Nie mogę normalnie porozmawiać...
Zaczynam wpadać w histerie, paranoje gdy próbuję wykrzesać coś z siebie.
Czy mogę ufać? Nie wiem. Nie czuję bezpieczeństwa. Nie dzielę się bólem, bo mam przeświadczenie, że robię to dla zwrócenia na siebie uwagi. Że to nie jest problem. Nie umiem dopuścić myśli że jednak coś jest nie tak.
Znowu się pocięłam. Wpadłam w histerię, czułam sam ból, który blokował oddech. Cięłam skórę do uspokojenia się. Są dość głębokie, ale nie na tyle by były poważne. Mimo to nie czułam że tak mocno to robię. Na trzeźwo nie byłabym w stanie. Zwyczajnie z bólu jaki to niesie.
Przez opatrunki nie mogę normalnie się myć. To zbyt rozległe. Myję każdą część ciała osobno, w wannie. Później opatruje rany. Zdążyłam już zużyć 4 plastry, jedno opakowanie plastrów do przycinania. Dziś kupiłam kolejne pudełko. Też są tam przycinane plastry o szerokości 8 cm. Większych nie było, ale w miarę się sprawdzają. Jedyne co doskwiera to problem z chodzeniem z tymi opatrunkami. Zwyczajnie boli.
music
sobota, 28 kwietnia 2018
Nikki
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz