music
sobota, 31 grudnia 2016
happy new year
wtorek, 27 grudnia 2016
Come back
Jednak żyje. Przespałam cały tydzień. Prawie. Szczególnie pierwsze dni po tym, jak chciałam podciąć sobie żyły. Życie jakoś dalej ciągnie mnie za noge. Choć może to nie życie.
Powiedziałam prawie o wszystkim ojcu. Na początku stycznia jestem zapisana do psychologa. Moge też liczyć na ogromne wsparcie ze strony swojego chłopaka i paru innych osób. Tak sądze. Nie wiem co by teraz było, bez osoby, którą kocham. Zaryzykuje stwierdzenie, że jest jedynym co odczuwam za przyjemne i wgl- obok niego coś czuje po za tą zgodą na wszystko i obojętnością czy goryczą. Nie czuje sie w żadnym stopniu normalnie, czy poprawnie, ale żyje tym, że On chce, żebym żyła i była szczęśliwa. Też tego chce, ale sama nje dam rady. I wiecie co? Nie chciałabym nikogo innego. Wkurza i zachowuje sie jak dziecko, ale kim by był bez tego? Właściwie to przysypia teraz obok mnie. Może to ptzez konyrast tak to widze, a może nie, jak mocno go kocham i jak bardzo przyjemny jest świat w którym On jest. Mówie często, że kocham z czasem. Że musze odkryć każdy zakamarek kogoś by kochać każdą jego część. Może mialam w tym racje. Wystarczy, że trzyma mnie za dłoń. Wystarczy, że chuchnie mi w kark, muśnie palcem kolano, tylko tyle by mała fajerwerka wybuchła w moim wnętrzu. Nawet nie wiecie jakie to otulające i błogie uczucie.
poniedziałek, 19 grudnia 2016
Chcę...
Chcę się zabić.
Nie wiem czy zdołam.
Chciałabym krzyczeć, ale tylko sie dławie.
Mam ultimatum do końca tygodnia.
niedziela, 18 grudnia 2016
Help me
Czuje sie jak w jakimś chorym pieprzynym śnie.
Tak źle nie czułam sie od dawien dawna. Myśli samobójcze wróciły. Nawet kiedy sie tne to nie pojawia sie pare kropel na ranie i tyle. Krople przez jakiś dziesięć mniut robą miarowe "kap, kap" tworząc małą kałuże, sprawiając że moja dłoń staje sie zimniejsza od drugiej. Dziś złapałam sie na myśli "czemu tak mało? Czemu nie trafiłam w większą żyłe?"
Chciałabym poczuć czyjeś ciepłe ciało, cieplejsze od moich dłoni. Poczuć opiekuńczy pocałunek na głowie i usłyszeć ciepły głos. Jedyne co mam to przemoknięta poduszka, szczypiący nadgarstek i zimny pokój. Chciałabym zasnąć i już sie nie obudzić. Tak bardzo bym chciała, że to aż straszne. Bo chciałabym tego bardziej niż czegokolwiek innego. Ale mój chłopak nadal żyje, mogę mu sie na coś przydać. Choć teraz nawet w taką oczywistość wątpie. Taki okrutny, niemiłosierny ból...
https://youtu.be/ghPcYqn0p4Y
wtorek, 13 grudnia 2016
drżę
niedziela, 11 grudnia 2016
Pierwsze pytanie: jak to zignorować?
tak ciężko mówić o niepewnym
jak może to zbytnio zranić
mówię czysto i klarownie
ale już nikt nie słyszy
nie zapominam niczego
a w szczególności
słów pewnych kłamstwa
z nieświadomości światów dwóch
powiedziałam wszystko głośnie
nikt nie słuchał, szczególnie Ty
wizje marzeń, z dużych na małe
płomień piękna, jak uroczy
tli się, gaśnie
co z tego, że w słowiniku
nie ma etykiety "romantyczność"
wizje dwie
przecinają się
Zniszczysz mnie wcześniej
lub później gdy zignoruje się
tam gdzie się zgubiłam
wypalałam kolejne światła
po kolei zanikały w mrok
tylko wypalone knoty
choć nadal świecą się
nie docierają od oczu twych
chcę zawrócić, zniknąć
nie mogę, bo znów
uwięziłam się, nęcona blaskiem
ciepłym, który daje więcej
ale gdy zakrywa się oczy
na prawdziwość iluzji
i podziwia się zaledwie
sztuczki magika na scenie
on zniknie
myślisz gdzie?
nie wiesz, że tuż pod podłogą
a nie na zawsze
sobota, 10 grudnia 2016
Czary mary senne mary
Miałam bardzo dziwny sen. Ale nie pamiętałam o nim, dopóki nie spojrzałam w lustro na swoje usta. Wtedy w głowie pojawił mi sie mój chłopak w jakiejś sytuacji. Jednak nie pamiętam jakiej, ale na pewno dziwnej. Mam to na końvu języka. Usta, on, oddech... Nie przypomne sobie. Ale nic związanego z seksem. Na pewno, z resztą nie miewam takich erotycznych snów, przynajmniej o nich nie pamiętam...
Szkoda, że nie moge sobie przypomnieć, bo nie lubie gdy dręczą mnie wizje bez jasności. To rozprasza.
Swoją drogą oglądałam ostatnio socjalny eksperyment na temat depresji. Skulony, smutny chłopak siedział gdzieś gdzie chodzą ludzie i dopiero po dwóch bodajże godzinach ktoś sie spytał czy wszystko w porządku i naprawde porządnie z nim porozmawiał. Obecnie w polsce chwali sie, że w szkołach prawie co roku prowadzone są kursy pierwszej pomocy. To widać, że młode dzieciaki mają tak wtłoczone do głowy, jak pomóc, że faktycznie pomagają i nie boją sie tego tak bardzo. Jednak... Co jeśli zobaczymy na czyiś dłonach blizny, w oczach łzy, czy ogólnie smutek? Ludzie nie wiedzą jak w TAKICH przypadkach reagować. "Odwróce sie i udam, że tego nie widze", często widze takie myślenie. Nawet u siebie. Chodzi o pewne metody prowadzenia rozmowy z osobami które nie myślą zbyt trzeźwo, choć w sumie upartemu nie przemówisz do rozumu. Dobrze by było, gdyby były prowadzone też warsztaty z psychologii. By i w takich przypadkach ludzie sie nie bali, a ich pomoc była skuteczna. Tak mi wpadlo do głowy. Bo już nie raz miałam takie sytuacje, ale nie umiem tak dobrze rozmawiać, bo w końcu kończe na "zrób to dla mnie" albo "bo zrobie to samo sobie". Ludzie mają naprawde małą świadomość w niektórych sprawach. Głównie dlatego, że są to tematy wstydliwe, niewygodne lub niezauważalne.
czwartek, 8 grudnia 2016
Bring back to life
Nienauczeni
Zagubieni
Skrzydła wolne
I koci chód
Na nie wiele sie zda
Gdy uziemisz je znów
Słyszycie
Serca bicie
Jednego, dwóch..
Tworzą muzyke
Zrób krok, dwa
Obrót, tańcz
Upadłeś? Wstań.
Zapomniałam
Nie umiesz wstać
Nie widzisz mojej dłoni
Jak grecki bohater
Tragedii w dramacie
Umrze nim wszyscy pomrzemy
Ratując cały ród
Który i tak sie wymorduje
Mówisz nie znam
Uczuć innych
Ale lgniesz do ich ciepła
Antyteza razy dwa
Zawirowań koło
Znam je wspak
Gdy widzę- sięgam
Gdy sięgam- wpadam
Wszystko nie tak
Niema z językiem
Gestami mówie
Może to trafi?
Nic nie trafi
Ludzie, dzień w dzień slysze to samo i póbuje pocieszać, ale jakoś nie ma efektów. Tylko potem czuje sie zmęczona. I cały czas popełniam błędy. Wgl moje myśli są tak chaotyczne...
Nie umiem ich łapać. Przynajmniej dzisiaj. Znowu mam aspołecznego doła i i i ... ;___; nie wiem co. Chce na chwile zniknąć i odpocząć, ale brakuje mi szczerego ludziego ciepła ciala i takie ;___; ...
Marudze, znowu. Mam ochote na makaron albo frytki. Znowu mi gorąco od temperatury ciała. Wszystko wiruje w mojej głowie. Znowu nie bede mogła zasnąć. Dziś śnił mi sie koszmar (wojny, morderstwa m.in. mojej rodziny, strach i ukrywanie sie) i znowu obudziłam sie z płaczem. Popłakałam chwile szepcząc "Lea" i sie uspokoiłam. Lea to była mała dziewczynka podobna do mojej młodszej siostry i albo ją porwali albo ją zabili, nie pamiętam. Ale bolało. Eh...
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Już lepiej. Nie martw sie.
Weekend okzazł sie być zbawienny dla mojej psychiki. Choć ciało nadal sie naprawia, myśle że będzie lepiej.
Miałam dziś przedwczoraj małe zaskoczenie ( raczej zawał serca). Bo spotkałam swojego przyjaciela z dzieciństwa w galerii handlowej. Zaszedł mnie od tyłu i wystraszył.
Nadal jestem chora i nie chce w tym tygodniu wracać do szkoły :( za dużo musze nadrobic i pisać
piątek, 2 grudnia 2016
Nie sięgam ni dłonią ni wzrokiem
Czuje sie fatalnie. Tzn mogłabym gorzej, ale teraz itak nie jest dobrze. Gardło boli mnie tak, że ledwo przełykam, mam stan podgorączkowy i obudziłam sie z takimi podwójnymi workami pod oczami, że prawie sięgaly kości policzkowych. Teraz te większe już zeszły. Czuje sie beznadziejnie. Nie mam nawet siły patrzeć na siebie w lustrze. To, że ktoś mnie pociesza wpędza mnie chyba w większe poczucie winy. Tak, jestem tchórzem. Nie umiem wstać, zebrać się i działać, wole skonać w ciemnym kącie niezauważona, by nikomu nie przyszło do głowy za mną płakać.
czwartek, 1 grudnia 2016
Gdzie jesteś?
Nie jest dobrze. Przychodze do domu, jem coś czego smaku prawie nie czuje. Ide spać. Wstaje i myje sie. Ide spać.
Boli mnie gardło. Dostałam mega bolesnego okresu. Być może zaraz bede chora.
Czuje sie jak wymiętolona i zużyta dętka od roweru. Albo gorzej.
Mój chłopak powiedział, że mam nie marnować jego czasu i zerwać, jeśli mam wątpliwości co do trwania związku. Jeśli chce z nim być to mam zachowywać sie jak dziewczyna i pomóc mu, by czuł sie przy mnie kochany i bezpieczny.
Jestem niewierna, za mało czuła, dziecinna i niedojrzała w związkach. To tylko krótki fragment, ale ma racje, prawda?
Powiedziałam o wszystkim na grupie wsparcia, oczywiście zalałam sie łzami i ledwo trzymałam oddech w ryzach. Nie zdążyłam dokładnie nakreślić sytuacji, ale dwie osoby którym dokładniej to opisałam stwierdziły, że nie powinnam go słuchać, a druga, że powinnam zerwać, bo mój chłopak najwyraźniej jest idiotą. Wcześniej koleżanka też zaproponowała zerwanie. Więc czemu tego nie zrobie? Nawet jeśli jestem pewna to zostawiam sobie margines błędu. Bo w życiu niczego nie moge być pewna. Taka jestem.
Jak się tak popłakałam ( w sumie przed grupą też płakałam), jedna osoba z grupy cały czas przy mnie siedziała i przytulała. Przynajmniej nie musiałam odczuwać tego strasznego zimna smutku, bo gdy zaczynałam drżeć tylko mocniej mnie ta osoba przytulała. W końcu uspokoiłam sie, ale naprawde słabo sie czułam. Musiałam wyglądać jak siedem nieszczęść, bo nawet odprowadziła mnie ta osoba to ponad połowy drogi do domu i poczekała ze mną na autobus, przy okazji chroniąc przed tym lodowatym wiatrem. Jestem naprawdę wdzięczna, bo bym chyba znowu posypała sie na milion drobnych kawałków. Właściwie to ciągle sie sypie. Jak ten śnieg. A jak kiedyś powiedziałam "drugi raz nie będzie czego zbierać", no i znowu sie pociełam. Ale nikomu nie powiem. Tym bardziej, że wyjde na tchórza co tak ucieka, albo masochistke, albo cokolwiek innego. W końcu dramatyzuje, uciekam od problemów i sama sie dołuje, kopie pod sobą dołki, zamiast sie zebrać i rozwiązać to. Tylko że dla mnie coś co raz sie stało już sie nie odstanie. Nie mam myślenia "naprawie to" tylko "pogódź sie z tym". Inaczej nie przeżyłabym tyle czasu.
Boje sie soboty. Tak cholernie bardzo sie boje, że mam ochote sobie coś zrobić żeby sie wymigać. Ale nic nie zrobie. Jakoś wytrzymam do soboty. Później moge umierać. Był kiedyś przyoadek nastolatki co umarła bo dosłownie pękło jej serce przy zerwaniu. Nie chce zrywać ale może do niej dołącze.