music

niedziela, 29 września 2019

Martwość

Krew mi tężeje
Powstrzymuje łzy
W żołądku ściska
Powstrzymuje krzyk
Trupi odór się unosi
Nic nie chcę
Nic mnie nie obchodzi
Ból przypomina
I bicie serca
Ciało drży
I takie słabe
I takie ciche
Może zrobi 'puff'
Jak złota rybka
Po trzech życzeniach

czwartek, 26 września 2019

Worry

Czuję się słaba... Wątła i bez znaczenia. Walczę z tym i czuję ból. Dzisiejszy dzień był niezwykły. Był jasny. W wielu momentach byłam pełna nerwów. Wiem, że wielu ludzi chce być miłych. I tacy są, do czasu... Wybuchają i wyrzucają wszystko co "dla Ciebie zrobili". Choć o nic nie prosiłaś. Wręcz upewniałaś się czy oni dobrze się czują w takiej sytuacji. Dlatego jestem tak nieufna wobec miłych gestów.
Do tego dochodzi moja samoocena. Gdy jestem sama, nie jest najgorsza. Umiem gotować, dobrze wyglądam i znam się na paru sprawach. Gorzej czuję się przy innych ludziach. Im bardziej zależy mi na czyjejś opinii tym mniej pewna siebie się staje.
Z resztą... Kto by chciał kogoś takiego? Jestem niezdarna, nie jestem top modelką, jestem wybuchowa i impulsywna.
Jestem brudna... Bo spotkało mnie tyle rzeczy... Mam blizny i drugą osobę w głowie. Kto by mnie taką chciał.
A wiecie, im bardziej mi zależy tym bardziej to wszystko boli.
Boję się też, że jeżeli znowu zainwestuje tą resztkę uczuć, o ile jeszcze je mam, to wszystko stracę. Dosłownie
Wiecie jak to jest, gdy w głowie otworzy się furtkę "samookaleczanie" albo "samobójstwo"? Tego nie da się już zamknąć. To studnia bez dna. Możesz ją zakryć, zabudować lekami i terapią. Ale to nadal jest z tyłu głowy.
Boję się, że jeżeli zbyt dużo stracę to stracę życie.
Zależy mi na nim. Ale po takich (tych które były) związkach mam wątpliwości czy wiem co to miłość, czy kiedykolwiek ze wzajemnością jej doznam. Nie chcę zrobić mu krzywdy. Nie chcę żeby czuł presję, lub bezsilność, lub rzucał coś z mojego powodu, lub żeby mój paskudny humor i choroba mu się udzieliły.
Ja wiem że choruje, że mam zaburzenia lękowo depresyjne. Ale dla osób, które są laikami (jak chyba całe społeczeństwo) to może być: szopka, dramatyzowanie, zły humor, okres, wydziwianie, atakowanie, nakładanie presji, pioczenie, księżniczkowanie. Zwyczajne użeranie się z rozdwojoną osobowością. W sumie te dwie osobowości też mogą być dezorientujące. Ale maia jest moją podporą i opieką. Ostatnio było mi strasznie słabo. Słaniałam się na nogach. A musiałam jeszcze wziąść prysznic. Maia przejęła moje ciało i mi pomogła. Dziwnie to brzmi, prawda? Ale przez lata to jest bardziej norma niż coś nietypowego.
Dzisiaj zrobiłam coś ciężkiego dla siebie. Wyrzuciłam dwie rzeczy związane z pierwszym i z byłym chłopakiem. Każda z nich zrobiona była ze starannością i uczuciem. Ale nie mogę tkwić w przeszłości. Zbyt ciężko pracuje, by dać się zabić. Ale to nigdy do końca nie zgaśnie. Niestety

czwartek, 19 września 2019

The first

Nie zgadniecie kto mi się śnił. Mój pierwszy chłopak.
Przyjechał w odwiedziny do mojego miasta, tzn pozwiedzać coś. Musiałam go zobaczyć. Za wszelką cenę. Tak czułam. XD jak w końcu na niego trafiłam to schowałam się wśród mchu.
Był inny. Taki sam, ale inny. Ja też czułam się inaczej.
Podszedł do mnie i zwrócił się, jak do niechcianego dziecka. Nie bolało. Byłam szczęśliwa, że żyje. Nie był wyższy, miał tak samo długie włosy i ciemny zarost. Gęstszy i trochę na wadze przybrał.
Powiedziałam, że już się tak nie czuję i się zmieniłam. On przytaknął. Czułam, widziałam w jego oczach, że w końcu ma własne życie. Ja nie czułam tej nerwowości, tych motylków. Mogliśmy odejść i tym razem się nie oglądać.
Piękny sen. Może go potrzebowałam. Żeby wiecie... Pogodzić się z samą sobą.
Nie wiem co myśli i robi teraz naprawdę, ale bardzo bym chciała, żeby było jak w tym śnie.
Szczególnie teraz, gdy sama zacznę studia.

sobota, 14 września 2019

Mdłości

Znowu mój umysł zasnuwa szarawa mgła.  Mam ochotę się jej poddać. Zgasnąć na kilka dni i odpocząć. Po prostu na nowo wszystko przetrawić, żebym mogła znów zepchnąć w kąt i udawać, że to się nie stało.

Zapada zmrok
Każdy ogień zgasł
Zimny wiatr
Mrozi drobne kostki
Przeszywając do szpiku
Drewnieje, z porcelany
Każdy staw
Oczy ze szła
Szeroko otwarte
Widzą patrzą
Choć nie na to co widzisz
Na to co widzą
Jedynie lalki
Ich usta poruszają się
Jak chcesz
Ich ciało nie odpowiada
Baw się jak chcesz
Otwarte oczy
Samotna łza
Na malowanej buźce
Lalka nie ma zdania
Ani głosu, bez protestu
Bez ciepła, bez woli
Zasypia
Gdy budzi się zwierz

piątek, 13 września 2019

Today

Na początku tygodnia wyjechałam na obóz integracyjny dla mojego rocznika na studiach. Głównie wystraszona. Nie wiedziałam, jak to wygląda i czego się spodziewać. W dodatku bolało mnie gardło, więc miałam świadomość, że mogę odlecieć. Teraz pod koniec myślę, że nie trafiłam tak źle. Nie było żadnej skrajności. Tylko się pochorowałam i to ostro jak dla mnie. Czuję się jak chodzące zombie, a jeszcze sporo osób pije, więc i to powoduje nieciekawe sytuacje.
Najgorsze były prysznice w akademikach. Za każdym razem jak tam wchodziłam to czułam mdłości ze stresu że ktoś wejdzie.
Dużo chodziliśmy i miałam jedną z lepszych dyskotek w życiu. Trzy osoby zaprosiły mnie do tańca, były rytmy samby, a ja obczaiłam fajne miejsce na górze, gdzie mogłam wszystkich obserwować. Pod koniec jedynie dostałam chyba napadu paniki, nie jestem w stanie określić, ale się dusiłam. Szybko wyszłam, żeby nikt nie zauważył i na zewnątrz się uspokoiłam. Prawdopodobnie wtedy mnie tak ostro przewiało i się dobiłam.
Przez moją koleżankę z pokoju poznałam jednego chłopaka z energetyki. Mam nadzieję, że ona się nie obraziła o to, bo miałam takie wrażenie.
Dobrze wiem, że ciężko mi kogokolwiek stanowczo odtrącić i na wiele innym pozwalam. Jednak najgorsze jest to, że praktycznie nigdy nie wiem co czuję. A tu bym chciała czuć coś więcej, bo mi się podoba ten chłopak. To strasznie naiwne. Wielokrotny gwałt i przemoc, odrzucenie... Nie jestem dobrą dziewczyną. Koniec końców wszyscy mnie odrzucali, albo ja nie wytrzymywałam. Mam wady i wahania nastroju. Boję się związku... A z resztą, nie wiem co on myśli... Bardziej się boję w takiej sytuacji niż jestem zauroczona. Niby uśmiech mi nie schodzi, ale momentami mam ochotę płakać. Może poczekam? Po za tym jestem chora. I nie myślę, nie panuje nad sobą i gadam głupoty. Normalnie byłabym zimna i zdystansowana. Nie lubię się odkrywać, ani mówić o tym co czuję, bo to przeraża mnie jeszcze bardziej.

PS. Nie polecam obgryzać warg przy zapaleniu gardła, bo się paskudnie goi i ciężko się je XD.

piątek, 6 września 2019

Bez związku

Śnił mi się mój "przełożony". Trochę inaczej to działa w strukturze w której jestem, ale na nim polegam, więc myślę, że mogę go tak nazwać.
Śniło mi się, że zaprosił mnie na wspólny wypad w góry. To było miłe i ciepłe uczucie, jak o to zapytał.
Przyznam się, że już na pierwszym spotkaniu zrobił na mnie wrażenie. A po jakimś czasie zaimponował. Jest miły, uczynny, komunikatywny. Przede wszystkim jest źródłem pozytywnej energii, takiej spokojnej i stabilnej. Wydaje się być dojrzały, a największe moje uznanie ma, że żegna się przy każdym mijanym kościele. Może to drobiazg, ale podziwiam religijnych ludzi. Nie fanatycznie idących słowami kościoła, ale tych których wiara wynika z pokory i miłości. To jest piękne.
A wracając do tematu. Tak, podoba mi się, ale za wysokie progi na moje nogi. Bywa.
Tak, jak również nie nadaje się do związków. Jestem niestabilna psychicznie. Dużo lepiej czuje się wśród zwierząt.
Niedawno zaadoptowałam kota. Dużo roboty, ale jest kochany i pocieszny. Nie jest smutny, a nawet jeżeli to mogę coś poradzić.
Mam pecha do facetów. Albo ich nie obchodzę, albo są słabi psychicznie.
Gdybym miała wybierać? Słabego lub dziewczyna. Tylko musiałabym się podleczyć z debresji zmieszanej z lękami, żeby móc wytrzymać odpały partnera. Bo inaczej pogrążyłyby mnie. Znowu. A trzeci raz nie będę tego przerabiać. Przeraża mnie to.

czwartek, 5 września 2019

Fade

Wczorajszy dzień był jak kubeł zimnej wody. Strach wrócił. Ponad to.... Ktoś?... W każdym razie facet, ciągle jest smutny. Tak jak wcześniej czułam, że czuje do mnie coś więcej, tak teraz czuję, że to daje mu smutek. Nie odwzajemniam tego. Nie chcę się całować, miziać... Już sama nie wiem. Czy moje nie trudno zrozumieć? Raczej nie, ale na pewno ciężko przyjąć.
Mówi jak mój były, czuję tą samą presję. Ale nie czuję miłości, jak przy byłym. Właściwie to to głównie wywołuje lęk, panikę, chęć obrony i wycofanie.
Jednocześnie, gdy powiem prawdę to on może na siłę ukrywać uczucia, a to nie jest zdrowe i prowadzi do wybuchów.
Przez to jak się czuję, tylko atakuje. Nie umiem pocieszać, nigdy nie byłam w tym dobra. Matka nauczyła mnie tylko jak bagatelizować uczucia innych. Nie wiem co robić. Znowu zrobię gówno z czegoś...
Nie powinnam nawiązywać zbyt bliskich relacji. Raczej nikomu więcej nie opowiem mojej historii...