music

sobota, 28 kwietnia 2018

Nikki

Nie mogę normalnie porozmawiać...
Zaczynam wpadać w histerie, paranoje gdy próbuję wykrzesać coś z siebie.
Czy mogę ufać? Nie wiem. Nie czuję bezpieczeństwa. Nie dzielę się bólem, bo mam przeświadczenie, że robię to dla zwrócenia na siebie uwagi. Że to nie jest problem. Nie umiem dopuścić myśli że jednak coś jest nie tak.
Znowu się pocięłam. Wpadłam w histerię, czułam sam ból, który blokował oddech. Cięłam skórę do uspokojenia się. Są dość głębokie, ale nie na tyle by były poważne. Mimo to nie czułam że tak mocno to robię. Na trzeźwo nie byłabym w stanie. Zwyczajnie z bólu jaki to niesie.
Przez opatrunki nie mogę normalnie się myć. To zbyt rozległe. Myję każdą część ciała osobno, w wannie. Później opatruje rany. Zdążyłam już zużyć 4 plastry, jedno opakowanie plastrów do przycinania. Dziś kupiłam kolejne pudełko. Też są tam przycinane plastry o szerokości 8 cm. Większych nie było, ale w miarę się sprawdzają. Jedyne co doskwiera to problem z chodzeniem z tymi opatrunkami. Zwyczajnie boli.

piątek, 27 kwietnia 2018

Lodowata wiosna

Mam wrażenie jakbym się rozsypała na miliony drobinek. Przez cały dzień miałam pięść w brzuchu, nasilające się momentami mdłości. Najbliższa mi osoba zdradziła mnie. Oddała mój pamiętnik, z najskrytszymi myślami osobie, której nigdy do końca nie ufałam.
Nie rozumiem...
Jak tak można
Oddawać komuś coś co dałam pod tajemnicą. Czuję się jakby mnie zdradził z jakąś dziewczyną w łóżku, mówiąc, że wszystkie razy ze mną były średnie wobec tego jednego.
Straciłam, albo drastycznie tracę chęci do życia.
Naprawdę jest jak wcześniej. Nikogo już nie mam. Boże, tak to boli, że nie chce tego czuć. Ból sięga brzuch, biodra i płuca. Czemu nadal żyję...
Już nie chcę...

czwartek, 26 kwietnia 2018

Inner

Wczoraj przyjechała babcia. Ciekawe dlaczego. I znowu usunęłam z pobudką o 21, trochę się pouczyłam i poszłam spać.
Rano tata stwierdził, że ten tryb życia jest dziwny. W sumie..., ale budzę się o 5, sama z siebie.
W autobusie porannym jakiś mężczyzna spał "na popielniczke". Raz po raz budził go spadający telefon. Brał go z powrotem do ręki i zasypiał i tak w kółko, pomijając jeden ostry zakręt, gdzie prawie wypadł z siedziska (jedynie rozcapierzył kończyny otworzył szeroko oczy w zaskoczeniu u znowu poszedł spać). Młody mniej niż 30 lat.
W szkole pisałam dwa sprawdziany. W moim mniemaniu są poniżej "może być", ale tragedii nie ma. Jutro kolejny i wypracowanie z polskiego....

Na grupie okazało się że jedna z dziewczyn czuje się prawie identycznie jak ja. Z tą różnicą, że dla mnie świat jest piękny, a ja nie powinnam się urodzić. Wszystko ma sens, tylko nie ja. Jestem szarym pyłem. Nie powinnam była przychodzić na tą grupę, wszyscy są kimś dla siebie nawzajem. Ja z nikim nie rozmawiam, a jeżeli już to nie umiem pokazać własnego smutku.
Tak to we mnie wrosło.... Przynajmniej pisze to co jest prawdą.
W połowie wymieszałam się ze swoim drugim "ja", czułam się tak słaba, jak trup.
Wybaczcie mi że się potnę, ale nie widzę innej drogi do rozbudzenia jakichkolwiek sił do działania...
Czuję się samotna i obca. Nie liczę na nikogo. Wywiązuje z obowiązków, jak tylko mogę. Nic po za tym. Moje pasje poszły w las. Wiem, że to prawie niemożliwe bym targnęła się na swoje życie, ale czuję się jakbym umierała.

wtorek, 24 kwietnia 2018

Doko?

Do pierwszej w nocy siedziałam nad zadaniami. Rano ze snu wyrwała mnie  nocna mara. Nie wiem czy była straszna czy nie. Byłam świadoma już przed budzikiem. Mimo to nie byłam tak niewyspana jak można podejrzewać. Może dlatego że oprócz niecałych 4h snu w nocy, zdrzemnęłam się po szkole ze 2h.

Jedną z dziewczyn z naszej szkoły mogą wydalić za nieobecności... Pierwszy raz widziałam łzy tej aroganckiej dziewczyny.
Ale w sumie każdy ma dwie strony, więc to nie powinno być zaskoczenie. Cieszę się że mimo wszystko zależy jej na nauce.

Dzisiejszy poranek jest piękny. Słońce, zieleń, uśpione kwiaty i świergot ptaków... Mimowolnie nie rozpaczam a jedynie wpadam w melancholie. Naprawdę mam coś romantyka. A dla nich jedynym lekarstwem jest śmierć...

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

tonight

Boli. Boli brzuch, noga, serce, głowa.
Znów nic nie zrobiłam. Znów leżałam bez celu, bez myśli. Nie byłam nawet w stanie zjeść do końca.
W weekend obejrzałam piękny film. Wzruszający, chciałam się nim podzielić. Ale w ostatniej chwili zrezygnowałam.
Widziałam dziś wiewiórkę, byłam o metr od niej, a nie uciekła. W jakiś sposób ostatnio zwierzęta są uspokajające.
Po południu była burza. Czułam się z tym źle, nie lubię tych nagłych błysków i grzmotów od których drży powietrze. To jest straszne.

Jeszcze do popołudnia utykałam. Teraz już tak nie boli. Tylko jak oczyszczam.
Jest jak przyjaciel dzielący moje łzy, które zaczynają wypływać co wieczór, oczyszczając na kolejny dzień. Taki jasny i pełen uśmiechów.
Nie chcę być sama, ale nie umiem znieść ludzkiego zapachu.

Żałuję, że się urodziłam. Szczególnie po tym jak prosto w twarz usłyszałam, jakim utrapieniem byłam. Nikt nie ma prawa mnie obrażać, ale to nie zmazuje mojej winy.
Gdybym mogła cofnąć czas, moje oczy nie ujrzałyby nieba.
Myślałam, że zabrał to ode mnie.
Ból istnienia, o którym nie pamiętałam przez tak długi czas.
Ale tym razem nie umiem nikomu zaufać, tak bardzo mi to wpoiłeś.
To moja wina, to gdzie jestem. Tak jak wszystko jest jedynie w mojej głowie. Nie spojrzałabym Ci teraz w twarz...
Przepraszam, że zrobię to dwusetny raz.
Inaczej nie mogę.
Tak bardzo nie znoszę, gdy mnie dotykają....

niedziela, 22 kwietnia 2018

second

gdy jesteś sama
nie masz nic
oczu w których widzisz cały świat
ani gruntu pod stopami
wszystko o własnych siłach
zapominasz co twoje
i co miałaś
i kim jesteś

szklanka w połowie pełna 
jest w połowie pusta
z pragnienia usychasz
pogrążasz się i topisz
w nie swoich myślach

masz wszystko
w głowie 
straciłaś się w swoich dźwiękach
wariujesz, jest coś więcej
od potworów w twojej głowie

czy to twoja wina 
mając ich grzech na barkach
podwajasz go z każdym krokiem
nie rozumiejąc dlaczego
i nie widząc powodów

masz to wszystko
i znacznie więcej
oprócz potworów w szafie
i win w łóżku

jest metoda w tym wariactwie
nie ma logiki w twoich snach
w smutku też
zgubiłaś się w dźwiękach
jesteś pod kontrolą
wszystkich potworów w głowie

ta jedna rzecz wciąż
pozostaje tajemnicą


piątek, 20 kwietnia 2018

did u know

Temperatura znowu mi skoczyła...
Gardło coraz bardziej boli i czerwienieje. Nie czuję się na siłach, szczególnie gdy tak mocno świeci. A jutro mam w szkole dni otwarte. Tata wie o tym, ale powiedział tylko, żebym sobie wzięła ibuprom wieczorem i rano. Pewnie spędzę na tym cały dzień...
Ciekawe czy moja śmierć by ich ruszyła, skoro nawet zdrowie mają gdzieś. Ha, nikt by się nie przejął bardziej niż wypada. Tak samo jak nie przejmuje się moim zdrowiem. Tak często mam infekcje, że przyzwyczaiłam ludzi do tego. Nikt oprócz mnie nie zada sobie pytania, dlaczego tak często choruje.

Przestałam rozmawiać z osobami z mojej grupy, może po za jedną. Jakie to zabawne, gdy mijasz się z taką osobą metr w metr, a ona Cie nie dostrzega. Jakbyś już nie żyła. Jakbyś była duchem...
Może już nim jestem. Ludzi z którymi rozmawiam mogłabym policzyć na palcach jednej ręki, osoby którym mogę co nieco więcej powiedzieć, to połowa z nich. W porównaniu z przeszłością to i tak niezły wynik. Ale w przeszłości nie czułam się tak samotnie.
Jestem takim całkiem niezłym dodatkiem do życia.

Pewnie miałeś rację, ponad to to wszystko na własną prośbę

czwartek, 19 kwietnia 2018

Hitori

Czuję się samotna.
Niezrozumiana.
Smutek, rozżalenie, gorycz i żal.
Niechciane słowa zamiast znikać, w dal
Siedzą za każdym słowem wyszeptanym
Za każdą łzą,
Serce?
Czy ono żyje?
Bez wyrazu twarz
Gdy znika człowiek
Bez wyrazu kształt
Bez innych spojrzeń
Nie ma człowieka w człowieku
Dopóki nie jest wśród ludzi
A nawet przy nich nie umiera
Nie chcę umrzeć
A wiąże liny z własnych pobudek
Może to twoje słowa
Może moje ja
Może twoja pewności mnie
Kto wie
Sen tak cudowny
Tracąc przytomność
Na poły znając otoczenie
To nie umieranie
Nie musisz nic w swoim bycie
Tak inna
Od nieodwołalnego wyroku

wtorek, 17 kwietnia 2018

Copycat

Wszystko mogę skopiować
Bez myśli, bez czucia
Bez poznanego znaczenia

Po raz kolejny ta sama sytuacja, no, prawie ta sama. Zastanawiam się czy to ze mną jest coś nie tak.
Świetnie przewiduje słowa, działania innych ludzi. Ale z emocjami...
Serca są skomplikowane zaś mózgi używają schematów. Nwm, może powinnam zrezygnować ze swoich marzeń w sferze związku?
Kierunek nauki podjęłam na podstawie tego w czym jestem dobra.
Gdyby tym się kierować to żyłabym niezobowiązująco z przygodnymi seksualnymi kontaktami.
Nie chcę rezygnować z marzenia założenia szczęśliwej rodziny.... Ale sama siebie rozczarowuje, nie posiadam chyba wystarczających zdolności do bycia w związku...

niedziela, 15 kwietnia 2018

Samui

Już jeden dzień po końcu weekendu. Niby było spoko, ale nie czuję zadowolenia. To zapewne kwestia tego że niewiele zrobiłam. Chodzi mi o szkołę, ale to swoją drogą.
Ostatnio zastanawiam się, jaki stosunek ma do mnie mój chłopak, jednocześnie wyrzucając sobie brak wystarczającej asertywności.
Jest ogólnie miły i kochany, troskliwy i wgl. Ale czasami mam wątpliwości, czy kocha to jakie jest moje ciało, zapominając kim jestem.
Nie jestem łatwą osobą, ale mam całkiem zgrabne ciało.
Czy aby przypadkiem nie sprowadzam wszystkiego do fizyczności?
Może to ja traktuje go w ten sposób?
Nie popełnia błędów wobec mojego ciała, ale umysł to inna sprawa.
Czyżbym była zbyt skomplikowana?
Sama nie wiem...

Nie mam siły... Pewnie to kwestia zmęczenia. Wgl nie mam ochoty na spotkania z ludźmi ani na integrację ani nic. I mimo że ten stan jest dołujący to wolę to niż ciągłe dramaty wanien, ryczenie i przejmowanie się na zmianę z momentami szczęścia. Zbyt duże amplitudy, bez możliwości oparcia tego ciężaru na kimkolwiek kto zrozumie.
Nie kocham swojego życia, wolałabym je skończyć, ale mam tylko je i strach przed ostatecznym końcem, że później nic nie będzie lub nawet gorzej, odbiera motywację.

piątek, 13 kwietnia 2018

Normalnie?

Zastanawia mnie ilu ludzi zaskoczyła popołudniowa ulewa... W sumie burza.
Rano było ciepło i słonecznie. Teraz silny wiatr i deszcz.
Jak na razie nie zrobiło to na mnie wrażenia. Mam kurtkę z kapturem i parasol.
Ostatnio nieco łatwiej mi jest podejmować proste działania. Jak np: umycie butów, czy złożenie ubrań ale chyba upośledziła się moja zdolność do nauki. Ewentualnie wcześniej nie ogarnęłam poprzedniego materiału i teraz zbieram tego plony.
Trudno mi tylko utrzymywać relacje nieodparte na pracy. W sensie te szkolne. Dyskutuje jedynie o zagadnieniach lekcyjnych. Dziwne? Być może. Ale tu nie muszę się martwić, że coś zepsuje, nie muszę wysilać się przy kilku rzeczach naraz.
Teraz jadę do galerii, załatwić kilka rzeczy (kosmetyki, może słuchawki, nowości z empika i oczywiście Mac <3)

środa, 11 kwietnia 2018

Air

Wiosna jest niezwykłym zjawiskiem, ludzie, jak motyle wykluwają się ze swoich zimowych kokonów, odkrywając kolorowe skrzydła. Ich ubrania mówią o tym, że jest coraz cieplej.
Drzewa wypuszczają kwiaty, ziemia również. Piękna pora roku.

Zastanawiałam się dziś po co chodzę na taniec towarzyski, skoro prawdopodobnie nie zatańczę? Pomijając pierwszego walca i podskakiwanie w kółeczku...
Gorycz mnie ogarnia, gdy pomyślę, że jedną z moich pasji odstawię w kąt, bo jestem w niej sama.
Mój chłopak nie tańczy... Może wtedy jak nikt nie patrzy.
Czy kiedykolwiek wrócę do rzeczy, które mnie fascynowały? Czy zgasnę?

Jednocześnie nie wiem czy chcę wiosny w swoim sercu...
Bez lodu będę podatna na rany.
Zaś z lodem nie rozpalę ognia pasji.
Chcę być dzieckiem, nie mającym wzglądu na innych ludzi.
Chcę być wolna.

wtorek, 10 kwietnia 2018

Dollhouse

To dość niesamowite, jak krew z krwi może ją wzburzyć i zalać.
Przynajmniej szybko się uspokoiłam. Ale ten ból rozrywa na kawałki. Czuję nienawiść, a może rozgoryczenie jeszcze bardziej. Nikt nie zna tej goryczy, nie pozna zapewne.

W cieniu, co pulsuje
W czerwieni, błękicie
Rozbryzguje się
Trafione strzałą
Zatrutą
W agonii
Zimnieje, krzepnie
Jak rubin
Mętny
Jak wodniste bagno

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Cisza

Zaznaliście kiedyś zupełnej ciszy?
Myślę że nie. Nawet jeżeli byliście blisko.
Napuściłam pełną wannę wody. Tak, że mogłam się całkowicie zanurzyć. Jedyne co mi wystawało to nos, a ciało unosiło się gdy nabierałam powietrza.
Ale najpiękniejsza była cisza, w której jedynym dźwiękiem było pulsowanie mojego serca. Miarowe, ale niezbyt wolne. Oprócz tego nic. Ciepła woda odcinała moje zmysły, pozostawiając jakby w próżni. Bez czasu.
Taka forma relaksu była niezwykle uspokajająca. Uśmierzająca krwawiące rany.
Potem wyszłam z wody, otarłam delikatnie swoje ciało z wilgoci i spojrzałam na siebie w lustrze. Ta sama twarz obserwująca mnie od lat. Te same oczy, może nieco zieleńsze. Niewiele się zmieniłam, nawet skóra pozostała równie blada.
Lubię tą beznamiętność i ciszę.

niedziela, 8 kwietnia 2018

again

W rozchwianym wykresie jest zawsze amplituda...tak i w emocjach harmonia... 




Nie musiałam go nawet wzywać. Zwabiła go moja woń...
- Oko- powiedziałam
- Hmm?- cały czas stał za mną, kładąc dłonie na moje ramiona.
- Oddam Ci lewe oko.
Milczał, zdawał się namyślać lub... był zwyczajnie zaskoczony.
Moje ciało zadrżało, gdy poczułam na szyi oddech zgnilizny i piachu. Opanowałam to.
- Pamiętaj, że to wymaga dodatkowych środków.
- Nie przypominaj- wciąż tępo wpatrywałam się w ścianę. Kot, który do tej pory grzecznie spał, zjeżył się i zasyczał. Zasłoniłam przestrzeń suszarką z ubraniami, wtedy zwierze się nieco uspokoiło.
- Jak sobie życzysz kochana...- przysiadł się obok- kiedy...
- Teraz- stwierdziłam, nie kończąc- przynajmniej przez jakiś czas...
- Wiesz, że jestem niestrudzony i zawsze będę do Ciebie przychodził- pogładził mnie po policzku.
- Twoje zawsze brzmi jak groźba.
Głuchy, suchy śmiech rozległ się, w uszach i w głowie.
- Taka podobasz mi się najbardziej...-w tym momencie odwróciłam się i zbliżyłam do jego twarzy. Spojrzałam w puste oczy, odbijające jedynie to co bolało najbardziej.
- Dostałeś zaliczkę- wyszeptałam.
- Wedle życzenia najukochańsza- na chwilę świat zniknął mi sprzed oczu.
Zimne dreszcze rozchodziły się z mojego kręgosłupa, z okolic łopatek, przez resztę ciała. Czułam go w dłoniach, nogach. Pełzał jak słaba błyskawica, przeszył mostek, serce i skończył na twarzy. Uczucie skumulowało się oku, musiałam je przymknąć. 
- Nie jesteś sama- usłyszałam głos, prawie że z oka.
- I nigdy nie byłam, co?
Nie usłyszałam odpowiedzi, ale wiedziałam, że to tak z arcywrogami, nie znikają do twojej śmierci. Nie szkoda mi było ciała skoro nie poczytuje go za integralna część. A półślepoty nikt nie zauważy skoro i tak zakrywam je włosami.
Wróciłam do pokoju, śmiejąc się w duchu, z mojego pierwszego prawdziwego paktu z NIM. 
Jest jak przekupka, która Cię nienawidzi. Choć nienawiść to mało powiedziane.
Ważne, że teraz w ciemności mam samych przyjaciół.