music

czwartek, 21 czerwca 2018

Skinny

Od dwóch tygodni jest gorzej...
W sumie to nie wiem czy gorzej. W sensie gorzej niż wcześniej, ale chyba nie pogarsza mi się dalej.
Jest jeden problem - nie jem. Unikam jedzenia, coraz rygorystyczniej. Staram się zniknąć. Nawet fizycznie, ukarać się. Obecnie ważę 39kg. Równe. Mam 153 wzrostu więc nie ma tragedii. Tylko w lustrze tego nie widzę. Nie widzę też grubego ciała, ale widzę je jako winę. Winę za to, że jestem, że kontaktuje się z innymi ludźmi i ich lubię, a moje lubienie doprowadza do ich nieszczęścia.
Chciałabym wymazać ostatnie dwa miesiące z mojego życiorysu...

sobota, 16 czerwca 2018

Fallen

Cóż. Miałam rację. Nici z przyjaźni. Mam ochotę się popłakać i ledwo się powstrzymuje. Mam pecha do ludzi. Tym razem zniszczyłam coś nim się zaczęło.
A moje serce nie umie się pogodzić. Tak się martwiłam gdy nie przyszła na zbiórkę. Głupie serce co ufa innym.
Chce się pogrzebać. Straciłam tak cenną osobę i straciłam możliwość zyskania drugiej. Może miałeś rację...
Nie nadaję się do ludzi. Nie nadaję się do znajomości. Nie nadaję się do niczego związanego z ludźmi. To moje przekleństwo. Powinnam była umrzeć tamtego wieczoru. Naprawdę.
Dlaczego moje życzenie się nie spełni?

piątek, 15 czerwca 2018

Shadow

Koniec końców ta nieciekawa sytuacja ma się ku zakończeniu. Nie będę tu roztrząsać szczegółów, ale to nie było i nadal nie jest miłe.
Ten stres zupełnie rozregulował mój organizm, moja waga spadła, dostaje duszności i innych podobnych rzeczy. Chciałam się pociąć, ból pomógł by mi się ogarnąć, ale po podrapaniu nadgarstka i biodra poszłam do apteki po tabletki uspokajające. I fakt faktem, jestem non stop senna, ale w miarę normalnie oddycham.
Jeszcze doszła jedna rzecz. Polubiłam dziewczynę, tą która miała/ma do mnie pretensje. Podobno nic do mnie nie ma i jestem spoko. Ale czy jest coś po za szacunkiem i obietnicami? Moje głupie serce ją polubiło. Jest silna, co prawda emocjonalna, ale to nie jest wada. Jest samoświadoma. Z resztą moje ego jedzie jak szmata po chropowatym podłożu i imponuje mi to, że u niej tak nie jest.
Ale pewnie nie mam na co liczyć. Ma przyjaciółkę. Pomijając że mogę jej przekazać rzeczy z drugiej i trzeciej klasy, nie ma żadnych korzyści, więc i tak byłoby to na rok...
Sama sobie dokładam.
Nie mam prawa teraz czegoś chcieć.
Eh... Nieco lepiej się dogaduje chyba z chłopakami, ale już zostałam nazwana jak rozwiązła kobieta. Pewnie dla tego że widzą we mnie łatwy cel? A nie jestem na tyle interesująca by jakaś dziewczyna była moją przyjaciółką, nie jestem tyle warta...
Może przesadzam, ale tak czuję.

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Wężowe koło

Brawo. Przez dwa tygodnie było nawet dobrze. Dziś znowu się rozbiłam. Wypłynęły wspomnienia zatarte i schowane głęboko w środku. Jak ponad miesiąc temu doprowadziłam do wspólnego palenia zioła z moim dość dalekim ale jednak sąsiadem. Nie powiedziałam, że delikatnie naciskałam na to. Myślałam że narkotyk, albo mnie dobije i targne się na życie, albo będę w euforii i skocze z mostu. I w sumie paliłam póki byłam w stanie. A to co się stało... Pamiętam jak przez lekką mgłę. Pamiętam panikę i to że ciało mnie nie słuchało. Później już mi było wszystko jedno, i tak czułam się jak gówno(przepraszam za zwrot). Nie opisałam tego po za wierszem w poście nii no namae. Ale koniec końców nadal żyłam, dlatego chciałam zerwać kontakt, jednocześnie uzyskując mocniejsze narkotyki, by zakończyć sprawę. W dodatku powiedział że nic nie pamięta, więc nie drążyłam. Cóż, jak zwykle wyszło że jestem wszystkiemu winna...
Naprawdę powinnam skończyć? Nie potrafię. Jestem tchórzem. Ile razy już to mówiłam... 7lat i pomijając setki ran, niewiele zrobiłam.