music

poniedziałek, 1 maja 2017

Związek

Wiecie. Ostatnio zastanawiałam sie, jak bardzo można uwięzić kobiete we własnym ciele. Zdążyłam sie zorientować, że inaczej przeżywamy pewne fizyczne doznania. Podniecenie, orgazm, tak myśle że są dużo intensywniejsze dla nas. Jednocześnie to wszystko związane jest z akceptacją samej siebie. Nie sądzicie, że mając pełną akceptacje i tą przyjemność od strony partnera to czujemy sie jak prawdziwa wenus?
Pozostaje jednak sprawa uzależnienia. Kiedy w związku zaczynają dominować tematy łóżkowe, seksualne, przestając sie przejmować rozwijaniem psychiki, rozwijaniem w innych sferach. Kiedy każde spotkanie kończy sie igraszkami w łóżku...
Wtedy możemy sobie w pewnym momencie postawić pytanie: czy go kochasz, czy jesteś po prostu uzależniona?
Choć uzależnienie nie wyklucza miłości, to nie jest zdrowe dla związku. Brak spełnienia w innych strafach życia może doprowadzić do poczucia winy, ogólnie negatywnych uczuć, wręcz flustracji. Ważne są wspólne wyjścia, wspólny wysiłek i wspomnienia. W pierwszej kolejności stawiajmy na przyjaźń, bo fascynacja seksem minie. Uzależnienie wyniszcza. Warto wtedy na spokojnie siąść i zastanowić sie czego oczekuje od związku, co myśle o charakterze swojego partnera, czy go lubie? By być świadomą, że kochasz go za to kim jest, a nie za to ile przyjemności fizycznej sprawia, bo tego każdy może się nauczyć.

Wiecie...miłość to oddanie sie sobie wzajemnie, stanie sie jednym. Co to znaczy? Niektórzy zadali by to pytanie. Dobrowolne oddanie sie sobie, wierność, jedność myśli, współpraca- wspólna praca nad życiem. Mąż jak głowa, kieruje, a żona jak ciało, też ma coś do dodania. Rozum i serce.
Czym by była głowa bez ciała, a ciało bez głowy? Serce bez rozumu, a rozum bez serca?
Moim zdaniem chodzi o uzupełnienie sie, wsparcie. Ale nie jak "ogień i woda", bo dwa zupełnie odmienne charaktery nigdy sie nie dogadają. Jak w puzzlach. Puzzle są inne, jeden ma wypustke, drugi puste miejsce. Uzupełniają się, ale są też podobne, bo na obrazie mają ten sam nadruk. Myślę, że trudno coś takiego osiągnąć, szczególnie teraz, gdy po prostu wyrzucamy to co nam nie pasuje. Dobry związek wymaga pracy.
Nie wolno kłaść się spać, nie wyjaśniając wszystkich nieścisłości.
Rozmowy "jak sie czujesz? Chcesz czegoś ode mnie? Czy zrobiłam dziś coś dzięki czemu czułeś się kochany?" powinny być na porządku dziennym. Zadane z obu stron. Na początku może to sztywno wychodzić, możemy czuć sie nieswoją, ale z czasem przyzwyczaimy sie i będziemy swobodnie mówić co było ok, a co nie. I wyjdzie to na dobre w każdym związku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz