music
wtorek, 19 grudnia 2017
fail
niedziela, 17 grudnia 2017
Being sick of tring
Miałam sen. Śnił mi się mój przyjaciel. Blondyn. Pamiętam, że to do niego przyszłam na pieszczoty. Doprowadził mnie na skraj, aż nagle wszedł ojciec mojego chłopaka, później matka i babka. Szybko się ogarnęłam i poczekałam, aż wyjdą. Jednak mój przyjaciel zmarkotniał. Wszedł na łóżko i zakrył się kołdrą. Ja również weszłam i objęłam go czule w pocieszeniu. Nagle wszedł dystyngowany starszy pan z małą blond pyzatą dziewczyną i kimś innym. Staruszek miał ego pod sufit. Napomknął kim jest i całkowicie ignorując moją obecność powiedział że mój przyjaciel ma wrócić że swoją narzeczoną do domu. Narzeczoną była ta pyzata dziewczynka. Potem wyszedł. Dziewczyna i ta druga osoba, chyba też płci żeńskiej i ciemno włosa w zbliżonym wieku do blondyna, wskoczyły na łóżko i strasznie się żarły, dogadując blondynowi, mnie też.
Chłopak wstał i wyszedł. Poszłam za nim do jego pokoju. Jednak to nie trwało długo. Przyszedł ojciec i go zabrał. Na odchody jedynie mój przyjaciel wskazał mi pudło. Było pełne cukierków i lizaków z podpisem "dla mocy". Dobrze pamiętam, że uwielbiam słodycze bo dodają mi mocy. Popłakałam się. W smutku zaczęłam wymieniać jego zestaw awaryjny. Takie podłużne pudełko. Trzymał tam soczewki kolorowe, płyny, jakieś psychotropy. Nawet zapakowałam kilka cukierków, ale ogarnęłam się, że nie wiem gdzie zabrał go ojciec, nie mogę się skontaktować z moim przyjacielem. Gorzko zapłakałam.
Później okazało się że wykorzystał moje autentyczne wzruszenie do jakiegoś spotu reklamowego. Przez cały czas oszukował, że mu zależy w jakikolwiek sposób.
Miałam jeszcze drugi, jak się zgubiłam w Paryżu i zamiast pójść na występ teatralny "Narnia" to byłam zmuszona do pracy na zebranie kosztów autobusu do Polski. Ale mniejsza z tym.
Wiecie, ostatnio po raz kolejny zostałam wystawiona. Przez przyjaciela. Nie było to konkretne umówienie. Po prostu poprosiłam o wspólny powrót do domu, bo kończymy lekcje o tej samej godzinie. Skończyłam jednak godzinę wcześniej i czekałam. Ale nie. Napisał, że nie damy rady razem wrócić. Skończył lekcje i wraca ze swoją najlepszą przyjaciółką.
Aha, no fajnie. Szczególnie, że mój stan psychiczny w tamtym dniu był totalnym dniem. To to zdarzenie mnie zupełnie złamało.
Druga sytuacja miała miejsce w piątek, tak, ostatni. Miałam podjechać pod centralną część miasta, by wieczorem wrócić z nim do domu. Byłam w połowie drogi i dostałam wiadomość, że kolega zaprosił go do domu i będzie alkohol. Napisałam, żeby się dobrze bawił, choć czułam pierwsze łzy. Przeprosił raz i powiedział jeszcze, że musi utopić smutki. Niby nic nie obiecywał ale poczułam się spoliczkowana.
Gdy nie ma planów, to na spokojnie się umawia, a gdy tylko znajdzie się okazja to... Jak ma mnie gdzieś to niech przynajmniej powie wprost... Ale pokazał to w jeden z najlepszych sposobów jakie doświadczyłam. Na nic moje rozmowy, próby pomocy, oferowania jej. Jestem bez wartości
Wszyscy są tacy sami
"nigdy Cię nie zostawię" - zrywa kontakt
"jesteś dla mnie wszystkim" - boi się zareagowaniem, żeby koledzy nie pomyśleli
"z chęcią z tobą wrócę" - z chęcią idzie do kolegi
Może to ze mną jest coś nie tak. Najwidoczniej budzę w ludziach to co najgorsze i sama obrywam rykoszetem. Ale co jest pociskiem? Czym ich zraniłam? Może zwyczajnie sama moja obecność...
czwartek, 14 grudnia 2017
Switch off
Wczoraj strasznie bolało mnie po lewej stronie podbrzusza, podbrzusze z resztą też. Znowu odzywają się narządy rozrodcze. Trudności w chodzeniu to jeszcze nic, ale jak poczułam jakby coś wpływało (kto miesiączkuje ten pewnie wie), to serce skoczyło mi do gardła. Myślałam że krwawię. Chwała, bo jednak tak nie było.
Wracając do dnia dzisiejszego. Tak jak w szkole mam na razie dobre stopnie i wszystko systematycznie zdaję, tak życie towarzyskie ma się zupełnie odwrotnie.
Zaczynam rozmowy, trochę na siłę, pytam się o co mogę, ale rozmowa umiera śmiercią naturalną. Amen. Już nawet nie muszę nosić telefonu przy sobie, bo nikt nie pisze. Sporadycznie może
To co wiąże się z rozmowami to poczucie winy. Że zwyczajnie przeszkadzam, a Ci mili ludzie odpisują z grzeczności.
Tak samo z propozycją wspólnego wyjścia. Z chęcią się zgadzam , chyba że ktoś pisze "jak chcesz", bo to takie trochę "zwisa mi czy będziesz czy nie". Podobnie jeżeli chce wyjść z propozycją, mam wrażenie wpierniczania się na siłę w czyjeś życie.
To przewrażliwienie skłania do rezygnacji z życia towarzyskiego i odpuszczenie wszelkich starań o kontakt.
Dla braku stresu dla mnie i braku konieczności użerania się z kimś nadwrażliwym, czyli że mną.
Eh.. Niby to proste. Łatwiej jest zaszyć się w sobie i poddać, ale nie umiem żyć bez ludzi. Bez kogoś z kim można po prostu wyjść i trochę pogadać.
Jakieś pomysły na zabicie w sobie pragnienia kontaktu z człowiekiem lub przezwyciężenia takiego poczucia winy/nieśmiałości?
wtorek, 12 grudnia 2017
Sen
Miałam dziś nieprzyjemny sen. Początku samego nie pamiętam, jednak drugą część już tak.
Byłam w klasie, w szkole. Na zadanie domowe mieliśmy wspólne wypracowanie. Osoba z którą byłam w parze, w ostatniej chwili zrezygnowała. Nie miałam już do kogo się zwrócić. Pamiętam jak siadłam przy biurku, rezygnując z klasowego oglądania filmów, by stworzyć plan pracy i skończyć na czas.
To co utkwiło mi w pamięci to mimo chęci kontaktu z innymi, czułam zimne spojrzenia, jak na piąte koło u wozu. Czułam samotność.
Pomijając to wspomnienie, mam jeszcze fragment, gdzie mój chłopak mieszka z przyjacielem rodziny, w mieście. Z dala od rodzinnego domu i rodziców
Ledwo ciągne, ale do wtorku powinnam mieć praktycznie wszystko nadrobione. Zostanie tylko matma i recenzje z wystaw.
poniedziałek, 11 grudnia 2017
My burning tears
Pierś przed wami rozedre
Krwawym potem spłynę
Łzy i boleść
Nogi nie wiedzą
Gdzie swe kroki stawiają
Oczy nie widzą
Gdzie łzy ich płyną
Dusza wydziera się z ciała
Wciąż z nią związana
Dźgnijcie
Ostrym kantem
Rozbitych przyrzeczeń
Nieważne, marność
Z chęcią poświęce
Żywot swój niewieści
Na szczęście innych
Poświęcę śmiercią Panie
Bo tak prosto
Romantycznie
Wysłuchaj modlitw
Spod mostów
o leprze życie
Moim szczęściem obdarz
Duchy
Po stokroć lepsze
Od moich koszmarów
Bylebym nie zawiodła się
Nigdy więcej
Zapomniałam jaki ból może być kojący i jak oczy mogą piec od łez. Zapomniałam o bólu ścinającym z nóg i o tym by na nikogo nie liczyć.
Nie umiem na nowo i nieskończenie. Patrzeć w oczy tych których podziwiam. Zakładać maski bez względu na stan. Żyć bez lęku, melancholii czy smutku.
niedziela, 10 grudnia 2017
Poddasze
Dziś wieczorem jakoś smutno mi w sercu.
Wybaczcie mi irracjonalne marudzenie, ale brakuje mi osoby do śmiechu. W takim sensie że nie muszę się przy niej martwić ani stresować o słowa. Z którą byłabym w stanie się śmiać i u której byłabym wzajemnie priorytetem.
Na nic znajomi z grupy, z klasy, nawet Ci wybrani, losowi.
Każdy kogoś ma. Przynajmniej z otoczenia.
Zawsze wmawiałam sobie, że nikogo nie potrzebuje. Ubierałam maski osoby, która byłaby lubiana przez wszystkich. Myślę że sama się nią stałam, ale zagubiłam prawdziwe uczucia i zdawać by się mogło że nie umiem czuć.
Spędzam czas z innymi. Ale połowa uśmiechu jest z grzeczności. Inaczej byłoby niezręcznie. Grobowa mina jeszcze nikogo nie rozkochała.
Tak samo słuchanie o problemach. Posłuchają i przeważnie nie umieją zareagować. Dlatego nie mówię bez pytania.
Nie mogę... To jest żałosne. Po całej linii. Zgadzanie się na wszystko, przytakiwanie, uśmiechanie i bycie uroczą. Nie jestem tą osobą, ale gdy dochodzi do konfrontacji to zwyczajnie nie jestem w stanie być taką w jaki sposób myślę w środku. Jestem tą jaka będzie akceptowana, rozpieszczana. Maskotka do tulenia.
Chociaż... Takim osobom łatwiej się zwierzyć. Bycie pomocnym, choć odrobinę zawsze mnie cieszy. Szczególnie jeżeli to miła osoba.
Zastanawiam się co zrobić ze sobą. Zostawić jak jest? A może starać się śmielej wyrażać siebie? Z drugiej strony mogę wtedy kogoś nieumyślnie zranić albo zostać zraniona
Uh....
Jak uwierzyć w piękne życie? W siebie?
środa, 6 grudnia 2017
Scared
Boję się zasnąć
Czy boję się jutrzejszego dnia?
Czy nocnych nawiedzeń?
Sama nie wiem. Ale oby jutro było lepiej
poniedziałek, 4 grudnia 2017
Czas... nie leczy ran, pozostają blizny.
Choć krzyczą "nigdy nie mów nigdy",
zmianę wywoła nawet jeden strzał.
czwartek, 30 listopada 2017
puch
sobota, 25 listopada 2017
Wczoraj myślałam, oszalałam
o których nie chce zapomnieć
choć chciałabym wypuścić je
z klatki swych żeber
tak, zraniłam wiele razy
wiele zbyt naiwna
hipokryzją okraszona
nie raz traciłam nerwy
powiedziałam zbyt dużo
błędy
je łatwo zauważyć
nie mów mi kim jestem
po tych kilku przykrych rzeczach
ale powiedz ile noży
wbito w moje plecy?
jaki prawem oceniłeś
co mi się należy?
sprawiając że jestem nikim
jak dla tych tysięcznych
par oczu bezlitosnych
działanie, ma nieść efekt
nie liczą się intencje?
w końcu nie wytrzymamy
nawet dobre cechy przekształcają
na złą stronę, mroczną, dno
więc
dwa serca, jedno bicie
dwie dusze, jedno ciało
dwie twarze pod tym samym imieniem
czemu zaprzeczasz?
nie potrafisz wprost nie kochać
nie ranić
kto powiedział, że jesteś zły?
piękny księżyc, też ma mrok
dwie medalu strony
każdy z nas ma odbicie
w sobie wzajemnie
dobro i zło zlewa się
rozumiem cię
docieramy, miałam nadzieję
lecz jakaś część nie pozwoliła
na trzymanie pionu
pozwoliła uciec
w głęboki mrok
głęboki oddech
patrzysz przez okno
powiem że najważniejsza jest nadzeja
bez niej nie pokonasz lęku
mając w głowie te porażki
czasem chcesz przestać oddychać
cały czas
wszystko zależy od tego
czy powiesz że potrafisz
marny film, twoim życiem
trafny żart i humor czarny
wszystko to znam
popatrz w tył, wszystko woła o zmiany
zaciśnij pięści
nie żyj na raty
nikt nie zmieni
dopóki nie zmienisz siebie sam
poniedziałek, 20 listopada 2017
It was ony a dream
Od urodzin nie pisałam...
Ostatnie dwa tygodnie chorowałam. Przy okazji dużo myślałam. Na różnymi rzeczami, sprawami, no wiecie.
Zaś w nocy śniły mi się dziwne rzeczy. Wspomnienia i nie tylko, bo również osoby, które ze mną rozmawiały. Pierwszy raz miałam takie sny...
Mam nadzieję, że nic nie pójdzie na marne.
Wiecie, tak się zastanawiam co u mojego byłego. Wieczorami, gdy jest cicho, ciemno, jego obraz żywo mi staje przed oczami. Uczy się? Pracuje? Może czegoś słucha? Nadal zasypia z mokrymi włosami?
To trochę naiwne. Nie jestem ani trochę zła, zniechęcona. Tylko szanuje to, że chce, żebym czuła, że mnie nienawidzi.
Choć to... Smuci mnie trochę, nawet bardzo i wręcz sprawia, że swędzi pod czaszką.
Dobra, nie mam zbyt wiele czasu. Żyje na pełnych obrotach. To daje w kość czasami. Chciałbym żeby ktoś objął mnie z całych sił, przytulił do siebie i powiedział "jestem tu, możesz opuścić garde "
Ale nie! Mam w sobie siłę, która wciąż pcha do działania. Cieszę się z tego.
Albo plotek bzdury. Mam okres więc hormony buzują XD
Miłych snów
Jeszcze napisze
poniedziałek, 6 listopada 2017
Rdz
Sądzisz, że nie widze
Patrzac raz po raz
Utwalamy coś co kiedyś
Kłamstwem było w nas
Nie zależy Ci Adamie
Na swej lilith wiesz?
Ewa wdzięczną tobie była
Dałeś jej podparcie
Prawdę zobacz, proszę Cie
Wskazuje jasne światło
Chcesz je czy nie?
Za mną ono jest
Nie we mnie
A droga jest w Tobie
Dostrzeżesz?
Bo ruszam dalej
piątek, 3 listopada 2017
Kalkulacja
- w sumie to od dwóch czy nawet trzech...
- czterech.
- ...tygodni nie spałam wiecej niż 8h. Może dlatego mam taki straszny humor. Znowu wkopuje sie w niewiadomo co. Nawet moje ciało jest takie ociężałe...
- Ej, to chcesz nadal mieć taki humor czy nie?
- No...nie
- No to kładziesz sie dziś wcześniej do łóżka?
- Ale mam tyle zadań
- I tak nic nie zrobisz
- Yyy... *przewijanie wspomnień innych piątkowych wieczorów* W sumie masz racje
- No! *pełne zadowolenie z siebie*
Tak w sumie wyglądała jedna z moich dzisiejszych rozmów z samą sobą.
Niby chciałabym coś zrobić, ale będe tak zmęczona, że nie supie sie zbytnio...
A z samego rana jade do koleżanki z klasy, żeby powtórzyć matme i jeszcze jeden przedmiot, wiec rozsądnie byłoby sie wyspać.
I tak koniec końców alter ego okazuje sie być rozsądniejsze niż ty.
Dziś moje urodziny. Cały dzień chodze struta i ponura, choć miło, bo trzy osoby same z siebie pamiętały, że mam urodziny ^^
Tzn już wiem, komu chciało sie cokolwiek robić, a kto jest po prostu osobą, dla której mogłabym nie istnieć. Zbyt pochopnie?
Nie sądze. Bo sama tak mam, że urodziny mam wyryte w pamięci. 15 maja, 14 czerwca, 3 sierpienia, 24 listopada, 5 i 30 grudzienia. To są nawet daty pamiętane od... 7-9lat, których nigdy nie zapomne.
Tez tak macie?
czwartek, 2 listopada 2017
Kapsuła czasu
Kapsuła
Minęła dekada, może dwa
Może nawet cztery i mijają nadal
Marzenia ikara młodego pokolenia
W stateczność dedala sie zmieniły
Szare chodniki i szare niebo
To samo, tylko brudniejsze
Jasny bilbord miga hasłami
Kilka pikseli z utraconym napięciem
Migocze. Dogorywa. Umiera.
Na nic marzenia o jasnych
Miejskich przestrzeniach
Na nic kłótnie, apele
Projekty i plany
Bez płomienia pasji
Z dobrym węglem wartości
Dziś bagatelizowanych
Nie wiem czy świat sie zmieni
Czy zostanie rychło zniszczony
Tym co sami sobie zgotujemy
Pozostańmy więc, w nadziei
Próbując naprostować własne
Nieco wypaczone już sumienie
Choćby próbując tworzyć dobro
Własnymi nikłymi w siłe dłońmi
Sami - niewiele
Ale wiele -razem
Łańcuchem
Efektem motyla
Mediam
Damy w końcu rade?
poniedziałek, 30 października 2017
mirror
Za niedługo moje urodziny. Chciałabym tak mocno, bardzo, tylko jedną rzecz, jeden gest.
Proszę choć jedną chwilę mi daj. Jedno słowo.
Szukam kilku słów, które mogłyby do Ciebie dotrzeć. Kilka kropli łez, ciepły uścisk, jasny wzrok. Jeden raz więcej.
Zbyt późno?
Wciąż myślę. Wciąż i wciąż. Obiecałeś być. Wciąż czuje twój zapach, smak ust, delikatny dotyk. Miałam zapomnieć. Twoje słowa, gesty, uśmiech i w oczach błysk- perlisty śmiech.
A pamiętam. To takie ważne. Nie zrezygnuje, nie zostawie- obiecałam.
Przepraszam i dziękuję
piątek, 27 października 2017
Warm, warning, war
Czy to takie dziwne, chcieć kogoś pocałować?
Ostatnio łapie sie na tym że myśle o tym. Ale nie z własnym chłopakiem. Czwartek- przyjaciółka. Dziś- przyjaciel. Naprawdę jestem zmęczona i nie ogarniam siebie.
Kocham to przytulne ciepło. Przytulenie, delikatne przylgnienie warg jest takie cieplutkie. Nie wiem czemu tego nie zrobie skoro mam pozwolenie swojego chłopaka. Skoro sama nie uważam tego za coś złego, kiedyś tak się witano, w kościele pozdrawiano.
Tylko jak to odbierze druga osoba? To tak jakby sie rozebrać- na tobie to nie robi wrażenia, ale druga osoba pomyśli nie wiadomo co. Tylko, że wiele rzeczy odbieram inaczej...
Nagość mnie nie podnieca, tematy intymne to chleb powszedni. Wiem, że dla wielu to jest inne, intymne. Jedyne co by mogło zbić mnie z tropu, to temat, który mógłby komuś zaszkodzić.
Ale wracając... Rozumiecie?
Pocałunek w dzisiejszych czasach to deklaracja zakochania, nie sympatii. Dlatego czuje sie rozdarta...
poniedziałek, 23 października 2017
Culpa
Mea culpa
Mea culpa
Mea maxima culpa
W cichości rozwieram usta
Spękane, spragnione
Cieniutka linia różu
W miejscu ich połączenia
Cichy oddech
Płytki, szybki
Zimny dreszcz
Kołatanie serc
Zfrunęłam, pochylajac się nad ziemią
Ziemia wilgotna, pełna wartości ludzkich
Wypuściła pędy cierniste, chwytając kostki
I hipnotyzujące pąki, wonnego kwiatu
Spłynęły pojedyńcze łzy
W ciszy
Spojrzałam na słońca blask
Którego pragnęły kwiaty
Pnąc sie w górę po moim ciele
Zalewajac krwią swoje pędy
Nieskończone
Z duchem związane
piątek, 20 października 2017
Fantom
Dziś już jest lepiej niż wczoraj, ale połowicznie. Moja obecna połowa jest szczęśliwa.
Jednak ta wcześniejsza, ta "ja" ze wspomnień strasznie sie miota. Nie jest to kwestia jakiś specjalnych uczuć, bo mój umysł jest czysty.
Chodzi bardziej o ciało i instynkty.
I oczywiście o nowo poznaną osobe. Śmieje się tak podobnie do mojego byłego, że serce samoczynnie staje. Odczuwam strach, gdy mówie, gdy jest zbyt blisko. A teraz bomba. Moje ciało reaguje na jego dotyk, tak jak reagowałam kiedyś na byłego.
Bardzo dziwna sytuacja dla mnie. Bo psychicznie tak w wysłowionej świadomości nic nie czuje większego niż przyjaźń. Ale jakby tamten rok odcisnął tak silne piętno na ciele, że nadal czuje strach, pragnienie...irracjonalne dla umysłu.
Z całych sił dziś biegłam do domu. Dopóki nie poczułam, że zaraz upadne. Tak z całych sił chce sobie poradzić. Jestem w nowej sytuacji, ale wybrne, dzięki systematycznej pracy nad sobą.
Ładne słowa... Chce sobie poradzić... Poraniłam się, waga już od początku miesiąca spada. 24 się zbliża... Jeszcze miesiąc i 4 dni.
Zastanawiam sie czy jak zadzwonie to odbierze...
Tak bardzo chce go usłyszeć, chciałabym wiedzieć co u niego. Jak moge pomóc? Jednocześnie...właśnie, odczuwam strach, jeśli znowu miałabym sie spotkać z nim, po tylu miesiącach.
Musze w końcu zaleczyć blizny, ropiejace rany. Lecze je na czuja. Instynktownie. Mam nadzieje że moje plany wypalą, bo nie tylko ja zyskam.
Teraz musze znaleźć siłe. Motywacje by działać. Tak, pasje. Pasje i ogień.
czwartek, 19 października 2017
Ocean emocji
You try to make me live your dream
And you only want the best for me
It's getting harder to breath
It hurts deep inside
Just let me be
Who i am
It's what you really need
To understand
And i hope so hard
For the pain to go away
And its torture in me
But i cant break free
So i cry and cry
Tell me why you put
your pressure on me
That reasen why i feel so scared
Iven know u will hold me in your arms
Wybaczcie mi ewentualne błędy
Jestem rozdygotana
Od wczoraj. Dopiero rano przestałam sie trząść. Szok. Totalne nieogarnięcie
Tyle wiem
I znowu boje się zajrzeć w swoje uczucia. Nie chce handry, dołka obwiniania sie. Chociaż i tak jest duuużo lepiej niż mogłabym sie spodziewać. Wczoraj było koszmarnie, ale nawet koszmarów nie miałam. Na szczęście.
Staram sie ogarnąć, nabrać rytmu.
poniedziałek, 16 października 2017
Skrzydła
Czy możesz usłyszeć
Serca mego bicie
Mam to uczucie
Nigdy nie jest za późno
Zamykam oczy
Daje sie ponieść
Biel na plecach
Co lśni na nowo
Kilka piór wyjmuje
Widze ich kolor
Przybrudzony
Ale widze na nowo
TO JEST NIESAMOWITE UCZUCIE
niedziela, 15 października 2017
Czemu to mówisz?
Czemu jest tak
Że nie daje rady
Czemu?
Nie mogą mnie zrozumieć
Jeden przez drugiego
Wiem co robie
Wiem czego chce
I wiem co minie
A co nie
I to boli
Gdy fala zalewa
Odbiera oddech
Czujesz że ranisz
Że jesteś tą złą
Chcesz uciec
Tylko łzy wypłyną
Chcesz zostać
Przyjmiesz ból
Co mam robić?
Jaka być?
By nikogo nie zranić
By każdy był szczęśliwy
Taaaak, kocham ten świat i mój irracjonalny lęk *sarkazm*
Mam ochote zwrócić do toalety wszystko co dziś zjadłam...mea culpa, tak myśle....
piątek, 13 października 2017
Fallen angel
Staje przed lustrem
W samej bieliźnie
Unosze ręce
I widze wyraźnie
Każde żebro
Opuszczam dłonie
Wciąż je widze
Widze przebijające
Moją skóre biodra
Bez trudu obejmuje
Palcami nadgarstek
Boje się
Boje się zdjąć bielizne
Odwróce wzrok od siebie
Białe ślady
Blada skóra
Nieobecny wzrok
Głęboka niechcęć
Szlifowałam
Gruntowałam
Walczyłam
Nie widze siły
Ale
Ale widze sens
Widze test
Widze światło
Widze blask
Na równi z ciemnością
Czemu teraz?
Gdy zostały niecałe
Dwa miesiączki
Proszę
Pragnę
Myślę
Czuję
Jestem
Nie ma mnie
Dollhouse
Wiecie... W ostatnich miesiącach bardzo intensywnie myślałam nad relacjami rodzic- dziecko. Przewertowałam nawet rozdział o tym w kodeksie prawnym.
Oczywiście moje przemyślenia są czysto subiektywne, mimo to chciałabym sie nimi podzielić.
Po pierwsze: dla kogo żyjemy?
Moim zdaniem nie możemy swojej przyszłości uzależniać od woli rodziców. Pod tym względem życie jest dla nas. Bo w końcu przeżyjemy rodziców i zostaniemy z własnymi rzeczami. Jednak to oni zapewniali/zapewniają nam warunki do życia. 9 miesięcy pasożytowania (dobrowolnego, ale jednak) na ciele matki. Za to powinniśmy być choć w minimalnym stopniu wdzięczni. Tą wdzięczność wyrazić, kiedy rodzice na starość wymagają takiej opieki, jakiej my potrzebowaliśmy w dzieciństwie. Tak więc, w tym aspekcie jest 1:1
Kolejne: Co jesteśmy winni?
Trochę już zaczełam w poprzednim zagadnieniu. Pierwszy punkt kodeksu takuje o wzajemnym wsparciu. Więc każda ze stron, jest do tego zobowiązana. Moim zdaniem rodzice powinni zajmować się dziećmi do zyskania przez nich samoświadomości (nie tylko personalnej, ale i częściowo społecznej), z tej racji, że muszą wziąść odpowiedzialność za śmiałość wdania dziecka na świat. Jednak od momentu pewnej niezależności młodej osoby, powinna ona pomagać rodzicom. Jak bardzo? Cóż, osobiście stosuje tu kodeks hammurabiego "oko za oko, ząb za ząb". Czyli: jeżeli rodzic zapewnia niezbędne środki (jedzenie, konieczne ubrania, książki, pomoce dydaktyczne, warunki do nauki i rozwoju- cisza i jasne zasady w domu), dziecko dba o własną przestrzeń (np pokój) i w miare upływu lat również o przestrzenie z których korzysta (mycie wanny, odkurzanie, naczynia itp).
Nie włączałam w to komfortu psychicznego (miłość rodziców, ich uwaga) czy dodatkowych rzeczy (wspólne wyjścia, kieszonkowe, prezenty).
Za to osoba już nastoletnia może wykazywac sie dobrym zachowaniem w domu i w szkole, szczerością, własną inicjatywą pomocy w domu. W tym punkcie ważne jest, by nie obciążać zbyt mocno rodziców. Nie wyzyskiwać ich.
Jeżeli oni są fair, dziecko również powinno wykazać się tym samym.
To na razie tyle. Kto wytrwał- gratuluje.
Można mówić, że w tych czasach nie jest tak pięknie i kolorowo. Wszyscy kłamią i dręczą...
ALE
Jeżeli chcemy zmian to zacznijmy od siebie. Młode osoby na nas patrzą i... jak inaczej zmieniać świat jak nie od siebie?
środa, 11 października 2017
Kropla
Spotkałam nieznajomego
Niezbyt wysoki, blondyn z włosami do ramion. Typ z zewnątrz mroczny. Cichy, tajemniczy.
Uśmiechnęłam sie do niego przedwczoraj, wczoraj zagadaliśmy.
Tak bardzo przypomina mi mojego byłego, gdy piszemy. Nawet emotki takie same.
Przez to mam ochote rzuci telefonem o ściane i go doszczętnie zniszczyć (telefon, nie chłopaka). Nie jest to kwestia wściekłości, ale strachu. Strachu że znowu ktoś zostawi po sobie taki ból, który zabija.
To nie kwestia złego serca, bo może być dobre, ale podświadomych manipulacji. Zaświeciło mi sie kilka czerwonych lapmek.
Zamierzam ich słuchać, ale nie skreślać nowej osoby. Nie zna mnie i nie jest niczemu winna.
Mimo to boje sie go. Chociaż też lubie.
Dziwne. Wiem.
piątek, 6 października 2017
Lalka
Szklane oko lalki
Ciągle szkliste
Mechaniczna powieka
Zamyka gdy sie kładziesz
Otwiera gdy wstajesz
Wykonuje planetarne ruchy
Jak maszyna z expo
Co szycą sie nią obcy
Bliscy pomiatają
Lalka bez sznurków
Zależności, nieruchoma
Siedzi, nie daje ciepła
Stłuczona porcelana
Sklejona kilka razy
Ale....
Przypatrz sie w jej oczy
Zatop w źrenicach
Kojarzysz annabelle?
Jej wzrok nie był pusty
Dusza, demony
Wszystko sie tli
Zgaśnie?
Zapłonie?
Nie wiem.
środa, 4 października 2017
Do u know?
Wiecie....
Udało mi sie uspokoić, przynajmniej na jakiś czas, choć wiem ze im blizej do 24 listopada, tym gorzej.
Zastanawiałam sie nad tym czego w życiu żałuje. Pomyślałam o dwóch rzeczach: wybrałabym inną szkołe, publiczną, najlepszą w mieście z moim profilem i nie zgodziłabym sie na chodzenie z moim ex, bylibyśmy przyjaciółmi.
Jednak spojrzałam na swoje życie z dystansu. Gdybym nie chodziła z ex to prawdopodobnie zbagatelizowałabym swój problem z depresją. Fakt że doprowadził mnie na dno, zmusił tym do wyboru- walczyć czy umrzeć.
Gdyby nie szkoła pierwszego wyboru nie poszłabym do ośrodka na grupe wsparcia. Nie przeżyłabym zerwania z ex i nie spotkała swojego obecnego chłopaka.
Przeniesienie sie do innej szkoły niz planowałam o dziwo umożliwiło mi nauke japońskiego, wychowawca jest cudowny i większość klasy też.
To co mam teraz- ciesze sie z tego. Ale bez błędów nie byłoby mnie tu.
Każdy ma drogę. Gorszą, nieidealną, jednak dokądś prowadzi, nie?
niedziela, 1 października 2017
sobota, 30 września 2017
Rozdarcie
Mimo przemian
Słysze krzyk
W głębi mnie
Bolesny ryk
Boli coś
Czego nie mam
I mieć nie będe
Krzyczy krzykiem setki
Krzyczy wołając o słowo
O odpowiedź, o kontakt
Wyje na widok wspomnień
Ale to nie ja, choć i mnie boli
Żywe są uczucia wewnątrz mnie
Choć zimne jak lód
Gaszą pasje, pozytywny blask
Żywe są, z Tobą
Żywe są, bez Ciebie
Umierają z dźwiękiem twego głosu
Gdy widze Cie, słysze
Wszystko cichnie, spokojne
Lecz teraz...
To niemożliwe
niedziela, 24 września 2017
Statyczność
Lata praktyk nauczyły mnie
Jak grać, co powiedzieć
Obserwacje mimiki
Analiza
Umiem wszystko co chcesz
Tyle lat w końcu skrywałam
Pustke, na dnie mojego serca
Nie trace postawy
W zapewnianiu ciągłym
Że wszystko jest ok
I wiem już że przez tą kurtyne
Najmniejszy promyk sie nie przebije
Skrajny ból
A mistrzowskie zagranie
Jednak wciąż na papier przelane
Najskrytrze myśli
Choćby te okrutne
Pełne wrażliwości, której przecież nie mam
Teraz decyzja
'Tak' czy 'nie'
Tak na zakrycie
I nie na pytania, wywody
Powiem 'tak' choć to nie jest prawda
Ale do kłamstw sie nie zalicza
Ja przejmować? W moim sercu twardy głaz
Miotany falami, bałwanami
Ciężko jeść i spać
Ciężko patrzeć w lustro
Na twarz bez wyrazu
Jednak gdy wyjde do ludzi
Inną twarz pokaże, tą na tak
Jak inaczej akceptować?
środa, 13 września 2017
Św mikołaj
Po raz kolejny słowo złamane
W przypływie emocji powiedziane
Zapewnione zwrotem czułym
Dławi nieufna strona
Dziecięcej ufności zapędy
Lecz ciemność nie skruszy
Jasności do minuty statniej
Gdy wszystko w proch i pył
Zamienia zgubny
Znowu mam wrażenie że kochać to niszczyć samego siebie. Wykruszać.
Nie znosze tej swojej dziecięcej strony, co wszystko wybaczy i zaufa ponownie.
Dlaczego nigdy nie układa sie dobrze we wszystkich trzech sferach? Dlaczego gdy w szkole i w domu jest ok to coś musi wbijać nóż. Może zasłużyłam...
poniedziałek, 4 września 2017
mgła
gdy próbowałam dojrzeć
co było zbyt daleko
mgła spłynęła w dół
widziałam własny dom
nie było mnie tam
gdzie być powinnam
by ukoić ból i złość
oczy zaszły mgłą
gdy umysł widział
co uszy słyszały
ale oko nie zobaczy
ciało choć gorące
ciepłem nie dotrze
nie otuli, nie ukoi
bezsilności zgrzyt
z ust sie dobywa
z jękiem zmieszanym
napina mięśnie
jakby chciały oddać siłę
którą dostały
ale nie ma nic
tylko mój cień
w czterech ścianach
zamyka noc
niedziela, 27 sierpnia 2017
nieśmiale
czy wyjdziesz za mnie?
krąży jak kometa
spadająca gwiazda
co spełnia życzenia
naiwnych marzycieli
pojawia się częściej
w każdej przelanej łzie
w imię wzruszenia
szukam odpowiedzi
gdy wnikliwie wpatruję się
w głębię niebieskich oczu
to zbyt nieśmiałe
by powiedzieć na głos
coś o wadze śmierci
i możliwego życia
lecz za każdym razem
gdy zadaje to pytanie
serce wystukuje śmiało
tak
wtorek, 22 sierpnia 2017
i hate
żadna melodia nie odda
absurdu życia jaki czuje
nie ma więcej
nie ma mniej
idealne wypośrednienie
uniose więcej
choć łamię się
biegnąc na złamanie karku
gra nie skończy sie
dopóki moje serce bije
nawet gdy zatrzymam oddech
nie mogę odejść zbyt daleko
czerwona nić trzyma
mocno mnie
nawet gdy poddaje się
czas gna
nienawidzę tego
nie możesz cofnąć
zatrzymać się, przyspieszyć
nie możesz nic
wciąż wystawiona
drżę w zimnych podmuchać
gorzkich słów
i nienawidzę poranków
gdy wiem że odejdziesz
lub nawet nie usłyszę cię
i cichych życzeń
byś był bliżej mnie
środa, 9 sierpnia 2017
Lost
Powiem wprost- straciłam dziewictwo. Błone dziewiczą. W dość żenujący sposób i niespodziewanie.
Nawet nie wiecie w jakim byłam szoku. Nadal to do mnie nie dociera, a kiedy próbuje....mam wrażenie, że moje ciało staje sie obce. Nie należy już do mnie.
Nie tak to sobie wyobrażałam, choć przynajmniej we własnym łóżku i z osobą na której mi zależy.
Jednak kiedy powiedział, że bardzo mnie kocha, uderzyła mnie pierwsza niezależna od woli myśl- "na jak długo?". Na jak długo będzie mnie tak mocno kochał?
Jeśli ktoś by mnie zapytał czy żałuje utraty błony to...powiedziałabym chyba, że tak. Ale co sie stanie to się nie odstanie. Zgodnie z swoimi zasadami pogodze sie z rzeczywistością, jeśli sie nie uda...nawet nie chce mysleć co sie ze mną może stać.
Wczoraj zasnęłam płacząc, dziś płacząc wstałam. Nie tylko z tego powodu o jakim myślicie, ale też z powodu małych zawirowań w pracy.
To by było na tyle
środa, 2 sierpnia 2017
Still
Chciałabym napisać coś o swoich uczuciach, ale szczerze- nie za bardzo wiem jak sie czuje. Myśle o byłym chłopaku. Intensywnie. Coraz intensywniej. Pamiętam tyle rzeczy... chociażby to że spał przy wiatraku, z mokrymi włosami. Pamiętam wiele rzeczy, każda z nich była dla mnie w pewien sposób emocjonalna, więc pamiętam. Tak myśle. Rozmyślam nad tym, jak mogłabym mu pomóc. Pragnę dla niego szczęścia, ale on sobie na nie nie pozwala. I uparcie trzyma sie swoich przekonań. Inaczej dawno stałby się pełniejszy.
Hmm... Nie przesadze, mówiąc, że coś o tym wiem? Wizyty u psychologa troche mi pomogły, namierowały na inne spostrzeżenia i mogłam zaobserwować jak sie zachowuje wobec obcej osoby.
Zmieniłam, zmieniam zdanie na swój temat. Jestem bardziej świadoma możliwości i ograniczeń, choć nadal mam problem z panowaniem nad emocjami, nie rozróżniam ich.
Ale da sie? Da. Tylko trzeba umieć słuchać i otworzyć oczy. Trwanie w śpiączce, odgradzając sie od świata nic nie da. Nikomu. A wręcz odejmie.
Nie mam racji?
sobota, 29 lipca 2017
Podróż
Wysiadłam na przystanku, to była długa podróż. Przez cały czas siedziałam, jak na szpilkach. Nigdy nie jechałam sama tak daleko.
Wzrokiem przeczesywałam okolice. Szukałam punktu zaczepienia w obcym mieście. Przeszłam ze 200 metrów i dojrzałam jakby znajomą sylwetke. Jednak to wrażenie psuł jasny blond włosów. Podążylam szybkim krokiem za znikającym chłopakiem. Prawie biegłam, a moje serce przyspieszyło. Chłopak odwrócił sie i spojrzał na mnie. Jego oczy rozszerzyły się, poznał mnie, a ja jego. Jego nogi ruszyły truchtem. Pobiegłam za nim. Nie nadążałam "prosze, poczekaj!" krzyknęłam, prawie płacząc i upadłam na kolana. Przebyłam taką długą drogę, by zobaczyć, jak ukochana przeze mnie osoba ucieka na mój widok?? Chłopak jednak zawrócił i kucnął przy mnie. Wpatrywaliśmy się w siebie przez chwile. Jego oczy nadal miały ten sam zielonkawy odcień, położyłam dłoń na jego policzku. Nie licząc krótkich pofarbowanych na blond włosów i czerwonej koszulki to nic się nie zmieniło. Powstrzymałam łzy, wstałam i ruszyłam za nim. Dużo mówił, jak na niego, wydawał się wesoły, inny. Uśmiechnęlam się lekko, gdy zobaczyłam jak zbliża sie do grupki chłopaków, kiwa im głową i siada na rogu drewnianego stołu przed mieszkaniami. Na ławce, tuż obok siedzi dziewczyna. Ma długie falowane brąz włosy i opaloną skóre. Nie jest egzotyczną pięknością, ale ma niezwykły urok. Wpatruje się oczrowana w mojego...w blondyna. Kładzie mu dloń na kolanie i smutno, ale łagodnie się uśmiecha. On wstaje i przytula ja do piersi, gładąc czule po głowie, jakby ją chcial chronić. Mnie już nie widzi, nie chce widzieć. Spodziewalam sie tego, ale mimo to...trochę boli. Odwracam się. Jest mu dobrze, kogoś ma, nie jestem już elementem jego życia...
Sprawdzam komórke. Miałam zaledwie 30% baterii. Musiałam wracać. Spojrzałam ostatni raz na chłopaka i odwróciłam sie nim w moich oczach pojawiła się łza. Jednocześnie czułam spokój i ścisk w sercu. Minęłam jedno z miejsc, które coś mi przypomniało...było na zdjęciach od niego....otarłam dwie nowe łzy z policzków i pobiegłam na przystanek. Spytałam sie jednego z przypadkowych przechodniów gdzie są autobusy w strone krakowa, ten wskazał mi przystanek po drugiej stronie ulicy. Poszlam tam i wsiadłam w pierwszy lepszy.
W środku były automaty biletowe jak w normalnych autobusach. Zdziwilam sie, że mpk ma takie linie komunikacyjne. Niestety bilet kosztował 40zł a miałam jedynie 10. Autobus ruszył. Tym strapieniem podzieliłam sie z parą przemiłych staruszków. Nagle do pojazdu weszła kontrolerka. Dziadkowie zasłonili mnie. "A tu kogo mamy?" spytała zgryźliwie kobieta w niebieskim uniformie. "W..właśnie miałam kupić bilet" odpowiedziałam. "Jak sprawdze cały autobus to przyjde to zweryfikować" powiedziała groźnie i odeszła. "Musze uciekać" pomyślałam i tak zrobiłam. Staruszkowie tylko podali moją torbe i wyskoczylam z pojazdu. Kontrolerka zauważyła, że zwiałam i po chwili usłyszałam jak podjeżdżają policyjne radiowozy. Spanikowałam i biegłam prawie na oślep próbując gdzieś się ukryć. Moje serce bolało i płuca paliły z wysiłku...
Wtedy się obudziłam. Obudziło mnie serce, które biło zbyt szybko, jak na pozycje leżącą. Sen był taki realistyczny...
Chyba za dużo czasu spędzam na myśleniu o pewnej podróży....
czwartek, 20 lipca 2017
Był kiedyś inny świat
Kiedyś mój umysł był zasnuty mgłą, ciemny i bezbarwny. teraz, gdy od dłuższego czasu odczuwam szczęście (chciałabym, żeby trwało to wiecznie), wracają wspomnienia zza mgły. Urywki, fragmenty, które wyrzucałam. Te szczęśliwsze.
Pamiętam czas gdy nie spotkałam pierwszego chłopaka. Nadal byliśmy w strefie online, pamięta jak uśmiechałam się do komórki, gdy mama spytała się co się takiego stało. Siedziałyśmy w restauracji, gdzie zamówiłam placuszki z łososiem. Pamiętam trochę więcej.
Mimo, że kocham mój skarb ponad wszystko, nie umiem w 100% odrzucić przeszłości, tych których obdarzałam głęboką na swoją miarę miłością.
Wcześniej patrząc na wspólną przyszłość, ogarniało mnie zwątpienie. Miałam wątpliwości, które napędzały moją ucieczkę, choć tak bardzo nie chciałam tego przed sobą przyznać. Odpowiedzialność ciągnęła mnie w dół. Cała relacja ściągała w dół mimo szczerych uczuć i chęci.
Teraz jest inaczej, choć boję się przyznać przed sobą, że może być tak dobrze. Czuję zimno czasami, topniejące pod jego dotykiem. Gdy słyszę bicie serca, gdy przytula mnie do siebie cieszę się. Czuję się bezpieczna. Nie odrzuca moich słów i zdawałoby się, że czyta ze mnie jak z otwartej księgi. Czasami jestem zszokowana trafnością słów, którymi opisuje uczucia. Jego cierpliwość, troskliwość, wsparcie i pomoc. Czasem płaczę w smutku przez niego, ale coraz częściej mam na twarzy łzy wzruszenia jego szczerozłotym sercem skroplonym odrobiną szaleństwa.
Chciałabym, by lekkość i szczęście, jakie mi daje mogło rezonować po stokroć w moim wnętrzu i wracać do niego.
wtorek, 11 lipca 2017
boję się wierzyć
że w końcu mam
to czego szukałam
tego co każdy chce
każdy wyczekuje
czy to prawda
mojego świata
nie zmieni się?
że drugą cząstkę
w innym ciele
w końcu odkryłam?
gdy przy mnie jesteś
czuję się całkowita
gdy czegoś brak
ty się mnie pytasz
i słowami wypełniasz
boję się myśleć
boję się wierzyć
w słowo na zawsze
bo raz je złamano
lecz ty nawet w półśnie
mnie otulasz i przyciągasz
silny, zaradny
miły, przykładny
bystry jak potok
z górskich szlaków
choć całkiem ciepły
wiele już znasz
drugie tyle przed Tobą
nie wiem co tak mnie ciągnie
czy to troskliwość
czy dobre serce
a może pewność
twojej pewności
i uporu?
Nie złamiesz się zbyt łatwo
mogę Ci ufać
razem w radości
czasem też w smutku
silni, silniejsi, wspieramy siebie
jak przyjaciele
lecz i dużo ponad to
boję się wierzyć
boję się marzyć
boję się zyskać
by nie sracić
niedziela, 2 lipca 2017
Brak słów
Jednak w mojej rodzinie nie jest tak kolorowo. Nie mam za bardzo komu o tym opowiedzieć, a w domu musze milczeć.
Niedawno zmarła moja matka chrzestna. Miała ponad 5 promili alkoholu, straciła przytomność, doznała urazu głowy, choć pewnie i bez tego by umarła. Widziałam ją ostatnio jakieś 10-11 lat temu. W tym czasie przestałam ją uważać za matke chrzestną. Odizolowała się od rodziny, popadła w alkoholizm, nawet nie wiem dlaczego. Zostawiła po sobie męża i tu zaczyna się cały problem...
Moja babcia i dziadek od strony matki chcą wziąć go do siebie. W dodatku dziadek był alkoholikiem kiedy moja mama i jej bracia byli młodzi. Jakim cudem babcia chce coś takiego znowu... i czy to wpłynie na dziadka? Nigdy go takim nie widziałam i nie chce widzieć. Moja mama, która ma chyba największy uraz do tego z całego rodzeństwa, nie będzie przyjerzdżać wtedy do rodziców, a jeżeli już to rzadziej. Dziadkowie mieszkają w małej miejscowości, gdzie wieści i plotki roznoszą się dość szybko. Jak to wpłynie na dwójke rodzeństwa, które tam mieszka?
Po za tym.. Nie pomogą mojemu wujkowi. Nie w taki sposób. Długo pije i... takie osoby nie odchodzą od nałogu od tak. To wymaga leczenia, bo alkoholizm to choroba i to śmiertelna, jak widać po mojej cioci. Zapewnienie mu pomocy klinicznej byłoby najlepszym rozwiązaniem, tego chce moja matka, a dziadkowie swoje.
Nie jestem dzieckiem... wszystko słysze, to o czym rozmawiają moi rodzice. Gram nieświadome dziecko, ale w głębi bardzo boli mnie ta sytuacja i mam ochote płakać. Bo widze, że rozmawiają wprost z tymi po swojej stronie, a nie wprost między sobą. Wybierają nielogiczne rozwiązania i ranią się coraz mocniej.
Dorośli to najgorsze potwory. Dwulicowe. Choć mają dobre serca, nie słuchają go, nie tak jak dzieci. Widze to, bo jestem dziecinna, ale wychowywałam się jak dorosła. Nie moge nic powiedzieć, bo to "nie takie proste" albo "nie pyskuj". Bezsilność, co nie?
wtorek, 13 czerwca 2017
II
Wiem, to nieładnie dawać dwa posty na dzień, ale mam wrażenie, że jestem na tropie szczęścia ;)
Dzisiejszy dzień nie był w żadnym stopniu wyjątkowy, oprócz tego, że żaden nauczyciel sie nie czepiał.
Nie wiem więc czemu czuje sie szczęśliwa. Nie wiem dokładnie.
Ale czuje...pasje. Tego mi brakowało. Pasji
poniedziałek, 12 czerwca 2017
Can you hear my heartbeat?
Jak tam u was?
Mi po kilku miesiącach poprawy znowu sie pogarsza. Ciekawe czemu?
Może za mało bodźców?
Zostały mi dwa dni przed klasyfikacją i nie mam ochoty na staranie sie. Mimo że mam jeszcze dwie oceny do zaliczenia. Już żyje wakacjami. A ci co żyli wakacjami w roku szkolnym to teraz na złamanie karku wszystko robią xD
Prawdopodobnie będe pracować. W gastronomicznym. Mam nadzieje że to wypali, a jak nie to podzwonie jeszcze (bonito, mcdonald, orange, awiteks) duże firmy mogą sobie pozwolić na zatrudnianie taniej siły roboczej. Ciekawi mnje tylko stawka. Bo nie moge przekroczyć pewnej kwoty, inaczej będzie obowiązywał mnie podatek. Mam jednak nadzieje, że wyjdzie mi 300-500zł miesięcznie. Byłabym wniebowzięta, bo za dwa miesiące mogłabym sobie pojechać na pare dni do jakiegoś miasta. Tak teoretycznie.
Mam problem z zaprzyjaźnianiem sie. Tzn nie mam problemu, by zagadać czy coś powiedzieć. Gorzej z przeciągnięciem tego, nie czuje potrzeby bliskiej relacji, szczególnie gdy druga strona nie wyraża zainteresowania. Tym sposobem jestem w przyjacielskich stosunkach z osobami które lubie i w neutralnych z całą resztą. To źle? To nie tak, że nie próbuje. Jestem miła i uprzejma (za jednym wyjątkiem), ale nie na siłe.
Ugh.. Jestem lekko niespokojna i zdenerwowana dzisiejszym dniem. Bo miałam zdawac lekture z historii, a jej nie przeczytałam. Pan dał mi na koniec proponowaną 4, choć wychodzi mi 3 i przez to czuje lekką presje, że zawiode, jak nie zdam. Jednocześnie zastanawiam sie czy nadal obowiązuje zasada że proponowana nie może być wyższa niż końcowa.
Ale byłam przygotowana na 3 z tego przedmiotu, wiec czym sie stresuje?
Trzymam kciuki, żeby sprawy sie nie pokomplikowały, tylko żeby było jak jest.
W wakacje mam tyle planów...ale wszystkich nie spełnie. Wiem to po poprzednich latach. Mam jednak trzy cele: praca wakacyjna, regularny basen, jeden własnoręcznie uszyty strój. Tego chcę i to zrobie.
wtorek, 6 czerwca 2017
negatyw zamienił światło w ciemność
rok, dwa zmieniałam się
znowu stałam przed ścianą
a wszystko się waliło
hipotermia
nie umiem znaleźć w sobie światła
nawet w świetle dnia
zimny wiatr rozwiewał całą moc
lecz przekonałam się nie raz
że nie ma co wychodzić z kina
dopóki sens trwa
nawet samotnie siedząc na sali
zimne serce uwięziło mnie
tak, jak ja uwięziłam je
powtarzam sobie że mam ciężko
powtarzam że przeszłość ma znaczenie
że w trumnie mogę się schować
czy jestem taka ważna?
stojąc na krawędzi
wracam do porażek
ale nikt mnie nie zatrzyma
dopóki nie zrobie kroku w tył
nikt nie odzyska co straciłam
dopóki sama tego nie znajde
jeszcze raz po raz setny
szanse sobie daje
póki coś sie jeszcze coś sie tli
na pierwszy rzut oka nie zauważysz nic
ale ściana jest szklana
i wszystko przez nią widze
zimne powietrze skrapla na niej moj oddech
palcem piszę na wspak
że kocham
choć nie umiem mówić,
ani słów nie słysze,
od krzyku bólu dawno ogłuchłam
choć czasem paraliż dopada moje ciało
myśl na wstecznym wstrzykuje trucizne
a przyszłość rezonuje każdy strach
jeden ze znaków Ci zostawię
jak Ty zostawiasz je mi
(na podstawie tekstów joteste, zeusa i luxtorpedy)
czwartek, 25 maja 2017
13 things why
sobota, 20 maja 2017
dont u remember?
w których ze mną byłeś
czy pamiętasz wspólne chwile?
ich jasność i blask
czułeś się samotny?
gdzieś za Tobą był strachu cień?
byłeś wesoły dzień w dzień
choć nie mówiłeś wprost
czułam ból, głośniej, mocniej
był jakby i mój
ale ja żyję w bólu
nie wiem czy mogłabym żyć
nie będąc jedną nogą w grobie
więc to jasne że nie chce zmieniać
nie próbuje leczyć
chciałabym zobaczyć Cię
w tamtych chwilach,
które nie były moje
te które nie były niczyje
które były tobą
chwile w których nie myślałeś
bo myślałeś zbyt wiele
i każde z twoich uczuć
znajdywało wyjście w działaniu
bolałby mnie to, ten widok
ale ból jest częścią mnie, nieodłączną
chyba o tym już wiesz
w końcu Cię nie ma
za co ja wylewam łzy?
przecież nie znam bólu
nie znam siebie
jak cokolwiek może mnie ruszać
skoro nie znam Ciebie?
nie znam żadnego z was
bo byłam niema na pytanie
więc jak mogłam otrzymać odpowiedź?
nie umiem mówić
nie znajduje słów
bo każde z nich zaprzeczałoby sobie
suche łzy
ból bez bólu
co Ci mam powiedzieć?
moja twarz zawsze kłamie
mówię bez kłamstwa
ale słyszysz co chcesz
bo to białe płótno, z paletą
barw kłamliwej mimiki
nic nie określa tego co czuje
barwa, słowo, dźwięk, smak, zapach
to nic nie znaczy
dlatego tak bardzo się dusze
chce wyrwać się z tego ciała
nawet klawiatura sie rozmazuje
ale już tyle pisałam...
pamiętam litery
wyryję sobie obraz
każdego z was
ostrą żyletką
w moim umyśle
i nigdy nie zginiecie
nie odejdziecie
dopóki będę żyć
czuć będę oddech
zapach skóry
widywać będę
błysk w oczach
wasz cień, na każdym rogu
gdy idę korytarzem, ulicą, gdziekolwiek
będziecie mnie prześladować
jak słodko zgniły zapach rozkładającego się trupa
był piękny, ale umarł
PS.: Ty wszystkie czytałeś. Nawet po kilka razy... chciałeś się dobić, czy zrozumieć? Obie rzeczy wyszły świetnie mimo wszystko.
poniedziałek, 15 maja 2017
Jeszcze raz "ostatni raz"
To żałosne... Jestem żałosna. Dlaczego? Zgadnijcie...
Czuje sie jak czarna wdowa...
Tyle płatków uschło...zabawne...xD aż sie śmieje... To jest tak beznadziejne że sie śmieje... Z bólu
Czarna wdowa to dobre określenie dla mnie. Jeden raz, drugi, teraz trzeci...
Kwiat więdł, za każdym razem gdy rozwinął kilka płatków. Pączek jedynie sie trzyma.
Zagraj ze mną jeszcze raz
Nieostatni raz
Nim skończy
Się mój czas
Zagraj jeszcze raz
Wspomóż mnie
Utrzymuj na wodzy mnie
Prymem tłum wiedź w tle
Oczaruj swoim lustrem
Pełnym widzianych twarzy
Ukryj mnie
Choć i tak widze Cie
Wszystko mam na dłoni
I tak
Nie ma bólu
Tłumiącego uczuć
Wiecie... Jestem słaba, tak bardzo pragnę miłości, że sie na nią godze. Choć wiem, że nie powinnam, nie powinnam, tak bardzo nie powinnam. To kończy sie tak samo, tym jednym durnym momentem. Nie ma wybaczenia. Nie mam nawet prawa sie nad sobą użalać. Nie mam prawa do łez, do pragnień. Mimo to sobie te prawa przywłaszczam... Żałosne...
Żaden ból tego nie przyćmi. Moge jedynie ignorując sie oddalać. Tak, uciec jak tchórz... Jestem słaba.
poniedziałek, 8 maja 2017
Remind me
Sporo sie ostatnio dzieje w moim wnętrzu. Rozmyślam sporadycznie.
Nawet przyjarałam nieco zielska, co sprowokowało moim zdaniem dość niezręczną sytuacje między mną, a najbliższym przyjacielem. Wiecie co mnie powstrzymało? Obraz mojego obecnego chłopaka. Jednak nie było w tym poczucia winy. Nie to mnie powstrzymało. Powstrzymało mnie ciepłe spokojne uczucie. Myśle, że mogłabym określić je jako miłość.
Mój obecny związek jest...inny niż poprzedni.
Niby oboje wykonują podobne gesty, czasem nawet słowa są identyczne, ale czuje sie inaczej.
Teraz, gdy czuję wine, to szybko znika. Zamiast tego pojawia się... Spokój? Wiara? Nie wiem dokładnie.
Czuje się...pewniej.
Mój obecny chłopak. Nie czuje sie przy nim jak bogini. Nic z tych rzeczy. I to mnie cieszy. Czuje sie jak jego partnerka, gdy dzieli ze mną troski, pokazuje uczucia, wspiera mnie, gdy tłumaczy powody swoich działań gdy wplata mnie w codzienne życie. Wie, że ma swoją wartość (tak myśle, ale staram mu sie o tym od czasu do czasu przypomnieć) i w sumie udziela mi sie to.
Nie jest idealny. Dla większości ludzi, których spotka nie będzie idealny.
Ale patrząc w jego oczy, wiem że dla niego jestem wyjątkowa. I on jest wyjątkowy dla mnie. Troche wcześnie, ale zaryzykuje i powiem, że dla mnie jest IDEALNY. Dlatego, że czuje sie przy nim swobodniej, mogę powiedzieć co myśle (na razie nad tym pracuje), mamy własny niepowtarzalny świat i czuje się normalna. Akceptuje mnie, nie odrzuca niczego, przyjmuje na wiare to co powiem. Dla niego naprawdę nie jestem dziwadłem, ale niepowtarzalnym egzemplarzem ^w^
poniedziałek, 1 maja 2017
Związek
Wiecie. Ostatnio zastanawiałam sie, jak bardzo można uwięzić kobiete we własnym ciele. Zdążyłam sie zorientować, że inaczej przeżywamy pewne fizyczne doznania. Podniecenie, orgazm, tak myśle że są dużo intensywniejsze dla nas. Jednocześnie to wszystko związane jest z akceptacją samej siebie. Nie sądzicie, że mając pełną akceptacje i tą przyjemność od strony partnera to czujemy sie jak prawdziwa wenus?
Pozostaje jednak sprawa uzależnienia. Kiedy w związku zaczynają dominować tematy łóżkowe, seksualne, przestając sie przejmować rozwijaniem psychiki, rozwijaniem w innych sferach. Kiedy każde spotkanie kończy sie igraszkami w łóżku...
Wtedy możemy sobie w pewnym momencie postawić pytanie: czy go kochasz, czy jesteś po prostu uzależniona?
Choć uzależnienie nie wyklucza miłości, to nie jest zdrowe dla związku. Brak spełnienia w innych strafach życia może doprowadzić do poczucia winy, ogólnie negatywnych uczuć, wręcz flustracji. Ważne są wspólne wyjścia, wspólny wysiłek i wspomnienia. W pierwszej kolejności stawiajmy na przyjaźń, bo fascynacja seksem minie. Uzależnienie wyniszcza. Warto wtedy na spokojnie siąść i zastanowić sie czego oczekuje od związku, co myśle o charakterze swojego partnera, czy go lubie? By być świadomą, że kochasz go za to kim jest, a nie za to ile przyjemności fizycznej sprawia, bo tego każdy może się nauczyć.
Wiecie...miłość to oddanie sie sobie wzajemnie, stanie sie jednym. Co to znaczy? Niektórzy zadali by to pytanie. Dobrowolne oddanie sie sobie, wierność, jedność myśli, współpraca- wspólna praca nad życiem. Mąż jak głowa, kieruje, a żona jak ciało, też ma coś do dodania. Rozum i serce.
Czym by była głowa bez ciała, a ciało bez głowy? Serce bez rozumu, a rozum bez serca?
Moim zdaniem chodzi o uzupełnienie sie, wsparcie. Ale nie jak "ogień i woda", bo dwa zupełnie odmienne charaktery nigdy sie nie dogadają. Jak w puzzlach. Puzzle są inne, jeden ma wypustke, drugi puste miejsce. Uzupełniają się, ale są też podobne, bo na obrazie mają ten sam nadruk. Myślę, że trudno coś takiego osiągnąć, szczególnie teraz, gdy po prostu wyrzucamy to co nam nie pasuje. Dobry związek wymaga pracy.
Nie wolno kłaść się spać, nie wyjaśniając wszystkich nieścisłości.
Rozmowy "jak sie czujesz? Chcesz czegoś ode mnie? Czy zrobiłam dziś coś dzięki czemu czułeś się kochany?" powinny być na porządku dziennym. Zadane z obu stron. Na początku może to sztywno wychodzić, możemy czuć sie nieswoją, ale z czasem przyzwyczaimy sie i będziemy swobodnie mówić co było ok, a co nie. I wyjdzie to na dobre w każdym związku.
środa, 12 kwietnia 2017
Bariera
Czuje sie dziwnie... Tępy ból? Coś tępego w każdym razie. Otumania mnie to. Moje reakcje są znikome, apatyczne. Mimo że chce towarzystwa, nie umiem... Nie umiem pokazać co czuje, bo nie czuje wręcz nic. A w środku tysiące myśli przewija się jak taśma filmowa. Ale głosu nie moge wydobyć. Choć w mojej głowie słysze go dwa razy wyraźniej niż zwykle. Nie widze wyjścia, nie widze drogi. Nawet inni ludzie są za tą barierą. Nie mam żadnych chęci. Mogłabym siąść tam gdzie stoje i zapaść w wieczny sen.
sobota, 8 kwietnia 2017
Kocioł
Widziałam dziś swoją pierwszą miłość. Po trzech latach bez trudu go rozpoznałam mimo rozmazanego wzroku. Nie sądziłam, że jego widok tak mną poruszy. Chciałam do niego podbiec... zagadać... jednak moje ciało odmówiło mi posłuszeństwa, a w oczach pojawiły się łzy. Poczułam ból i... szczęście. Ból tego, że wszystko wtedy tak się potoczyło i szczęście, że go widze. Po prostu, że go widze całego. Był sam. Czemu? Gdzie szedł? Czy miał tam daleko? Czego słuchał? Czy nadal uśmiecha sie tak samo? Czy szkoła go nie przytłacza? W głowie mignęły mi pytania, jak strzała. Zaraz potem "to nie fair wobec mojego chłopaka. Pierwsza miłość należy do przeszłości", ale nadal to mną ruszało. Stałam jak wryta, wpatrzona w tak dobrze mi znany, ale odmienny obraz. Myślałam, że zwariuje...
Tylko jedna osoba mogła mnie zrozumieć. I ta osoba była obok. Mój przyjaciel, bliski jak brat. Gdy tamten obraz zniknął mi sprzed oczu spojrzałam na przyjaciela. "Widziałeś go?...czemu...on tu..." schowałam twarz w dłoniach i lekko się zatrzęsłam. Brat mnie tylko przytulił.
Od tego czasu minęło parę godzin. Nadal dręczy mnie widok tego ducha przeszłości... Jak zwykle miał koszule w krate i dżinsy. Nawet nie urósł zbytnio. Dałabym głowe, że słuchał mocnego rocka. Ale... Jakim cudem wpadłam właśnie na niego w kilkuset tysięcznym mieście, pełnym turystów? Dlaczego? To jakaś klątwa, kara? Żebym pamiętała, że nigdy nie zaznam szczęścia w miłości?
Nie mam sie komu z tego wygadać. Przynajmniej pożyje iluzją, że ktoś to przeczyta i spróbuje zrozumieć.
Najgorsze jest to że jestem na siebie zła, bo jeden jego widok zaburzył moje całe wnętrze, a przecież jestem w związku z kimś innym... żałosne....
czwartek, 9 marca 2017
To pytanie
Wciąż zadaje to pytanie
Czy to przyjaźń, czy kochanie?
Gdy nie czuje wielkiego serca
Co w piersi tłucze i łamoce
Przed każdym spotkaniem
Gdy już nie czuje deszczu
Z delikatnych płatów wiśni
Jedynie ciepłego oddechu granie
Gdy wilk w smoka sie zamienia
Co szybuje po przestworzach
Czy to przyjaźń czy kochanie
Tak głeboko zadaje to pytanie
Że sie mieszam i zazdroszcze
Martwie i troszcze
Nie słucham i nie utwierdzam się
W przekonaniach pierwiej utartych
Na samym początku zawartych
Gdy nadzieja gaśnie
Carpe diem
Mówię właśnie
I wręcz lekkomyślnie
Rzucam się w wir zdarzeń
Sięgając jego marzeń
Bo moich już nie ma
Zgasły, popiół sie ostał
Z piór feniksa liśni złotem
Takie złote namaluje myśli
Carpe diem- powtarzam
Bo miłości nie warto
Powierzać swoich marzeń
niedziela, 26 lutego 2017
Apocalypt
Mam takie wrażenie, że moja zależność od ludzi jest niszcząca. Zarówno dla mnie, jak i dla innych. Że nie powinnam wiązać sie z nikim, ani blisko, ani na stałe. Opanowuje mnie strach i zdaje się przejmować wszystko. Wplata się w moje serce, wypuszczając pędy i niszcząc tkanke zwierzęcą. Boje się. Boję się by czegoś znów nie zepsuć. By nikogo nie ranić, nie dołować. Nie odbierać mu niczego, ani nikogo.
Nie wiem co mam robić. Jak z tym poczuciem winy i panicznym strachem walczyć.
Jak dać komuś wolność, jednocześnie mając go dla siebie i mając go wedle uznania? Czy to możliwe?
Czy nie chodzi o to by samemu rozkwitać powoli, a przy kimś dwa razy bardziej, bo sie nawzajem motywujecie?
Że starania stają się weselsze, że widzisz siebie w czyiś oczach, ale wiesz że płótnem są właśnie czyjeś oczy?
Czy... Eh. Tyle pytań.
Ale wiecie co? Czuje się dobrze, tu, gdzie jestem i z kim jestem. Może być gorzej, może być lepiej. Ale lepiej będzie tylko wtedy, gdy się rozwine.
Oby strach nie był moim przewodnikiem, choć teraz poniekąd jest.
środa, 22 lutego 2017
Powrót
Zmęczony wędrówką mężczyzna usiadł na ganku. Długo go nie było. Siedział i czekał.
- Witaj Kochanie- rzekł, słysząc za sobą wdzięczne kroki.
Rozpoznałam sylwetke i pożółkłą skóre.
- Ty...- cofnęłam sie w strachu.
- Znów jesteś sama, więc wróciłam.
- Nie jestem sama...
-Ah tak?- odwrócił sie powoli w moja stronę.
Tak, jak kiedyś, zalał mnie wspomnieniami. Nie wydałam dźwięku bólu. Jedynie łzy popłynęły po moich policzkach.
- Znów masz mnie- podszedł blisko mnie.
- Zostaw mnie!
- Ja nie zrobie tego nigdy- przytulił mnie.
Pierwsze co poczułam to zimno. Przeszywający lód, ogarniający całe moje ciało, tak, że aż bolało.
Kolejne co poczułam to spokój. Bezdźwięczny spokój. Zniknęły wszystkie płomienie.
- Już więcej nie chce.- powiedziałam.
- Nie chcesz więcej zbliżać się do nikogo? Tak będzie dobrze. Nikogo nie skrzywdzisz. -uniósł moją głowę- zapłata taka jak zawsze.
- Ale...- jednak zniknął nim dokończyłam.
poniedziałek, 13 lutego 2017
Pauza
Zerwałam ze swoim chłopakiem.
Jednak teraz mam wątpliwości. Mam wątpliwości, bo tęsknie. Bo chciałabym go zobaczyć, dotknąć, usłyszeć, zrozumieć i być jaka powinnam być.
Ale jednocześnie nie moge. Bo mam wątpliwości czy to właśnie to. Tak jak na początku.
Nie nadaje sie do związku. Niby czytam jak powinno być i sie staram, ale to za mało. Wiem, że wkładam w to za mało energii i mam za mało dyscypliny i samokontroli. Wiem mniej więcej jak powinno być i na co nie powinnam reagować, ale wybucham. Nie znam siebie z przyszłości i podważam każdą możliwą przyszłość. Gardze swoimi słabościami. Tym brakiem samokontroli.
Przez całe życie starałam sie być niezależna, że teraz nie umiem żyć z innymi, a mam mase pomysłów na samotność.
Żałuje ostatnio całej masy rzeczy. Jak przez całe życie nie żałowałam, tak teraz żałuje ostatnich pięciu miesięcy. Pod różnymi względami. Błędy których żałuje, zatrzymują mnie. Zastanawiam sie czy właśnie nie zmarnowałam sobie życia. Wiem czego chce od prywatnej strony, chce ciepłej kochanej rodziny, ale nigdy nie zastanawiałam sie z kim. Pojęcie męża było abstrakcyjne. Wiedziałam jedynie że chce aby kochał mnie i chronił dzieci. Ale co dalej? Nie wiem za bardzo.
Z doświadczenia wiem, że jak coś strace to dostrzegam wartość tego co straciłam. Liczyłam na to... Z resztą w obecnej sytuacji to nie ma większego znaczenia.
Z walką nie dam rady, walcze już ze sobą i ze szkołą. Może gdybym miała pewność, że uda mi sie zawalczyć... Nie wiem... Musze jakoś pokazać sobie, że umiem i jestem coś warta. W momencie gdy nie czuje swojej wartości, nie znajduje siły do walki. Wartość samokontroli, nie obojętności. Chyba myliłam te dwa pojęcia. Systematyczność i praca.
Nie... To nie ma sensu. Albo ma. Nie jestem pewna, znowu nie jestem pewna.
sobota, 28 stycznia 2017
A jednak ide w ciemno
środa, 25 stycznia 2017
Umieranie to powolna sztuka
Wiara i rozum są niezbędne do poznania.
Czy jakoś tak to szło...
Nic mi sie nie chce. Albo chce. Sama nie wiem. Melancholia mnie obejmuje swoją zimną macką.
Wiecie, człowiek potrzebuje mieć zaspokojone potrzeby w trzech sferach: cielesnej, psychicznej i duchownej. Cielesna- oczywiście sen, jedzenie, picie itd.
Psychika jest również niezbędna. Jedną z jej potrzeb jest chociażby dobre imię, poczucie własnej wartości. Duchowość zaś jest związana z wiarą. Te trzy sfery stanowią jedność. Jeśli ta jedność zostaje zaburzona, człowiek rozsypuje się. Tak samo rozsypuje się ja. Nie zachowuje jedności, nie spotykam innych ludzi w tych sferach- nie rozwijam się, a brak rozwoju również zabija.
Mogłabym zaryzykować stwierdzeniem że w żadnej z tych sfer nie mam zaspokojenia. Brakuje mi snu, zdrowego trybu życia, brakuje mi czułości, przytulania, ale też zwykłej rozmowy ze znajomymi. Brakuje mi wiary w wielu sprawach i zaufania innych wobec mnie. Nie mówię, że sama w pewnych momentach tego nie niszczyłam, przypadkiem lub nie. Nie jestem święta. Ale brakuje mi wielu rzeczy, a ich brak napędza jeszcze większą pustke, a pustka jeszcze większy brak. Błędne koło.
poniedziałek, 16 stycznia 2017
Brak połączenia
Przyzwyczajam sie do kilku rzeczy. Przyzwyczajam sie do tego że na powrót jestem sama.
Powiedziałam osobie którą kocham, żeby znalazła kogoś innego.
Nie odpowiadam na wiadomości od przyjaciół.
To głupie. Naprawdę niepoważne.
Tak samo irracjonalne, jak mój smutek. Jak moje histerie.
Nie wiem czy pójde w tym tygodniu do psychologa. Pewnie tak. Jednak na grupę najpewniej nie przyjde. Matka groziła "i jak będzie trzeba to Cię zamkne w zakładzie". Nie mam nikogo. I nikogo nie chce. Mam zawalony tydzień, sprawdzianami. Złapałam już jedno zagrożenie. Jeśli dam rade w tym tygodniu to powinno być lepiej.
Chciałabym pogadać. Ale się nie odezwe. Albo ktoś załamuje sie i ja pocieszam albo na odwrót. To nie ma sensu. Matka mnie nie rozumie. Relacje z przyjaciółmi niewiele dają. W szkole balansuje nad przepaścią. Źle sie czuje. Bardzo źle.
sobota, 14 stycznia 2017
Dlaczego?
Mialam sen.
Trafiłam do nowej szkoły. Jeden z chłopaków zaczął sie do mnie przystawiać. Blondyn. Na początku byłam miła. Później stał sie natarczywy, a że był szkolnym "ciachem" to jedna z jego adoratorek i diva całej szkoły zaczęła rujnować mi życie. Na szkolnym festiwalu jedzenia miałan najdalsze stoisko i nikt nie przychodził. Byłam sama. Wyszłam ze szkoły rzucając upieczonym naleśniczkiem w jedną z div.
Szłam jasnymi ulicami. Godziny pracy wiec była cisza. Zaszłam aż na wielki plac budowy. Jakiś mężczyzna spytał czy nie szukam łatwej roboty. Powiedziałam ze szukam. Chciałam sie gdzieś ukryć przed całym światem. Praca polegała na doglądaniu kamer. Położyłam sie na sofie i zasnęłam. Byłam sama, zrezygnowana całkowicie ze wszystkiego, nie chciałam sie budzić. Mimo to obudziłam sie. Obok mnie moja babcia kładła kuzynke w wieku 9lat. Też była tak zrezygnowana.
Nie mogłam sie za bardzo ruszyć, ale moje ciało uderzyło o coś za sobą. To moja mama. Spała obok mnie. Szybko się ocknęła. Martwiła sie o mnie i czuwała. Poczułam że mam od niej wsparcie i z pomocą troskliwej rodziny może coś sie uda.
Najpiękniejszy moment snu to wtedy kiedy znalazłam kryjówke i zasnęłam...
piątek, 13 stycznia 2017
Zostaw
Zostaw wszystko
I zniknij jak pył
Ulotny jak wiatr
Zostań ze mną
Choć niewarto
Wiem to dobrze
Całe moje szczęście
W Tobie cały świat
Za jeden przypadek
Odsuń sie od mroku
Nie chce smucić Cię
Zatkaj uszy, zamknij się
Miliony błędów
W sobie widzę
W Tobie ani krzty
Czemu nie ma nic
Ponad
Kocham Cię
Proszę
Proszę, nie
I błagam dowoli
Bez echa chociażby
I zagłusza wszystko
Proszę, nie
Wznoszę modły
Do głuchych bogów
Serce rozdarte
Proszę, stop
Myślom gorączkowym
Jak gorączkowo moje ciało
Ciągnie ku bólowi
Proszę, przestań
Dręczyć się i dusić
Nieporzebom potrzebnym
Bezsensu sensom
Proszę, zostań
W moim odczuciu
W moim oddechu
Przy zmysłach
Jedna gwiazda z gwieździstego nieba spada
Jedno życzenie do wiary zostawia
Być nie będąc
Ufać bez wzroku
Trwać mimo czasu
niedziela, 8 stycznia 2017
Pustka
Nic nie zrobiłam. Był trzydniowy weekend, a nie zrobiłam NIC. Tylko wegetatywnie przeżyłam te dni. Nawet nie gadałam ze swoim chłopakiem. Nie mam ochoty już z nikim rozmawiać. Bo po co? Nie znam powodu swojego zachowania, nie umiem podać przyczyny, ale jeśli mam coś robić to po co?
Mogłabym zniknąć. Tak byłoby prościej. Bo to sie teraz dzieje... Męcze się. Nie tak, że męcze się, że jestem zmęczona. Męcze się będąc już zmęczona, a to boli. A czemu się męcze? Bo nie czuje motywacji wobec tego co robie. Wobec czegokolwiek. