music

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Wężowe koło

Brawo. Przez dwa tygodnie było nawet dobrze. Dziś znowu się rozbiłam. Wypłynęły wspomnienia zatarte i schowane głęboko w środku. Jak ponad miesiąc temu doprowadziłam do wspólnego palenia zioła z moim dość dalekim ale jednak sąsiadem. Nie powiedziałam, że delikatnie naciskałam na to. Myślałam że narkotyk, albo mnie dobije i targne się na życie, albo będę w euforii i skocze z mostu. I w sumie paliłam póki byłam w stanie. A to co się stało... Pamiętam jak przez lekką mgłę. Pamiętam panikę i to że ciało mnie nie słuchało. Później już mi było wszystko jedno, i tak czułam się jak gówno(przepraszam za zwrot). Nie opisałam tego po za wierszem w poście nii no namae. Ale koniec końców nadal żyłam, dlatego chciałam zerwać kontakt, jednocześnie uzyskując mocniejsze narkotyki, by zakończyć sprawę. W dodatku powiedział że nic nie pamięta, więc nie drążyłam. Cóż, jak zwykle wyszło że jestem wszystkiemu winna...
Naprawdę powinnam skończyć? Nie potrafię. Jestem tchórzem. Ile razy już to mówiłam... 7lat i pomijając setki ran, niewiele zrobiłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz