music

piątek, 28 grudnia 2018

Inaczej (po szczęśliwemu)

Wiecie, zawsze pisze gdy mam w sobie czegoś za dużo.
Na ogół jest za dużo smutku i bólu.
Ale dzisiaj...
Płaczę.. Sama nie wiem czy to szczęście, czy miłość, czy wzruszenie, czy wszystko na raz.
Kiedyś, w przeszłości myśląc o momencie w którym jestem teraz nigdy bym nie pomyślała, że takie szczęście może mnie spotkać.
Trudno jest się pogodzić z przeszłością, być może już zawsze będzie to we mnie tkwić, ale mam kogoś z kim widzę cokolwiek poza mrokiem.
Może to tylko endorfiny, ale to nie zmienia faktu że czuję się dobrze. Mój chłopak pozwolił mi być w pełni sobą, nawet mówić co chce i robić co chcę. Zaakceptował to kim dzisiaj byłam. Nawet nie wie ile to dla mnie znaczy... Nie mogę przestać płakać.
Tak bardzo go kocham. Nie ważne czy będziemy się kłócić, obrażać czy milczeć. Zawsze będę chciała jego dobra. Być może ponad własne. Kocham go bardzo, bardzo mocno. Już prawie dwa lata jesteśmy razem, a kocham go bardziej niż na początku. I nie przestaje mnie zaskakiwać. Jest dużo irytujących rzeczy jakie w sobie ma, ale wiem, że się stara i ma wiele zalet. Ufam mu. Jak przysiegałam że nigdy nikomu już nie zaufam i otoczę się murem, tak on jest po mojej stronie muru. Boję się tego, bo może mnie łatwo skrzywdzić, ale mu ufam. Mój rozum tego nie aprobuje, jednak nie oszukujmy się- serce u mnie ma przewagę.
Jeżeli przyszła ja to przeczyta to niech pamięta, że ten dzień przyniósł mi jedne z najpiękniejszych uczuć jakie miałam. Niech w chwili zwątpienia popatrzy na to z miłością jaką doświadczyła.

niedziela, 18 listopada 2018

Vein

Boję się. Boję się tego o czym myślę, że będzie bolało i o skrajności tej decyzji. Że nie będę mogła jej cofnąć.
Mam wrażenie że nie może być gorzej mimo że jest.
Nigdy nie miałam mocnej woli, więc pewnie i tak nic nie zrobię, ale spróbował nie zaszkodzi. Nie mi

sobota, 10 listopada 2018

Mgła

Mój chłopak nie przyjechał.
I nie przyjedzie jutro, w sumie to dziś, bo jest już 2 nad ranem.
Czuję się samotna. Smutno mi. Nawet bardzo, tak, że wszystko gaśnie...
Chciałam mu pokazać jak zatańczyć jeden taniec, którego się nauczyłam. Może go przytulić, objąć. Mówię może, bo tak źle się układa że mam wrażenie że ten związek umarł. Jak o tym myślę, to łzy spływają po policzkach.
Chciałabym być kochana. Móc cieszyć się z drugą osobą. Wspólnie się wspierać i rozwijać. Ale chyba nie jest mi to pisane. Jestem słodką i uroczą zabawką, lalką. Mówię co chcą i zachowuję się, jak mnie chcą widzieć. Nie ma w tym fałszu, po prostu eksponuje inną część siebie, jednak ta, która pozostaje w cieniu zatruwa wszystko.
Gdy jestem słodka, urocza i wgl, jak małe dziecko to nikt nie ma ze mną problemu. Tak jest prościej niż użerać się z pragnącą 100% uwagi i opieki rozpieszczoną, egoistyczną nastolatką...

Człowiek to tylko człowiek
Nie bohater, nie obrońca
Od dziecka do trzeciej nogi
Ciągle we mgle z własnych snów
Ciągle patrzący w dół na przeszłość
Jedynie czlowiek
Nie anioł bez skrzydeł
Nie zwierzę z rozumem
Jedynie ludzki pomiot
Pyłek w dymie
Kropla w oceanie
Jedynie człowiek

piątek, 9 listopada 2018

Ona

Jestem taka podekscytowana w pewnym sensie. Zdążyło się dziś coś naprawdę zaskakującego i miłego. Trochę zawstydzającego. Dostałam całusa od pewnej dziewczyny, ba... Wenus w ludzkiej skórze.
Jest taka piękna, jej oczy tak pięknie iskrzą, wgl jest piękna i jej aura jest... Hm... Nie jest tak jasna żeby czuć się zaproszonym od razu, ale jest... Niesamowita. Ciężko to ubrać w słowa, ale jest ciemna, ale nie mroczna. Gęsta ale nie dusząca. Nie zaprasza, ale nie jest zamknięta. Jest jak aksamit, jedwab.
Może jak ją bliżej poznam to będę mogła lepiej określić. I cieszę się, że jej chłopakiem jest mój najlepszy przyjaciel, bo taki skarb może być jedynie w dobrych i czułych rękach.
Tak czuję na ten moment.
To takie cudowne uczucie motylków w brzuchu,. Wiem że pierwszy lepszy podmuch je zdmuchnie, ale poczułam się szczęśliwsza. Mam ochotę aż płakać ze wzruszenia. Może to nic dla innych, ale jestem strasznie emocjonalna, bardzo, bardzo, bardzo i to co dostałam, to ciepło, czułość, jak mnie głaskała po ramieniu... Rezonuje, odbija się echem, przeszło przez wzmacniacze mojego serca i jest pięknym motylem.

poniedziałek, 5 listopada 2018

Blind

Ciemność, ciemność
W której nie muszę otwierać oczu
Zimno, zimno
Oddalające od człowieczeństwa
Jeszcze raz
Jeszcze raz
Wrócę do początku
Na styku Alfy i omegi
Na styku jego i jej potęgi
Szaleństwo i siła
Groźba i moc
Królik goni lisa
Owca goni wilka
Jeszcze raz
W niezdecydowaniu
Jeszcze raz przywołuję twój cień
Dla towarzystwa i ochrony
Jeszcze raz marazm, koszmar
Połowę ciała bierze
Jedno oko i krew w ofierze
Język się rozplątuje
Znów klątwy snuje
Jak wieczorne opowieści
Widzisz te wieści
Jeden raz znów duszę uświęce
Cześć skrzydła, jasności poświęce
Może patrzysz
Może wzrok odwracasz
Dalej, dalej idę, mogę się pogrążyć
Samą siebie winą obciążyć
Gdy umysł zapada się w sobie
Nie myśli o niczym, nawet o tobie
Jedna kropla, jedno oko w mroku
Nie ostatni raz
A na pogardę

czwartek, 11 października 2018

Mam ochotę krzyczeć
I z głębi duszy krzyk się wyrywa
Szukam czegoś czego nie ma
Zalepiając puste miejsca
czymś nietrwałym
Po tysiąc razy pytam
Każdego dnia o jutro
A nigdy jeszcze nie
Dowiedziałam prawdy się
Nie wiem gdzie dojdę
Gdzie zaprowadzi czas
Gdzie ludzie będą ci
Których ciągle w sobie mam
Serce moje płacze
Samotne wystraszone
Szukając tego co daje ukojenie
Bezpieczny ciepły kąt
I płaczę
I płaczę
Znajomy czując zapach
Gdy przez moment poczułam
Tamtą piękną chwilę
I ledwo
Oddycham
Znajomy widząc cień
Co równie jest niezwykły
Jak i straszny, aż do łez
I z trudem
Stoję
Gdy cały świat
Na barki bierzesz swoje

wtorek, 18 września 2018

my nervous mother

chyba znowu wrócę do w mirę regularnego blogowania
szczególnie, że moja matka znowu mnie niesprawiedliwie ocenia
dzisiaj wyjechała, że źle traktuję ojca i, chamsko się odzywam. Nie mam powodu by się do niego źle odnosić, przynajmniej nie takie powody jak do mojej matki.
Odniosła się do wczorajszego wydarzenia. Internet przestał działać w całym domu. Prawdopodobnie wystarczyło włączyć i wyłączyć ruter. A mój ojciec wprost dostaje białej gorączki, gdy ktoś coś mu rusza (oj wyszkolił mnie skarceniami jak byłam mała), więc powiedziałam mu o problemie licząc na to, że coś z tym zrobi. usłyszałam "już" to była 19-20. Czekam. Czekam. Czekam. Zbliża się 21, ja nadal nie mogę zrobić pracy domowej, bo materiały są w internecie. Poszłam i, serio, grzecznie zapytałam czy "już" potrwa do jutra. Inaczej poszłabym się myć, a nie siedzieć i czekać.
I za to dostałam uwagę. A wiecie, jak na mnie dała nawet najmniejszy prztyczek z jej strony. Jak bomba atomowa, co zostawia zgliszcza, jak po wojnie nuklearnej,
To nie ja darłam się na niego, żeby wynosił się z domu (jak sobie przypomnę jak wtedy siedziałam zapłakana w pokoju, zdezorientowana, modląc się by już skończyli się kłócić). Nie ja podejrzewam każdą jego delegacje jako zdradę albo o zgrozo "wypoczynek w spa w 4-gwiazdkowym hotelu" (cóż za zawiść). To nie ja chwytam się za głowę w wielkiej dezaprobacie, gdy znowu się nabuzuje i zacznie uderzać w ścianę, zamiast jako żona, partnerka, dowiedzieć się o co chodzi lub chociaż wesprzeć.
To ja słyszałam od niego, że woli się już nie wypowiadać (bo matka, która wszystko odbiera w najgorszy chyba możliwy sposób). To ja jestem z nim w stanie pożartować (bardzo rzadko, bo w domu czuję się jak na polu bitewnym, ale częściej niż matka). I to ze mną czasami dyskutuje. Nie kłóci się, ale rozmawia.
Nie jest ze mną łatwo, bo nie liczę na wsparcie emocjonalne z ich strony. Nic dziwnego, że zwracam się głównie w "interesach" i nie jestem skora do siania pomocy skoro i tak nie zyskam sympatii lub co gorsza oberwie mi się podwójnie. Jednak to nie powód, by na mnie naskakiwać, skoro matka wywiera na nim dużo większą presję (moim subiektywnym zdaniem, może się mylę). A tym mu zdrowia nie poprawi(bo o to się niosło, że jestem chamska a mój ojciec jest zmęczony i nie chce się iść badać, a jak pójdzie to wyniki mogą być złe, [bo poco być dobrej myśli] i żebym nie żałowała swojej chamskości [jakby słowa wywoływała ciężkie choroby-może, jakbym chciała mu dopiec-może, ale ja sie tylko pytałam, kiedy zrobi coś z niedziałającym internetem, bo ruter nawala]).
Nie mogę jej tego powiedzieć wprost, bo byłabym w przyszłości inspiracją do historii "jak wywołałam III wojnę światową.
I małe zdanie. mały kurwa (przepraszam) prztyczek i mam zszargane nerwy, chce mi się płakać i wgl overreacting.

czwartek, 13 września 2018

thinking

Czegoś ciągle mi brak
na skraju myśli patrzę na świat
i błąkam się
we wspomnieniach jakie widzę
które widział czas
czy droga ta pisana mi?
czy mogło być inaczej
z innym kimś
kto byłby tak jak ty
oczarowałeś mnie
od dziecięcych lat
wołałeś, odtrącałeś
a ja wpatrzona wciąż
szłam twoim śladem
wierząc, że na coś się zdam
i nie będziesz sam
zawsze to powtarzałam
schodząc na dno, topiąc
bez twoich rąk, bez światła
i choć droga ta nie jest łatwa
wszystko hamuje mnie
to już nie mogę cofnąć się
to klątwa, z początkiem
to klątwa, bez końca
wątpliwości pełen wór
niewiary mocny sznur
niepewności gęsta smoła
nikt się przebić już nie zdoła
prócz dawnej mary
prócz początku
chciałabym dziś cofnąć czas
zatrzymać się na chwilę
by powiedzieć coś ważnego
tej która, utopiła się w emocjach
ta która pierwszą była
tak czysto niewinną, otwartą
czemu jej to powiedziałeś
czemu nam to pokazałeś
za każdym razem krzyczę
choć już straciłam głos
za każdym razem błagam
choć nie znikniesz
kto raz poczuł smak
zawsze zostaniesz z tyłu głowy
niczym nędzny cień
rodząc twarde plony
i jałowy grunt
czy da się coś z tym zrobić
losu zmienić bieg
na nowo się urodzić
inaczej spędzić każdy dzień

sobota, 25 sierpnia 2018

Drżenie

Dziś już mniej boli. Choć nadal szumi mi w uszach, straciłam apetyt i organizm nie funkcjonuje poprawnie. W końcu przedstawię się na inne myślenie. Choć gdy będę coś chciała, wróci wspomnienie upokorzenia. Ale to dobrze, usunie wszystkie chęci. Jednak kłuje mnie każda para, która wygląda na taką szczęśliwą... Spełnioną... Znowu ryczę...
Wiem że stracę własne szczęście, ale może zniknie mój upór i złość.
Nienawidzę swojego serca.
Jestem i powinnam być nikim. Wtedy skrzywdze jedynie siebie.
Coraz mniej mu mówię o sobie. Dziwne to jest. Jak z moimi rodzicami. Bariera, mur. A mur stworzony z czegoś, co ktoś ode mnie oczekuje jest idealny. To opanowałam do perfekcji...
Nienawidzę siebie i nienawidzę tego co zrobił. Upokorzył. Choć to nie była moja wina. A ja zrobiłam co kazał... Nie mam dumy... Jestem bezbarwna... Łzy zmyły ze mnie cały kolor.

piątek, 24 sierpnia 2018

Invisible

Ile ja dzisiaj nakłamałam...
Wszystko po to by żyć niczym nie ryzykując i żeby go nie stracić...
Człowiek upokorzony i bez dumy nie może wyrazić sprzeciwu.
Wiem że kłamstwo tysiąc razy powtórzone może zmienić to jak się zachowujesz. Ale czy zmieni uczucia?
Cały czas mam mdłości. Jakby moje ciało próbowało wyrzucić psychiczny fałsz.
Robię z siebie obcą dla niego osobę.
Ale przestałby się starać. Tak na amen. Nie walczyłby. Poddałby się.
Zignorowałam swoją chęć czucia się chcianą naprawdę. Swoją złość, gniew i dumę. Zrobiłam to co ode mnie oczekiwał. Powiedziałam co chciał. Dałam się upokorzyć. A to po jego stronie była większa części błędów...
To tak bardzo boli.. Boli za każdym razem gdy robię coś wbrew sobie, bo wiem że więcej stracę niż gdy będę trzymać się racji. Nienawidzę tego uczucia. I swojego serca, które kocha i nie umie odpuścić, nawet jeżeli ze szkodą dla niego. Pozbyłam się części człowieczeństwa dla kogoś....

czwartek, 23 sierpnia 2018

Niepogodna

Chce mi się płakać. Doznałam kolejnego złego uczucia. Zrzekłam się dumy. Czuję się upokorzona. Nienawidzę swojego serca. Jestem nikim i nikim pozostanę.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Zodiak

Spotkałam lwa
Wyglądał jak skaza
W makijażu, farbie
Wyglądał jak ja
Po drugiej stronie lutra
Gdzie wszystko jest
Entorwdo (odwrotne)
Jak jeżowiec udający jeża
Jak słońce bez światła
Jak ciemność bez mroku
Jak przeszłość bez wydźwięku
I przyszłość bez barw
Tego życzę
Choć to niegrzeczne
Ale zło rodzi zło
A to zło bez zawiści
Zrodziło zło bez czynu
Chyba.

czwartek, 21 czerwca 2018

Skinny

Od dwóch tygodni jest gorzej...
W sumie to nie wiem czy gorzej. W sensie gorzej niż wcześniej, ale chyba nie pogarsza mi się dalej.
Jest jeden problem - nie jem. Unikam jedzenia, coraz rygorystyczniej. Staram się zniknąć. Nawet fizycznie, ukarać się. Obecnie ważę 39kg. Równe. Mam 153 wzrostu więc nie ma tragedii. Tylko w lustrze tego nie widzę. Nie widzę też grubego ciała, ale widzę je jako winę. Winę za to, że jestem, że kontaktuje się z innymi ludźmi i ich lubię, a moje lubienie doprowadza do ich nieszczęścia.
Chciałabym wymazać ostatnie dwa miesiące z mojego życiorysu...

sobota, 16 czerwca 2018

Fallen

Cóż. Miałam rację. Nici z przyjaźni. Mam ochotę się popłakać i ledwo się powstrzymuje. Mam pecha do ludzi. Tym razem zniszczyłam coś nim się zaczęło.
A moje serce nie umie się pogodzić. Tak się martwiłam gdy nie przyszła na zbiórkę. Głupie serce co ufa innym.
Chce się pogrzebać. Straciłam tak cenną osobę i straciłam możliwość zyskania drugiej. Może miałeś rację...
Nie nadaję się do ludzi. Nie nadaję się do znajomości. Nie nadaję się do niczego związanego z ludźmi. To moje przekleństwo. Powinnam była umrzeć tamtego wieczoru. Naprawdę.
Dlaczego moje życzenie się nie spełni?

piątek, 15 czerwca 2018

Shadow

Koniec końców ta nieciekawa sytuacja ma się ku zakończeniu. Nie będę tu roztrząsać szczegółów, ale to nie było i nadal nie jest miłe.
Ten stres zupełnie rozregulował mój organizm, moja waga spadła, dostaje duszności i innych podobnych rzeczy. Chciałam się pociąć, ból pomógł by mi się ogarnąć, ale po podrapaniu nadgarstka i biodra poszłam do apteki po tabletki uspokajające. I fakt faktem, jestem non stop senna, ale w miarę normalnie oddycham.
Jeszcze doszła jedna rzecz. Polubiłam dziewczynę, tą która miała/ma do mnie pretensje. Podobno nic do mnie nie ma i jestem spoko. Ale czy jest coś po za szacunkiem i obietnicami? Moje głupie serce ją polubiło. Jest silna, co prawda emocjonalna, ale to nie jest wada. Jest samoświadoma. Z resztą moje ego jedzie jak szmata po chropowatym podłożu i imponuje mi to, że u niej tak nie jest.
Ale pewnie nie mam na co liczyć. Ma przyjaciółkę. Pomijając że mogę jej przekazać rzeczy z drugiej i trzeciej klasy, nie ma żadnych korzyści, więc i tak byłoby to na rok...
Sama sobie dokładam.
Nie mam prawa teraz czegoś chcieć.
Eh... Nieco lepiej się dogaduje chyba z chłopakami, ale już zostałam nazwana jak rozwiązła kobieta. Pewnie dla tego że widzą we mnie łatwy cel? A nie jestem na tyle interesująca by jakaś dziewczyna była moją przyjaciółką, nie jestem tyle warta...
Może przesadzam, ale tak czuję.

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Wężowe koło

Brawo. Przez dwa tygodnie było nawet dobrze. Dziś znowu się rozbiłam. Wypłynęły wspomnienia zatarte i schowane głęboko w środku. Jak ponad miesiąc temu doprowadziłam do wspólnego palenia zioła z moim dość dalekim ale jednak sąsiadem. Nie powiedziałam, że delikatnie naciskałam na to. Myślałam że narkotyk, albo mnie dobije i targne się na życie, albo będę w euforii i skocze z mostu. I w sumie paliłam póki byłam w stanie. A to co się stało... Pamiętam jak przez lekką mgłę. Pamiętam panikę i to że ciało mnie nie słuchało. Później już mi było wszystko jedno, i tak czułam się jak gówno(przepraszam za zwrot). Nie opisałam tego po za wierszem w poście nii no namae. Ale koniec końców nadal żyłam, dlatego chciałam zerwać kontakt, jednocześnie uzyskując mocniejsze narkotyki, by zakończyć sprawę. W dodatku powiedział że nic nie pamięta, więc nie drążyłam. Cóż, jak zwykle wyszło że jestem wszystkiemu winna...
Naprawdę powinnam skończyć? Nie potrafię. Jestem tchórzem. Ile razy już to mówiłam... 7lat i pomijając setki ran, niewiele zrobiłam.

piątek, 25 maja 2018

sen o przyszłości

Od tygodnia siedze w domu. Z powodu choroby.
Wczoraj śnił mi się mój były. Boże...
Byłam na jakimś wyjeździe wakacyjnym w okolicach jego miasta. No i przyjechał. Pogodziliśmy się. Mogłam go przytulić... Później oboje się popłakaliśmy. Jak się obudziłam to zalały mnie łzy. Nawet nie smutku, ale czegoś podobnego do szczęścia. Przez realizm moich snów przypomina to bardziej wspomnienie niż sen. Mimo, że czułam urazę i nie było ani krzty takiej miłości namiętnej, to mogłam go przytulić... żył, odzywał się i miał dobrze. Niesamowite uczucie. Dzięki temu trochę odżyłam.

sobota, 19 maja 2018

"Miłości wszystkiemu wierzy"

Wczoraj zrozumiałam trochę rzeczy. Chciałabym się nimi podzielić.
Jednym z zarzucanych mi rzeczy był brak poczucia humoru.
Ale nigdy nie byłam w stanie tego przyjąć za prawdę. Za prawdę, którą w końcu słyszałam od swojego byłego chłopaka.
Właśnie. Prawda.
Każde jego słowo przyjmowałam za prawdę i nie tylko jego. Moje serce jest naiwne i wszystkiemu wierzy. Żarty to forma kłamstwa. Na pewno nie są prawdą lecz karykaturą. Z tej strony, przy założeniu prawdy robi się dziwnie. Nie mam problemu ze zrozumieniem stand up'u czy kabaretu.
Więc nie była i nie jest to kwestia brak poczucia humoru, bycia sztywnym, lecz bycia jak małe dziecko.

Druga sprawa. Odsuwanie od siebie innych. Tu są dwie strony. Z jednej nie chcę, by inni byli do mnie przywiązani (co się nasila), bo wiem że ich mogę zranić. Nie tylko tym co im powiem lub zrobię, ale też tym co są sobie robię, a nie mogę (lub nie chcę?) przestać.
Z drugiej strony to ja nie chcę się przywiązywać. Ponieważ doświadczenie dyktowane życiem pokazuje 100% prawdopodobieństwa zranienia. Kochanie kogoś wiąże się z cierpieniem. Tym, gdy ona cierpi, i tym gdy Cię zdradzi lub złamie słowo lub nawet skrytykuje jaki jesteś.
Mogę podziękować moim przyjaciółkom z przeszłości i byłemu. Na honorowym miejscu są jeszcze rodzice, matka w szczególności. Teraz nie są tacy źli, ale to już nic nie zmienia. Zatrzymałam się w przeszłości, którą tak dobrze pamiętam.

środa, 16 maja 2018

pudełko uczuć

Cała sprawa z dokuczaniem wyszła na jaw. Nie umiałam powstrzymać i łez i emocji, dlatego zrobiła się z tego mała drama. Jedna osoba stanęła w mojej obronie. Ten chłopak przeprosił i próbował się tłumaczyć, ale z miejsca rozeznałam kłamstwa w tych tłumaczeniach. Zniszczył mi róg teczki, takiej dużej, do rysunków. Nie da się tego naprawić.
Czemu to zrobił? Przecież nie zrobiłam mu krzywdy. Wystarczy nie wchodzić mi w drogę. Rodzice się dowiedzieli i będą pisać do wychowawcy. Ciekawe co z tego wyniknie. Jeżeli się nasili to albo wybuchnę, albo sobie coś zrobię. Boję się. Szkoła robi się jak pole minowe.
Mój przyjaciel, blondyn, ten który mieszka niedaleko mnie. Już się nie odzywa. Ma dziewczynę, nie jestem mu potrzebna. Jestem nikim.Obojętna, niechciana. Ot, taka szmata do podłogi.
Wczoraj ojciec powiedział mi "i co z tego", gdy zajął łazienkę na ponad 40 min, przez co położyłam się później spać prawie o godzinę i ledwo wstałam rano. Jego pewnie też niewiele obchodzę. Coż, egoizm, rzecz ludzka.
Jest mi tak bardzo zimno, smutno, samotnie. Chciałabym wtulić się w ciepłe bezpieczne miejsce i rozpłakać się tak rzewnie jak nigdy dotąd, dając upust wszystkim emocjom. Ale nie mam nikogo, nikogo, kto by przytulił i powiedział, że mnie rozumie, że mogę się wypłakać i przestać udawać.
Ale nie mam.
Zaczęłam już siadać na barierce od autostrady. Tamta wysokość już nie jest taka straszna. Choć nadal mam opór przed skokiem. Nikt nie chce umierać. Nawet chyba ja. Tylko, że nie widzę już żadnej drogi.
Chciałabym zobaczyć mojego byłego, chciałabym wiedzieć, jak sobie radzi. Mam nadzieję, że przynajmniej on nic sobie nie zrobił...

wtorek, 15 maja 2018

Small

Najwidoczniej jedna osoba się na mnie uwzięła.
Muszę zabezpieczyć szafkę i nie spuszczać swoich rzeczy z oczu. Może odpuści.
To za dużo, chce mi się płakać.
Już nie mogę. Chciałabym nie istnieć.

poniedziałek, 14 maja 2018

I act like i dont care

Znowu. Wcześniej było zablokowanie mojej karty sim, później rzucenie we mnie kulką z folii aluminiowej. Teraz chowanie mi plecaka w klasie. O tyle dobrze, że w klasie. Dzisiaj naprawdę było mi przykro. Tak bardzo, że mimo, że całkowicie panowałam nad łzami i mimiką twarzy to powiedziałam o moim smutku najbliższej mi osobie z klasy. Całkowicie zmieniła temat. Czuję się tak źle... Może to drobnostka. Ale nie powinnam czuć się w szkole jak na polu minowym, tylko skupić się na nauce.
Weekend był naprawdę miły, ale znowu źle się czuję. Moje serce kołacze, wyrywa się z piersi i obciąża oddech, a ja nie mogę z tym nic zrobić. Nawet zapłakać, bo wokoło są ludzie.
Tak bardzo chciałabym zniknąć. Tak jak klika się 'cofnij' w programach, tak siebie cofnąć do 'nieistnienia'.
Nie czuję swojej wartości.
Ponad to 2/3 osoby z którymi zwykle utrzymywałam kontakt, poznajdowały partnerów. Dla jednej się nie liczę, druga już z pewnością nie będzie miała czasu. W końcu to pierwszy etap związku, takie "papużki". Został jedynie mój chłopak, ale nie chce go, ani martwić, ani czymkolwiek obarczać, szczególnie że boję się że to zbyje, bo co tak naprawdę może zrobić? Nic. Więc nie ma potrzeby, by to mówić.

czwartek, 10 maja 2018

Sen

Chyba pierwszy raz w życiu śniło mi się że ktoś mnie uratował.
Zostałam wysłana na wyspę, nawet nie wiem czemu. Czy wędrowałam czy miałam cel...
Na miejscu wynikła dziwna sprawa. Ludzie znikali. Ustaliła, że byli porywani przez kwiożerczą istotę z paktem Nebuli. Był to pakt, gdzie w określonym miejscu, czasie i porze spada na Ciebie klątwa i zmieniasz się w coś pokroju wampira.
Odnalazłam bestie. A właściwie ona mnie. Był to smukły mężczyzna w wieku 20+. Miał włosy jak księżyc. I był strasznie opryskliwy.
Walka ograniczała się w sumie do mojej obrony. Ale nie byłam głupia. Umyślnie dałam się zadrapać i w momencie, gdy księżyc wyszedł zza chmur i snop światła padł na moje ciało, odmieniłam się. W bestię. Przeciwnik wydawał się zaskoczony, ale szybko ocknął się po moim uderzeniu. Przywalił mi tak że moje ciało zrobiło wgłębienie w kamiennej ścianie. Wnęka w której walczyliśmy znajdowała się nad przepaścią. On podszedł do mnie i kopnął. Mówił, że po co mi to. Przemiana nie doda mi szans na wygraną.
Podniosłam się. Oparłam na krawędzi i wychyliłam. Widziałam drzewa i kamienie daleko w dole. Chciałam spaść. Gdy cały mój ciężar przeważył, wychylając się w przepaść, mój przeciwnik złapał mnie za ubranie na karku i zaciągnął do tyłu. Głupia - powiedział. Miałam wrażenie, że jego koszmar skończył się wraz ze znalezieniem sobie podobnego. Tylko że niewiele mnie to obeszło. Po wrzuceniu z powrotem na ziemię przestałam się ruszać. Leżałam z szeroko otwartymi oczami. Jakby przepaść wszystko ze mnie wyssała.

Do you believe in world of happy endings?

Dziś na grupie wsparcia opowiadałam o swoim życiu. Cała się spociłam, drżałam. Starałam się nadać mojej wypowiedzi lekkości, ale średnio wyszło.
Teraz wszystko krwawi. Prawie wszystko co powiedziałam wciąż żyje. Wije jak wąż i dusi.
Czuję ból głowy i całego ciała. Chcę krzyczeć, płakać aż wypłaczę sobie oczy. Wzięłam proszki na ból. Może choć trochę pomoże.
Przy okazji znalazłam miejsce spoczynku. To park krajobrazowy z wysokimi skałami. To nie budynek, ale na nikogo nie spadne, jakby to było na autostradzie, czy nie nadrobię szumu, jak by to było przy bloku.
Jedyną niepewnością jest ziemia i trawy. Żeby nie zamortyzowały upadku.
Nie umiem, nawet nie chce się powstrzymać. Ale się boję. Moje serce przyspiesza i zaczynam drżeć gdy o tym myślę.
Przejdę się tam. Nie raz. Dla oswojenia. I dla decyzji. Mam już wszystko perfekcyjnie zaplanowane. Choć nie wiem jak zadziałają narkotyki. I czy je wgl zdobędę.
Dasz wiarę że doszłam do takiego momentu?
Muszę jedynie odsunąć ludzi. Delikatnie ale stanowczo. Ale to na końcu.

środa, 9 maja 2018

Ręka

Sekret w moim sercu
Którego nie zobaczysz
Trzymam go w klatce
Ale nie kontroluje

Trzymaj się z daleka
Bestie są brzydkie
Gdy przychodzi co do czego
Mogę go tylko trzymać

Zatrzymuje sekret
Pod kluczem, pod kłódką
W schowku i na korytarzu
W ciele i w głowie

Czuję go głęboko
Wije się pod skórą
Czemu ktoś nie przyjdzie
Nie wyrwie go z żył

Przyznam się
Że mam coś z potwora
Którego nienawidze
A to dopiero początek

Jeżeli go wypuszczę
Nie powstrzymam się
Złamie mnie i ściągnie w dół
Bez ocalenia

Ukrywa się w ciemności
Jest w większości mną
Nie ma ucieczki
Było moją duszą
Był moim sercem
Teraz tylko krzyczy

Może to tylko sen
Może jest tylko we mnie
Może pozornie tracę kontrolę
Nad czymś bezlitosnym

Jest bez zmian. Bez wyrazu. Jedynie przyjaciel się dziś zmartwił, ale go uspokoiłam. Łatwo przekonać kogoś komu nie zależy na tyle by się wgryźć w problem. To przecież niewygodne. Ale trudno mi było grać. Głównie dlatego, że chciałam się wyżalić. Jednak udało mi się.

Nawet nie staram się myśleć o moim byłym, ale sam mi się wkrada. Wkrada w osoby które spotykam. Nadal go widzę...
Eh. Jestem w próżni. Zawieszona. I nie umiem się ruszyć. Ani w tą, ani w tą. Jakby ktoś trzymał mnie za fraki nad pustką.

I po raz pierwszy udaje przed każdym. Dziwne to trochę
Mam dostęp do silniejszych narkotyków. Teraz szukać budynku z 6 piętrem.
I decyzja...

piątek, 4 maja 2018

Nii no namae

Prawdziwe potwory tkwią w nas.
Gdy dajemy się skrzywdzić przez samych siebie.

W oczach mi się jawi i miesza
Zamykam, otwieram, odpływam
W jasnej wodzie
Na dnie słonej rzeki
Przetykanej złotym słońcem
Wije się wąż
Jak wstęga smoły
Co kąsa do krwi
Barwi wodę szkarłatem
I zatruwa jadem
To niewinne źródło
I czujesz niepokój
Gdy znika światło
I strach
Gdy znika błękit
Krztusisz się i dusisz krwią
Nikt nie wyciągnie ręki
Bo syreny się nie topią
A pali każda łuska
On, oplata, wplata
Swoje czarne łuski
Dłonie
W źródło, pod skórę
Wyciągasz dłoń
Do niewidocznego światła
Mówisz wargami
Bez dźwięku
Choć krew z ust
Wyraża strach
W braku

sobota, 28 kwietnia 2018

Nikki

Nie mogę normalnie porozmawiać...
Zaczynam wpadać w histerie, paranoje gdy próbuję wykrzesać coś z siebie.
Czy mogę ufać? Nie wiem. Nie czuję bezpieczeństwa. Nie dzielę się bólem, bo mam przeświadczenie, że robię to dla zwrócenia na siebie uwagi. Że to nie jest problem. Nie umiem dopuścić myśli że jednak coś jest nie tak.
Znowu się pocięłam. Wpadłam w histerię, czułam sam ból, który blokował oddech. Cięłam skórę do uspokojenia się. Są dość głębokie, ale nie na tyle by były poważne. Mimo to nie czułam że tak mocno to robię. Na trzeźwo nie byłabym w stanie. Zwyczajnie z bólu jaki to niesie.
Przez opatrunki nie mogę normalnie się myć. To zbyt rozległe. Myję każdą część ciała osobno, w wannie. Później opatruje rany. Zdążyłam już zużyć 4 plastry, jedno opakowanie plastrów do przycinania. Dziś kupiłam kolejne pudełko. Też są tam przycinane plastry o szerokości 8 cm. Większych nie było, ale w miarę się sprawdzają. Jedyne co doskwiera to problem z chodzeniem z tymi opatrunkami. Zwyczajnie boli.

piątek, 27 kwietnia 2018

Lodowata wiosna

Mam wrażenie jakbym się rozsypała na miliony drobinek. Przez cały dzień miałam pięść w brzuchu, nasilające się momentami mdłości. Najbliższa mi osoba zdradziła mnie. Oddała mój pamiętnik, z najskrytszymi myślami osobie, której nigdy do końca nie ufałam.
Nie rozumiem...
Jak tak można
Oddawać komuś coś co dałam pod tajemnicą. Czuję się jakby mnie zdradził z jakąś dziewczyną w łóżku, mówiąc, że wszystkie razy ze mną były średnie wobec tego jednego.
Straciłam, albo drastycznie tracę chęci do życia.
Naprawdę jest jak wcześniej. Nikogo już nie mam. Boże, tak to boli, że nie chce tego czuć. Ból sięga brzuch, biodra i płuca. Czemu nadal żyję...
Już nie chcę...

czwartek, 26 kwietnia 2018

Inner

Wczoraj przyjechała babcia. Ciekawe dlaczego. I znowu usunęłam z pobudką o 21, trochę się pouczyłam i poszłam spać.
Rano tata stwierdził, że ten tryb życia jest dziwny. W sumie..., ale budzę się o 5, sama z siebie.
W autobusie porannym jakiś mężczyzna spał "na popielniczke". Raz po raz budził go spadający telefon. Brał go z powrotem do ręki i zasypiał i tak w kółko, pomijając jeden ostry zakręt, gdzie prawie wypadł z siedziska (jedynie rozcapierzył kończyny otworzył szeroko oczy w zaskoczeniu u znowu poszedł spać). Młody mniej niż 30 lat.
W szkole pisałam dwa sprawdziany. W moim mniemaniu są poniżej "może być", ale tragedii nie ma. Jutro kolejny i wypracowanie z polskiego....

Na grupie okazało się że jedna z dziewczyn czuje się prawie identycznie jak ja. Z tą różnicą, że dla mnie świat jest piękny, a ja nie powinnam się urodzić. Wszystko ma sens, tylko nie ja. Jestem szarym pyłem. Nie powinnam była przychodzić na tą grupę, wszyscy są kimś dla siebie nawzajem. Ja z nikim nie rozmawiam, a jeżeli już to nie umiem pokazać własnego smutku.
Tak to we mnie wrosło.... Przynajmniej pisze to co jest prawdą.
W połowie wymieszałam się ze swoim drugim "ja", czułam się tak słaba, jak trup.
Wybaczcie mi że się potnę, ale nie widzę innej drogi do rozbudzenia jakichkolwiek sił do działania...
Czuję się samotna i obca. Nie liczę na nikogo. Wywiązuje z obowiązków, jak tylko mogę. Nic po za tym. Moje pasje poszły w las. Wiem, że to prawie niemożliwe bym targnęła się na swoje życie, ale czuję się jakbym umierała.

wtorek, 24 kwietnia 2018

Doko?

Do pierwszej w nocy siedziałam nad zadaniami. Rano ze snu wyrwała mnie  nocna mara. Nie wiem czy była straszna czy nie. Byłam świadoma już przed budzikiem. Mimo to nie byłam tak niewyspana jak można podejrzewać. Może dlatego że oprócz niecałych 4h snu w nocy, zdrzemnęłam się po szkole ze 2h.

Jedną z dziewczyn z naszej szkoły mogą wydalić za nieobecności... Pierwszy raz widziałam łzy tej aroganckiej dziewczyny.
Ale w sumie każdy ma dwie strony, więc to nie powinno być zaskoczenie. Cieszę się że mimo wszystko zależy jej na nauce.

Dzisiejszy poranek jest piękny. Słońce, zieleń, uśpione kwiaty i świergot ptaków... Mimowolnie nie rozpaczam a jedynie wpadam w melancholie. Naprawdę mam coś romantyka. A dla nich jedynym lekarstwem jest śmierć...

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

tonight

Boli. Boli brzuch, noga, serce, głowa.
Znów nic nie zrobiłam. Znów leżałam bez celu, bez myśli. Nie byłam nawet w stanie zjeść do końca.
W weekend obejrzałam piękny film. Wzruszający, chciałam się nim podzielić. Ale w ostatniej chwili zrezygnowałam.
Widziałam dziś wiewiórkę, byłam o metr od niej, a nie uciekła. W jakiś sposób ostatnio zwierzęta są uspokajające.
Po południu była burza. Czułam się z tym źle, nie lubię tych nagłych błysków i grzmotów od których drży powietrze. To jest straszne.

Jeszcze do popołudnia utykałam. Teraz już tak nie boli. Tylko jak oczyszczam.
Jest jak przyjaciel dzielący moje łzy, które zaczynają wypływać co wieczór, oczyszczając na kolejny dzień. Taki jasny i pełen uśmiechów.
Nie chcę być sama, ale nie umiem znieść ludzkiego zapachu.

Żałuję, że się urodziłam. Szczególnie po tym jak prosto w twarz usłyszałam, jakim utrapieniem byłam. Nikt nie ma prawa mnie obrażać, ale to nie zmazuje mojej winy.
Gdybym mogła cofnąć czas, moje oczy nie ujrzałyby nieba.
Myślałam, że zabrał to ode mnie.
Ból istnienia, o którym nie pamiętałam przez tak długi czas.
Ale tym razem nie umiem nikomu zaufać, tak bardzo mi to wpoiłeś.
To moja wina, to gdzie jestem. Tak jak wszystko jest jedynie w mojej głowie. Nie spojrzałabym Ci teraz w twarz...
Przepraszam, że zrobię to dwusetny raz.
Inaczej nie mogę.
Tak bardzo nie znoszę, gdy mnie dotykają....

niedziela, 22 kwietnia 2018

second

gdy jesteś sama
nie masz nic
oczu w których widzisz cały świat
ani gruntu pod stopami
wszystko o własnych siłach
zapominasz co twoje
i co miałaś
i kim jesteś

szklanka w połowie pełna 
jest w połowie pusta
z pragnienia usychasz
pogrążasz się i topisz
w nie swoich myślach

masz wszystko
w głowie 
straciłaś się w swoich dźwiękach
wariujesz, jest coś więcej
od potworów w twojej głowie

czy to twoja wina 
mając ich grzech na barkach
podwajasz go z każdym krokiem
nie rozumiejąc dlaczego
i nie widząc powodów

masz to wszystko
i znacznie więcej
oprócz potworów w szafie
i win w łóżku

jest metoda w tym wariactwie
nie ma logiki w twoich snach
w smutku też
zgubiłaś się w dźwiękach
jesteś pod kontrolą
wszystkich potworów w głowie

ta jedna rzecz wciąż
pozostaje tajemnicą


piątek, 20 kwietnia 2018

did u know

Temperatura znowu mi skoczyła...
Gardło coraz bardziej boli i czerwienieje. Nie czuję się na siłach, szczególnie gdy tak mocno świeci. A jutro mam w szkole dni otwarte. Tata wie o tym, ale powiedział tylko, żebym sobie wzięła ibuprom wieczorem i rano. Pewnie spędzę na tym cały dzień...
Ciekawe czy moja śmierć by ich ruszyła, skoro nawet zdrowie mają gdzieś. Ha, nikt by się nie przejął bardziej niż wypada. Tak samo jak nie przejmuje się moim zdrowiem. Tak często mam infekcje, że przyzwyczaiłam ludzi do tego. Nikt oprócz mnie nie zada sobie pytania, dlaczego tak często choruje.

Przestałam rozmawiać z osobami z mojej grupy, może po za jedną. Jakie to zabawne, gdy mijasz się z taką osobą metr w metr, a ona Cie nie dostrzega. Jakbyś już nie żyła. Jakbyś była duchem...
Może już nim jestem. Ludzi z którymi rozmawiam mogłabym policzyć na palcach jednej ręki, osoby którym mogę co nieco więcej powiedzieć, to połowa z nich. W porównaniu z przeszłością to i tak niezły wynik. Ale w przeszłości nie czułam się tak samotnie.
Jestem takim całkiem niezłym dodatkiem do życia.

Pewnie miałeś rację, ponad to to wszystko na własną prośbę

czwartek, 19 kwietnia 2018

Hitori

Czuję się samotna.
Niezrozumiana.
Smutek, rozżalenie, gorycz i żal.
Niechciane słowa zamiast znikać, w dal
Siedzą za każdym słowem wyszeptanym
Za każdą łzą,
Serce?
Czy ono żyje?
Bez wyrazu twarz
Gdy znika człowiek
Bez wyrazu kształt
Bez innych spojrzeń
Nie ma człowieka w człowieku
Dopóki nie jest wśród ludzi
A nawet przy nich nie umiera
Nie chcę umrzeć
A wiąże liny z własnych pobudek
Może to twoje słowa
Może moje ja
Może twoja pewności mnie
Kto wie
Sen tak cudowny
Tracąc przytomność
Na poły znając otoczenie
To nie umieranie
Nie musisz nic w swoim bycie
Tak inna
Od nieodwołalnego wyroku

wtorek, 17 kwietnia 2018

Copycat

Wszystko mogę skopiować
Bez myśli, bez czucia
Bez poznanego znaczenia

Po raz kolejny ta sama sytuacja, no, prawie ta sama. Zastanawiam się czy to ze mną jest coś nie tak.
Świetnie przewiduje słowa, działania innych ludzi. Ale z emocjami...
Serca są skomplikowane zaś mózgi używają schematów. Nwm, może powinnam zrezygnować ze swoich marzeń w sferze związku?
Kierunek nauki podjęłam na podstawie tego w czym jestem dobra.
Gdyby tym się kierować to żyłabym niezobowiązująco z przygodnymi seksualnymi kontaktami.
Nie chcę rezygnować z marzenia założenia szczęśliwej rodziny.... Ale sama siebie rozczarowuje, nie posiadam chyba wystarczających zdolności do bycia w związku...

niedziela, 15 kwietnia 2018

Samui

Już jeden dzień po końcu weekendu. Niby było spoko, ale nie czuję zadowolenia. To zapewne kwestia tego że niewiele zrobiłam. Chodzi mi o szkołę, ale to swoją drogą.
Ostatnio zastanawiam się, jaki stosunek ma do mnie mój chłopak, jednocześnie wyrzucając sobie brak wystarczającej asertywności.
Jest ogólnie miły i kochany, troskliwy i wgl. Ale czasami mam wątpliwości, czy kocha to jakie jest moje ciało, zapominając kim jestem.
Nie jestem łatwą osobą, ale mam całkiem zgrabne ciało.
Czy aby przypadkiem nie sprowadzam wszystkiego do fizyczności?
Może to ja traktuje go w ten sposób?
Nie popełnia błędów wobec mojego ciała, ale umysł to inna sprawa.
Czyżbym była zbyt skomplikowana?
Sama nie wiem...

Nie mam siły... Pewnie to kwestia zmęczenia. Wgl nie mam ochoty na spotkania z ludźmi ani na integrację ani nic. I mimo że ten stan jest dołujący to wolę to niż ciągłe dramaty wanien, ryczenie i przejmowanie się na zmianę z momentami szczęścia. Zbyt duże amplitudy, bez możliwości oparcia tego ciężaru na kimkolwiek kto zrozumie.
Nie kocham swojego życia, wolałabym je skończyć, ale mam tylko je i strach przed ostatecznym końcem, że później nic nie będzie lub nawet gorzej, odbiera motywację.

piątek, 13 kwietnia 2018

Normalnie?

Zastanawia mnie ilu ludzi zaskoczyła popołudniowa ulewa... W sumie burza.
Rano było ciepło i słonecznie. Teraz silny wiatr i deszcz.
Jak na razie nie zrobiło to na mnie wrażenia. Mam kurtkę z kapturem i parasol.
Ostatnio nieco łatwiej mi jest podejmować proste działania. Jak np: umycie butów, czy złożenie ubrań ale chyba upośledziła się moja zdolność do nauki. Ewentualnie wcześniej nie ogarnęłam poprzedniego materiału i teraz zbieram tego plony.
Trudno mi tylko utrzymywać relacje nieodparte na pracy. W sensie te szkolne. Dyskutuje jedynie o zagadnieniach lekcyjnych. Dziwne? Być może. Ale tu nie muszę się martwić, że coś zepsuje, nie muszę wysilać się przy kilku rzeczach naraz.
Teraz jadę do galerii, załatwić kilka rzeczy (kosmetyki, może słuchawki, nowości z empika i oczywiście Mac <3)

środa, 11 kwietnia 2018

Air

Wiosna jest niezwykłym zjawiskiem, ludzie, jak motyle wykluwają się ze swoich zimowych kokonów, odkrywając kolorowe skrzydła. Ich ubrania mówią o tym, że jest coraz cieplej.
Drzewa wypuszczają kwiaty, ziemia również. Piękna pora roku.

Zastanawiałam się dziś po co chodzę na taniec towarzyski, skoro prawdopodobnie nie zatańczę? Pomijając pierwszego walca i podskakiwanie w kółeczku...
Gorycz mnie ogarnia, gdy pomyślę, że jedną z moich pasji odstawię w kąt, bo jestem w niej sama.
Mój chłopak nie tańczy... Może wtedy jak nikt nie patrzy.
Czy kiedykolwiek wrócę do rzeczy, które mnie fascynowały? Czy zgasnę?

Jednocześnie nie wiem czy chcę wiosny w swoim sercu...
Bez lodu będę podatna na rany.
Zaś z lodem nie rozpalę ognia pasji.
Chcę być dzieckiem, nie mającym wzglądu na innych ludzi.
Chcę być wolna.

wtorek, 10 kwietnia 2018

Dollhouse

To dość niesamowite, jak krew z krwi może ją wzburzyć i zalać.
Przynajmniej szybko się uspokoiłam. Ale ten ból rozrywa na kawałki. Czuję nienawiść, a może rozgoryczenie jeszcze bardziej. Nikt nie zna tej goryczy, nie pozna zapewne.

W cieniu, co pulsuje
W czerwieni, błękicie
Rozbryzguje się
Trafione strzałą
Zatrutą
W agonii
Zimnieje, krzepnie
Jak rubin
Mętny
Jak wodniste bagno

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Cisza

Zaznaliście kiedyś zupełnej ciszy?
Myślę że nie. Nawet jeżeli byliście blisko.
Napuściłam pełną wannę wody. Tak, że mogłam się całkowicie zanurzyć. Jedyne co mi wystawało to nos, a ciało unosiło się gdy nabierałam powietrza.
Ale najpiękniejsza była cisza, w której jedynym dźwiękiem było pulsowanie mojego serca. Miarowe, ale niezbyt wolne. Oprócz tego nic. Ciepła woda odcinała moje zmysły, pozostawiając jakby w próżni. Bez czasu.
Taka forma relaksu była niezwykle uspokajająca. Uśmierzająca krwawiące rany.
Potem wyszłam z wody, otarłam delikatnie swoje ciało z wilgoci i spojrzałam na siebie w lustrze. Ta sama twarz obserwująca mnie od lat. Te same oczy, może nieco zieleńsze. Niewiele się zmieniłam, nawet skóra pozostała równie blada.
Lubię tą beznamiętność i ciszę.

niedziela, 8 kwietnia 2018

again

W rozchwianym wykresie jest zawsze amplituda...tak i w emocjach harmonia... 




Nie musiałam go nawet wzywać. Zwabiła go moja woń...
- Oko- powiedziałam
- Hmm?- cały czas stał za mną, kładąc dłonie na moje ramiona.
- Oddam Ci lewe oko.
Milczał, zdawał się namyślać lub... był zwyczajnie zaskoczony.
Moje ciało zadrżało, gdy poczułam na szyi oddech zgnilizny i piachu. Opanowałam to.
- Pamiętaj, że to wymaga dodatkowych środków.
- Nie przypominaj- wciąż tępo wpatrywałam się w ścianę. Kot, który do tej pory grzecznie spał, zjeżył się i zasyczał. Zasłoniłam przestrzeń suszarką z ubraniami, wtedy zwierze się nieco uspokoiło.
- Jak sobie życzysz kochana...- przysiadł się obok- kiedy...
- Teraz- stwierdziłam, nie kończąc- przynajmniej przez jakiś czas...
- Wiesz, że jestem niestrudzony i zawsze będę do Ciebie przychodził- pogładził mnie po policzku.
- Twoje zawsze brzmi jak groźba.
Głuchy, suchy śmiech rozległ się, w uszach i w głowie.
- Taka podobasz mi się najbardziej...-w tym momencie odwróciłam się i zbliżyłam do jego twarzy. Spojrzałam w puste oczy, odbijające jedynie to co bolało najbardziej.
- Dostałeś zaliczkę- wyszeptałam.
- Wedle życzenia najukochańsza- na chwilę świat zniknął mi sprzed oczu.
Zimne dreszcze rozchodziły się z mojego kręgosłupa, z okolic łopatek, przez resztę ciała. Czułam go w dłoniach, nogach. Pełzał jak słaba błyskawica, przeszył mostek, serce i skończył na twarzy. Uczucie skumulowało się oku, musiałam je przymknąć. 
- Nie jesteś sama- usłyszałam głos, prawie że z oka.
- I nigdy nie byłam, co?
Nie usłyszałam odpowiedzi, ale wiedziałam, że to tak z arcywrogami, nie znikają do twojej śmierci. Nie szkoda mi było ciała skoro nie poczytuje go za integralna część. A półślepoty nikt nie zauważy skoro i tak zakrywam je włosami.
Wróciłam do pokoju, śmiejąc się w duchu, z mojego pierwszego prawdziwego paktu z NIM. 
Jest jak przekupka, która Cię nienawidzi. Choć nienawiść to mało powiedziane.
Ważne, że teraz w ciemności mam samych przyjaciół.

piątek, 30 marca 2018

A little lonely?

W pewnym sensie czuję się samotna. W domu są jedynie rodzice i siostra. Z siostrą sobie nie pogadam- chodzi do przedszkola, zaś rodzice-wiadomo. Ojciec, co nic nie zrobi, jak ściana,czasem tylko coś rozwali. A matka... Jak załączy swój tryb "wszyscy jesteście pasożytami i żerujecie na mnie, wkorzystujecie jak służącą" to śmiało mogłaby konkurować z azazelem, albo jakimś innym pomniejszym demonem.
Czuję się jakbym gasła. Nie mam motywacji do niczego, choć zrobiłam dziś trochę w domu.
To co ostatnio zauważyłam to fakt, że większość rzeczy robię, bo " powinnam". Powinnam się uczyć, posprzątać, nie powinnam się złościć, narzucać i mówić niepytana lub bez pilnej potrzeby. Robię to czego oczekują ode mnie inni i ogromnie się flustruje, kiedy nie mogę sprostać oczekiwaniom. Do tego problemy z wyrażaniem/rozpoznawaniem własnych emocji. Bardziej z wyrażaniem.
Sama też od siebie oczekuje że będę na tyle silna by nikogo nie potrzebować. A tak nie jest, jestem jak małe dziecko, które chce uciec od świata, ale nie może...

czwartek, 29 marca 2018

Fiołkowy obłok

Dziś spotkałam się z dziewczyną z grupy wsparcia. Jest taka miła, śliczna, nieskazitelna...
Ma ducha wolności, tak bym to określiła. Choć nie widziałam jej wewnętrznych oczu. Prawdą jest że w zestawieniu z taką osobą wychodzi się gorzej.
To było wyczerpujące, po takich spotkaniach zimny wiatr owiewa umysł i pochłania. Ale nie żałuję.
Była lekko zbyt pobudzona, to było widać. Coś zaburzało aurę, natomiast nie było to znaczące. Ciekawa osoba.

wtorek, 27 marca 2018

Iskry

Szukałam ostatnio najszczęśliwszego dnia w moim życiu. To które jest żywe i kolorowe. Pomijając zielone szkoły w gimnazjum będące przedziałem kilkudniowym jest jeden wyjątkowy dzień.
Jest to pierwsze spotkanie z moim pierwszym chłopakiem. Pamiętam zdenerwowanie i ekscytacje. Pamiętam jak bardzo byłam szczęśliwa. Jego jasne oczy, pogodny głos i odurzający zapach. Mam z nim kilka naprawdę promiennych wspomnień, wyjątkowych, jakich nigdy więcej nie doświadcze. Na przykład pierwszy pocałunek.
Tęsknię za nim...
Może na codzień tego nie widać, nigdy nie byłam zbyt wylewna. Ale gdy widzę drobną posturę i długie ciemne włosy, przystaje i odprowadzam wzrokiem cień wspomnienia o nim.
Tak mocno chciałabym go zobaczyć, przytulić, przeprosić, ale też okrzyczeć (moja niedawno przywrócona umiejętność- umiem się wkurwić i to wyegzekwować). Pragnę zapytać jak się czuje, co u niego się działo przez ostatnie miesiące, chce być jego przyjaciółką i sprzymierzeńcem. Jednak wiem... Nie chce mnie znać, uważa za potwora, który zniszczył mu życie. Chce wymazać moje istnienie. Cierpliwie poczekam, aż rany się zasklepią, zbliźnieją. Obiecałam, że nigdy go nie zostawię, nawet mimo końca związku. Że nie zapomnę.
To głupie co tu napiszę. Ale ponawiam słowa sprzed kilku lat. "będę żyć dopóki mogę mu się na coś przydać". Tak powiedziałam i czekałam cztery lata. Później jak spotkałam swoją pierwszą miłość nadal byłam w stanie stanąć jak wryta, płakać tak jak płakałam na paczątku. On mnie nie rozpoznał.
Więc proszę, niech o mnie zapomni niech zapomni że mnie spotkał. Może da się poznać na nowo.
Patrzyłam na jego zdjęcia. Łzy same wróciły. Nie były smutne. Zwyczajnie się wzruszyłam.

Chce być tym kim jestem, pozbyć się gówna i naprawić własne oczy, umysł i słowo, by móc zmierzyć się z rzeczywistością, nie tylko swoją.

Jeżeli to czytasz... Zostaw ślad

wtorek, 20 marca 2018

Still

Nadal trwam przy swoim. Jestem z sibie dumna w pewnym sensie. Niecałe 500kcal...
Chociaż po ćwiczeniach fizycznych mam lekkie zawroty głowy.
Biorę też witaminy, by ich brak nie spowodował czegoś w wyglądzie co zaalarmuje innych. Na nagłe zaprzestanie jedzenia nikt na razie nie zwrócił uwagi. Jutro podam wam wagę

poniedziałek, 19 marca 2018

Cień w każdym tłumie

Oczy modre, przygasłe
Jak płatek chabru
Co się chyli ku ziemi
Mierzwiony wiatrem suchoty

Górski lodowiec co ulega
Jasnym promieniom
Topi się, łzawi, wzruszony
Swoim własnym kształtem

Wypływa i tworzy rzekę
Gdzie jasne dno wapienne
Nie pozwala dostrzec głębi
Tym, którzy weń nie wejdą

Gdzie urodzajne gleby
Jak złoto, nie dają zieleni
Nikt nic nie posadził?
Czy może wszystko wyplenił?

Spływa w dół,
Burząc się w zakrętach
Nie widzę końca
Horyzont mgła zasnuwa

niedziela, 18 marca 2018

One... Start

Everything is under control


Od jutra zacznę. Niech wszystko będzie pod moją kontrolą. Niech wola skrystalizuje moje kości na niezniszczalny diament. Niech zostaną tylko one. Na znak, że istniałam.

sobota, 17 marca 2018

Two

Co ja robię...
Naprawdę... Brak mi słów. Nie rozumiem siebie.
Jestem taka zmęczona... Chciałabym zasnąć w cieple czyjegoś ciała, bez pamięci.
Wbić sobie nóż w brzuch, zanurzając się w ciepłej wodzie i zasnąć. Wrzucić do wody suszarkę. Cokolwiek na co starczyłoby mi odwagi...
Nie chce już cierpieć...

piątek, 16 marca 2018

Get out

Człowiek zmienia się, jedynie postawiony na skraju zagłady. Dlatego ludzkość pozostanie sobą do końca.

Jestem nawet zadowolona z dzisiejszego dnia, choć jak wracałam do domu to wzięło mnie na jakieś durnowate myśli pełne wzniosłych idei.
Już 3 godziny siedzę w szafie. Taka mała klitka z poduszką i kocem. Ciepło, ciemno i cicho. To uspokaja i daje jakieś poczucie bezpieczeństwa.
Może pójdę jutro do kina?
Przy okazji, do zakończenia lekcji czułam się w miarę dobrze. Co prawda kaszle i mam odruchy wymiotne, ale duże ilości płynów pozwalają to łagodzić. Tylko po wysiłku fizycznym, przez dłuższy czas mi słabo. To co jem to mała miska płatków i dwie kanapki z chleba tostowego. Do tego jakieś 1,5l płynów. Daję radę i w ciągu ostatnich 4 dni ubył mi nieco mniej niż kilogram. Chyba pierwszy raz, gdy wytrwałam przy czymś więcej niż 48h. Słodyczy zupełnie nie tykam. Tylko czekam aż przyjdzie kryzys odstawienia...
Btw, pierwszy raz dziś komuś przywaliłam. Tzn nie pierwszy ogólnie, ale od paru lat. Normalnie nie byłabym zła... Nie umiem się złościć... A jednak. Wow. Dziwne rzeczy się dzieją... Nie dość że spokojnie podeszłam do dzisiejszych testów to byłam w stanie się wkurwić na drugiego człowieka i jak te dwa gnoje mnie wodą oblały to im ładnie odpowiedziałam.

czwartek, 15 marca 2018

so far away

Od dwóch dni z nikim nie rozmawiam.
Od paru niewiele jem.
Piję nawet do 1,4 l dziennie, gdzie w moim przypadku już 0,5l to dużo.
Moje ciało jest słabe, często mam lekkie zawroty i bóle głowy.
Wiecie... odkąd nie rozmawiam z moim chłopakiem, to czuję zupełną rezygnację z życia. Zastanawiam się, czy jakbym się upiła albo naćpała to zyskała odwagę do samobójstwa... Nigdy wcześniej nie wpadłam na taki pomysł. Za tydzień powinnam mieć trochę zioła, zobaczę jak działa.
Później pomyślę, co dalej zrobić.
Zimno... strasznie mi zimno. Mimo ciepłego domu, ciepłego komputera na kolanach, nadal mam dreszcze.
Z racji samotności będę częściej pisać, ale właściwie mam nadzieję, że nikt nie będzie tego śledzić. A jeżeli to moje ostatnie tygodnie? Nie wiem czym oberwę jutro.

środa, 14 marca 2018

box

Głuchy odgłos mojego serca
słyszę słowa których nikt słyszeć by nie chciał
nic już nie wzrusza mnie
coraz ciszej...ciszej
zamykam się w swojej wielowymiarowości
w oczekiwaniu, czy w górę, czy w dół
cały czas idę
tępo nie odróżniając prawd
coraz wolniej..wolniej
nie mam prawa się uskarżać na własne winy
wiec powiem, że samotność to fakt
kiedy znajdę własny spokój

dreszcze
zimny deszcz
biegnie nieznanymi prądami
sięgając szpiku, nóg
każdej komórki mojego ciała
mrożąc, usztywniają mój kark
na razy
na razy
raz po raz
gdy ktoś kto powinien kochać
ktoś tak ważny
ostoja
ukojenie
szaleje
parzy
rani
uderza prosto w serce

sobota, 10 marca 2018

I don't feel better

Niezbyt przyjemne uczucie, gdy coś zjesz i masz mdłości, a jeśli nie zjesz to też je masz. Ponad to ten uporczywy ból głowy, kłucie w sercu...
Jednak powiedzenie "w zdrowym ciele zdrowy duch" ma w sobie sporo racji. Przynajmniej w moim przypadku. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio nie miałam temperatury...
Powinnam się uczyć a właściwie cały dzień spędziłam w łóżku. Później, tuż przed terminem dostane takiego zastrzyku kortyzolem, że żaden inhibitor serotoniny mi nie pomoże. Nie mam pomysłu na zmotywowanie się. Dzisiejsze słowa mojej matki i jej zachowanie nawet nie zirytowały. Przyzwyczaiłam się do jej kompletnego braku wiary we mnie i wręcz częściowe rozczarowanie. Fakt, że nazwała mnie pasożytem i z góry zakłada niepowodzenie moich obietnic, mówi samo za siebie. A od 4 klasy podstawówki, żadnej nie złamałam...


Przy okazji mogę wam napisac co stało się na mojej ostatniej grupie wsparcia. Grupa jak każda, czyli krótkie sprawozdanie z tygodnia, poźniej był życiorys jednego chłopaka. Najgorsze jest milczenie w tej grupie, ta atmosfera... co wywołuje we mnie odczucie odrzucenia. Dobra, ale nie o to się rozchodzi. Podczas przerwy w 3-godzinnej sesji stało się coś co prawie wycisnęło ze mnie łzy wzruszenia. Dwie dziewczyny wyciągnęły do mnie dłonie. Dosłownie. Myślałam, że jedna chowa do mnie urazę, bo czuje, że odebrałam jej kogoś ważnego, zaś drugiej nie znałam, więc z automatu nawet się nie pchałam. A one wyciągnęły do mnie dłonie...
Nigdy nie szukam kontaktu z obcymi. Nie chcę się narzucać i tracić czas. Natomiast jeżeli ktoś nawiąże kontakt i pokaże, że się nie zawiodę, wtedy zyskuje wiernego towarzysza. Jak mój chłopak... jest taki dzielny. Nie ważne komu musiałabym się przeciwstawić, jeżeli tylko mogę go ochronić, nie zawaham się. Ale to jedna osoba. Jedna przyjaźń nie zaszła głęboko w duszę, bo ta dziewczyna była zbyt czysta by zrozumieć co się dzieje. Nasza znajomość nie funkcjonuje, jednak w czuje, ona pewnie też, że w każdej chwili możemy do siebie napisać.

Usłyszałam kilka dni temu, że warto pomyśleć nad tym z kim chce sie zaprzyjaźnić, czy zawrzeć znajomość. Pierwsze słowo które pojawiło się w mojej głowie to "odmieniec". Osoby, które przyciągają wzrok i mają coś w głowie. Nie ważne czy to roześmiana blondynka, w grzecznym stroju, czy cichy chłopak z glanami i w czerni. To jak patrzę na ludzi jest z mojej perspektywy tak złożone, że mogłabym bardzo długo się nad tym rozwodzić. Szczególnie mając te swoje "wizje". Kojarzycie ten moment podczas porządków, w którym odkrywacie dawno niewidzianą rzecz. Wydaje się być wtedy nowa i niezwykła. Człowiek też taki jest. Na zewnątrz ma wiele usystematyzowanych rzeczy, dopasowując się do teraźniejszości, jednak im głębiej sięgniesz, tym niezwyklejszy się staje. Człowiek to człowiek. Stworzone ciało z ciała, umysł ze słów, emocje ze zrozumienia, a wszystko przechodzi przez zindywidualizowany niepojęty pryzmat człowieczeństwa. 

Śniło mi się, że uciekłam z domu. Wróciłam do domu i matka wyśmiała mnie, że uciekłam na tak krótko... pamiętam tą czystą wściekłość, rozgoryczenie ze swojej strony. Byłam całkowicie wypruta z miłości to niej. Gdyby mi na niej nie zależało nie czułabym się tak winna...
Tak usilnie chce się uczyć, żeby dostać się na studia i zdobyć dobrą pracę. Jak najszybciej wyrwać się z domu. Nie obchodzi mnie pranie, sprzątanie, gotowanie, czy rachunki. Chcę zniknąć z jej życia, dla swojej i jej wygody. Ale cała przeszłość dopada mnie raz po raz i odbiera dech.

Chciałabym cofnąć czas, nie związać się z nim, wybrac inną szkołe, nie sięgnąć wtedy po nóż... tak wtedy byłabym silniejsza....

środa, 7 marca 2018

Believe in yourself

kolejny czas w którym czuję słabość w kościach
lecz nie łamią się na myśl i nadchodzących rzeczach
gdzie światło o którym tak wiele mi mówiłeś?
gdzie zaprowadzi mnie zgubna nadzieja?
podniosę się setny raz jeśli będzie trzeba
i rusze z tą samą zacięta twarzą, nie umrę
nazwij mnie cieniem, nie skłamiesz klnąc
ale najgorszy nie znaczy słaby, o nie
przeżyje nawet własną śmierć

moje serce bije, wylewa z siebie
czarną maź, którą wtłoczyło życie
skażona czarną myślą wciąż mam
intencje czyste biel, dobre jak chcesz

jestem rozdarta, zawsze myślałam tak
ying i yang to też przeciwieństwa
kobieta i mężczyzna
dobro i zło

dawna myśl o żyła o dawnej sile
ożywiającej, zabijającej
bo przecież możesz być kim chcesz
tylko nie daj złapać się nudzie
czlowiek żyje raz

bo życia nasze sa pełne dynamiki
krótkie dające 100%
uczuć emocji i wszystkiego co tylko zechcesz
bądź kim jesteś, kim chcesz być
wszystko jest twoją wolą
sam doprowadziłeś się na skraj, sam
i tylko ty wyrwać możesz sie

apeluje i wołam z głębi serca, duszy, myśli
siłą jest to co przyspiesza serca bicie
krew zaczyna wrzeć, drżysz, z siły
choć to słabość, którą potępi większość

nie bój się, bo jeśli nie teraz masz być tym kim chcesz
to kiedy?
wiecej szans nie będzie

niedziela, 18 lutego 2018

I have nothing to do here

Czuję się samotna. Bez bodźców. Od dwóch dni leżę w łóżku, dziś nawet nie wstałam. Nie czuję głodu, ból nie robi wrażenia. Dużo śpię, a jak się budzę to z powrotem usypiam do nudnych filmików.
I dręczą mnie myśli, sama się nimi chyba dręcze. Chociaż nie dręczą. Z początku sprawiały ból, teraz tylko są.
Miałeś rację z tym kim jestem, tak myślę. Dodaj do tego tylko nadwrażliwość.
Ale uczyłam się, z całkiem niezłym wynikiem. Tylko to za mało, nigdy nie wystarcze. Zawsze jedno dominuje.
Wolałabym zostać pobita, żeby mi się odechciało niż nadal się zgadzać. Ale tylko to mam chyba do zaoferowania...

