Koniec końców ta nieciekawa sytuacja ma się ku zakończeniu. Nie będę tu roztrząsać szczegółów, ale to nie było i nadal nie jest miłe.
Ten stres zupełnie rozregulował mój organizm, moja waga spadła, dostaje duszności i innych podobnych rzeczy. Chciałam się pociąć, ból pomógł by mi się ogarnąć, ale po podrapaniu nadgarstka i biodra poszłam do apteki po tabletki uspokajające. I fakt faktem, jestem non stop senna, ale w miarę normalnie oddycham.
Jeszcze doszła jedna rzecz. Polubiłam dziewczynę, tą która miała/ma do mnie pretensje. Podobno nic do mnie nie ma i jestem spoko. Ale czy jest coś po za szacunkiem i obietnicami? Moje głupie serce ją polubiło. Jest silna, co prawda emocjonalna, ale to nie jest wada. Jest samoświadoma. Z resztą moje ego jedzie jak szmata po chropowatym podłożu i imponuje mi to, że u niej tak nie jest.
Ale pewnie nie mam na co liczyć. Ma przyjaciółkę. Pomijając że mogę jej przekazać rzeczy z drugiej i trzeciej klasy, nie ma żadnych korzyści, więc i tak byłoby to na rok...
Sama sobie dokładam.
Nie mam prawa teraz czegoś chcieć.
Eh... Nieco lepiej się dogaduje chyba z chłopakami, ale już zostałam nazwana jak rozwiązła kobieta. Pewnie dla tego że widzą we mnie łatwy cel? A nie jestem na tyle interesująca by jakaś dziewczyna była moją przyjaciółką, nie jestem tyle warta...
Może przesadzam, ale tak czuję.
music
piątek, 15 czerwca 2018
Shadow
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz