choć i tak widze Cie
Wszystko mam na dłoni
I tak
Nie ma bólu
Tłumiącego uczuć

Wiecie... Jestem słaba, tak bardzo pragnę miłości, że sie na nią godze. Choć wiem, że nie powinnam, nie powinnam, tak bardzo nie powinnam. To kończy sie tak samo, tym jednym durnym momentem. Nie ma wybaczenia. Nie mam nawet prawa sie nad sobą użalać. Nie mam prawa do łez, do pragnień. Mimo to sobie te prawa przywłaszczam... Żałosne...
Żaden ból tego nie przyćmi. Moge jedynie ignorując sie oddalać. Tak, uciec jak tchórz... Jestem słaba.

poniedziałek, 8 maja 2017

Remind me

Sporo sie ostatnio dzieje w moim wnętrzu. Rozmyślam sporadycznie.
Nawet przyjarałam nieco zielska, co sprowokowało moim zdaniem dość niezręczną sytuacje między mną, a najbliższym przyjacielem. Wiecie co mnie powstrzymało? Obraz mojego obecnego chłopaka. Jednak nie było w tym poczucia winy. Nie to mnie powstrzymało. Powstrzymało mnie ciepłe spokojne uczucie. Myśle, że mogłabym określić je jako miłość.

Mój obecny związek jest...inny niż poprzedni.
Niby oboje wykonują podobne gesty, czasem nawet słowa są identyczne, ale czuje sie inaczej.
Teraz, gdy czuję wine, to szybko znika. Zamiast tego pojawia się... Spokój? Wiara? Nie wiem dokładnie.
Czuje się...pewniej.
Mój obecny chłopak. Nie czuje sie przy nim jak bogini. Nic z tych rzeczy. I to mnie cieszy. Czuje sie jak jego partnerka, gdy dzieli ze mną troski, pokazuje uczucia, wspiera mnie, gdy tłumaczy powody swoich działań  gdy wplata mnie w codzienne życie. Wie, że ma swoją wartość (tak myśle, ale staram mu sie o tym od czasu do czasu przypomnieć) i w sumie udziela mi sie to.
Nie jest idealny. Dla większości ludzi, których spotka nie będzie idealny.
Ale patrząc w jego oczy, wiem że dla niego jestem wyjątkowa. I on jest wyjątkowy dla mnie. Troche wcześnie, ale zaryzykuje i powiem, że dla mnie jest IDEALNY. Dlatego, że czuje sie przy nim swobodniej, mogę powiedzieć co myśle (na razie nad tym pracuje), mamy własny niepowtarzalny świat i czuje się normalna. Akceptuje mnie, nie odrzuca niczego, przyjmuje na wiare to co powiem. Dla niego naprawdę nie jestem dziwadłem, ale niepowtarzalnym egzemplarzem ^w^

poniedziałek, 1 maja 2017

Związek

Wiecie. Ostatnio zastanawiałam sie, jak bardzo można uwięzić kobiete we własnym ciele. Zdążyłam sie zorientować, że inaczej przeżywamy pewne fizyczne doznania. Podniecenie, orgazm, tak myśle że są dużo intensywniejsze dla nas. Jednocześnie to wszystko związane jest z akceptacją samej siebie. Nie sądzicie, że mając pełną akceptacje i tą przyjemność od strony partnera to czujemy sie jak prawdziwa wenus?
Pozostaje jednak sprawa uzależnienia. Kiedy w związku zaczynają dominować tematy łóżkowe, seksualne, przestając sie przejmować rozwijaniem psychiki, rozwijaniem w innych sferach. Kiedy każde spotkanie kończy sie igraszkami w łóżku...
Wtedy możemy sobie w pewnym momencie postawić pytanie: czy go kochasz, czy jesteś po prostu uzależniona?
Choć uzależnienie nie wyklucza miłości, to nie jest zdrowe dla związku. Brak spełnienia w innych strafach życia może doprowadzić do poczucia winy, ogólnie negatywnych uczuć, wręcz flustracji. Ważne są wspólne wyjścia, wspólny wysiłek i wspomnienia. W pierwszej kolejności stawiajmy na przyjaźń, bo fascynacja seksem minie. Uzależnienie wyniszcza. Warto wtedy na spokojnie siąść i zastanowić sie czego oczekuje od związku, co myśle o charakterze swojego partnera, czy go lubie? By być świadomą, że kochasz go za to kim jest, a nie za to ile przyjemności fizycznej sprawia, bo tego każdy może się nauczyć.

Wiecie...miłość to oddanie sie sobie wzajemnie, stanie sie jednym. Co to znaczy? Niektórzy zadali by to pytanie. Dobrowolne oddanie sie sobie, wierność, jedność myśli, współpraca- wspólna praca nad życiem. Mąż jak głowa, kieruje, a żona jak ciało, też ma coś do dodania. Rozum i serce.
Czym by była głowa bez ciała, a ciało bez głowy? Serce bez rozumu, a rozum bez serca?
Moim zdaniem chodzi o uzupełnienie sie, wsparcie. Ale nie jak "ogień i woda", bo dwa zupełnie odmienne charaktery nigdy sie nie dogadają. Jak w puzzlach. Puzzle są inne, jeden ma wypustke, drugi puste miejsce. Uzupełniają się, ale są też podobne, bo na obrazie mają ten sam nadruk. Myślę, że trudno coś takiego osiągnąć, szczególnie teraz, gdy po prostu wyrzucamy to co nam nie pasuje. Dobry związek wymaga pracy.
Nie wolno kłaść się spać, nie wyjaśniając wszystkich nieścisłości.
Rozmowy "jak sie czujesz? Chcesz czegoś ode mnie? Czy zrobiłam dziś coś dzięki czemu czułeś się kochany?" powinny być na porządku dziennym. Zadane z obu stron. Na początku może to sztywno wychodzić, możemy czuć sie nieswoją, ale z czasem przyzwyczaimy sie i będziemy swobodnie mówić co było ok, a co nie. I wyjdzie to na dobre w każdym związku.