wtorek, 13 lutego 2018

Eat me

360 obrotów w łóżku
Z jednego boku
Na drugi
100 westchnień
Za skradzionym snu czasie
500 myśli
Świdrujących nieboskłon
Wewnętrznego świata
Kilka wspomnień
Zabłąkanych, żywych
Choć martwych
1000 uderzeń serca
Co nieznośnie brzmi w ciele
Przypominając gdzie jesteś
Że żyjesz

Miałam dziś naprawdę zadowalający dzień. Mimo że odkąd zapadła zima mój nastrój prawie cały czas jest mierny, to jakoś pcham wszystko do przodu. Nie sama. Ale z moim najlepszym przyjacielem i chłopakiem. Choć przyznać muszę, że cały czas w pamięci noszę byłego. Czasami widzę go w czyimś geście lub innym znaku. Jakby cały czas był obok. Tęsknię, ale nie wiem czy nawet po upływie lat, będę mogła znów nawiązać kontakt. Mam nadzieję, że wybaczy mi, sobie, i że pogodzi się z tym co zaszło. Nawet nie musi rozumieć. Eh... Martwię się o niego.
Szkoła daje w kość- czy to coś nowego? Zadali mnóstwo zadań na ferie, nie wiem czy prokrastynacja pozwoli mi je skończyć...
Rodzice, nie tylko moi też robią swoje, niszcząc samoocenę młodych ludzi nieprzemyślanymi zdaniami. Jednym słowem- świat kręci się dalej.
Mam tylko nadzieję że mój chłopak i ja, że my jakoś dotrzemy tam gdzie godności nie trzeba zbierać z ziemi, a nasze stosunki będą szczere i pełne ciepła.
Chce starać się coraz bardziej i skuteczniej by to osiągnąć.

czwartek, 1 lutego 2018

Fala

Ojciec ostatnio przelewa na mnie flustracje z pracy. Nie jest to w formie fizycznej, ale szczerze to nawet by mnie to nie zdziwiło.
Zmieniał żarówkę w pokoju, na moją prośbę, bo się spaliła. Klnął jak szewc i koniec końców zniszczył klosz w kształcie kulistego lampionu.
Nie, nie płakałam. Byłam bardzo spokojna i na spokojnie dokończyłam matmę, którą i tak nie zrobiłam w całości.
Dopiero gdy położyłam się do łóżka, wraz ze zgaszeniem świateł pozwoliłam sobie na szloch. W poduszkę, by nikt z domu nie usłyszał. Płakałam, bo odreagowywałam stres związany z sytuacją z ojcem i fakt, że coraz gorzej radzę sobie z matmą.
W nocy obudziłam się z mdłościami i choć długo siedziałam z miską, nic nie zwróciłam. Miałam koszmary, choć teraz pamiętam tylko strzępki, bo jestem zaniepokojona nadchodzącymi lekcjami.
Muszę nadrobić zaległości z ostatnich siedmiu dni szkolnych, bo byłam chora.
Jest mi naprawdę bardzo ciężko. Może uda się znaleźć korepetytora z matmy, mimo że rodzice uważają że przecież "jestem taka dobra z matmy"..... Byłam, byłam dobra z matmy. Dopóki miałam dobrą nauczycielkę, prosty materiał i obecność na lekcji
Nawet nie chce mi się płakać. Jestem po prostu zmęczona

wtorek, 23 stycznia 2018

nicość

Dziś znowu nie miałam sie do kogo zwrócić.
Może nie chciałam już obciążać. Bo większość ma mnie gdzieś, albo nie znosi mojego cierpienia.
Nadal czuję jak demony krążą, atakują zmęczone płaczem ciało.
Nie wiem kiedy przestaną rzucać mną jak szmacianą lalką i co rusz namawiać do samoukarania za grzech istnienia. Czuję nienawiść płynącą w żyłach, do tego co krew moja obmywa. Niechęć od skóry wgłąb, do kości. Wszystko buzuje, kotłuje, mimo ciszy wokoło. Ból rozdziera pierś i odbiera dech, każdy radosne uczucie. Każdą radosną emocje.
Perfekcjonizm w kłamstwie (gdzie wszystko prawdą, choć nie ma prawdy), gdzie nie chcesz więcej obciążać duszy zbłąkanej. Gdy patrzysz na wszystkie zielone lampki, ale żadna nie jest światłem zaufania.
Nie dam się zabić. Wręcz nie mogę, nie starczy mi sił, cierpienia. Bo wciąż jeszcze widzę cień spełnienia, światło nadziei. To takie złudne, ale prawdziwe trzyma od przepaści.
Tak bardzo mi zimno, smutno i beznadziejnie. Mam poczucie winy z tego że się mogę na kogoś złościć.
Chciałbym zasnąć, nie obudzić się. Naprawdę. To byłoby takie proste.
Chciałabym przytulić się i usłyszeć "rozumiem", poczuć się zrozumiana.

niedziela, 14 stycznia 2018

Ulga

Dziś był u mnie chłopak. Tak się złożyło że zasnęłam w jego ramionach. Sen może i miałam w miarę spokojny, ale po przebudzeniu uderzyły we mnie uczucia bez barier, które na codzień buduje. I w głowie grzmiało mi jedynie "nie chce go stracić" w sensie mojego chłopaka.
Popłakałam się, a on zdezorientowany zaczął uspokajać. Wyksztusiłam o co chodzi, a on zrobił mi takie wyznanie miłości że znowu się popłakałam. Szaleje za nim. Mimo, że mój wzrok osiada na wszystkim co piękne, to najbardziej na świecie pragnę swojego ukochanego.
Mimo że już słyszałam słowa "będę z Tobą na zawsze" i bardzo się ich boję, to część mnie zaczyna wierzyć że tak będzie.
Nie chce być otwartą na oścież księgą, ale on teraz sprawia, że moja szczerość jest większa niż chyba kiedykolwiek wcześniej. To że akceptuje każdy mój fragment i to w jaki sposób to robi jest rozbrajające. Mam nadzieję, że dorosnę do związku małżeńskiego. Właśnie z nim.

sobota, 6 stycznia 2018

Witam w nowym roku


Najsmutniejszym momentem jest
gdy jesteście dla siebie wszystkim
myśląc że skosztowaliście surowego miodu
w tak młodym wieku
cała reszta będzie jedynie podróbką
pozostaje wegetacja
smutne gdy chcecie odejść
ale nie możecie
i nazywacie miłością
to co staje się jadem



Nim zabiorę się za zadania, chciałam coś napisać. Święta nie były złe. Sylwester był pijany, wolałabym zapomnieć co stało się, gdy alkohol odciął mi panowanie nad ciałem. Szkoła, jak zwykle daje w kość, a moje poczucie bezsilności nie pomaga.
Jednak nie czuję się źle. Nawet dobrze.
I powiem wam coś. Nie zaufanie jest ważne. Nie najważniejsze. Najważniejsza jest wiara. Wiara, w tą jedną osobę, w jej uczciwość i słowa. Wiara wpatruje się w oczekiwaniu na kolejne cudy. Zaufanie jest jak skała, wiara, jak płomień, jaśnieje jak gwiazdy na niebie.
Jeszcze jedna rzecz. Od niedawna moje myśli dotyczące byłego chłopaka się stabilizują. Nie połykam własnych łez, mówiąc o nim, może nawet wspominając.
Praktycznie codziennie zasypiam myśląc o nim, nie umiem inaczej. Myślę co mówił, jak wyglądał, jak pachniał, jak się zachowywał. Skoro nie zapomnę, to chcę chociaż wypalić to sobie dogłębnie. Rozpoznam go nawet za 10 lat, może i po 20. Czas który razem spędziliśmy jest dla mnie cenny. Bolesny, melancholijny i wzruszający. Chciałabym móc go ponownie poznać, traktując to co było jako zamknięty rozdział. Spróbuje kiedyś, może na studiach, lub już w dorosłym życiu ponownie się z nim spotkać. Może zmienię już nazwisko, twarz, może zapomni. 
Jednak nie śpieszy mi się, nie chcę rozdrapywać ran, bo jestem pewna, że jego się nie wygoiły.

Obecnie, w obecnym związku znów zaczyna być jak na początku, choć szczerzej. Kwitnę, gdy druga połówka nie boi się moich słów, wtedy sama się nie boję. Moją naturą są cięte słowa w żartobliwym tonie, jednak nie mówię nigdy w złej wierze. Sądzę, że w ten sposób wyrażam swoje uczucie. Dość... oryginalnie. 
Mimo to, nadal umiem się po sto razy upewniać, że nie zraniłam kogoś, nie popełniłam błędu i nie rozpoczynam akcji sama z siebie, by nie sprawiać kłopotów, nie być natrętem. Poprzedni związek, a właściwie to czego się dowiedziałam po zarwaniu na temat "jaka jestem" wprowadziły lekką paranoje na tym punkcie. To jest najcięższe do przezwyciężenia.

Jestem przeogromnie wdzięczna mojemu chłopakowi, za jego cierpliwość, czułość, troskę, zaangażowanie, chęć pracy nad sobą, jakiej nigdy nie widziałam, za starania, zrozumienie, wysłuchanie, za każde otwarte drzwi i podany płaszcz, za zainteresowanie, za miłość, za bycie najlepszym przyjacielem i chłopakiem jednocześnie, za wparcie, gdy trudno stać, za dystans do moich przewinień, za każdą zaspokojoną potrzebę nim ją wypowiem, że wpierw otwiera mój umysł nim sięga do talii, że wpierw jestem jestem wyjątkowa, nie piękna, za to że umie dodać odwagi, za każdy problem, w którym był ze mną ramie w ramie, za każdą noc, otartą łzę, za ciepło, za spokój, za uległość, ale też za każdą niezachwianą decyzje. Długo by wymieniać, ale czy wystarczy powiedzieć, by to przekazać?