music

wtorek, 27 grudnia 2016

Come back

Jednak żyje. Przespałam cały tydzień. Prawie. Szczególnie pierwsze dni po tym, jak chciałam podciąć sobie żyły. Życie jakoś dalej ciągnie mnie za noge. Choć może to nie życie.
Powiedziałam prawie o wszystkim ojcu. Na początku stycznia jestem zapisana do psychologa. Moge też liczyć na ogromne wsparcie ze strony swojego chłopaka i paru innych osób. Tak sądze. Nie wiem co by teraz było, bez osoby, którą kocham. Zaryzykuje stwierdzenie, że jest jedynym co odczuwam za przyjemne i wgl- obok niego coś czuje po za tą zgodą na wszystko i obojętnością czy goryczą. Nie czuje sie w żadnym stopniu normalnie, czy poprawnie, ale żyje tym, że On chce, żebym żyła i była szczęśliwa. Też tego chce, ale sama nje dam rady. I wiecie co? Nie chciałabym nikogo innego. Wkurza i zachowuje sie jak dziecko, ale kim by był bez tego? Właściwie to przysypia teraz obok mnie. Może to ptzez konyrast tak to widze, a może nie, jak mocno go kocham i jak bardzo przyjemny jest świat w którym On jest. Mówie często, że kocham z czasem. Że musze odkryć każdy zakamarek kogoś by kochać każdą jego część. Może mialam w tym racje. Wystarczy, że trzyma mnie za dłoń. Wystarczy, że chuchnie mi w kark, muśnie palcem kolano, tylko tyle by mała fajerwerka wybuchła w moim wnętrzu. Nawet nie wiecie jakie to otulające i błogie uczucie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz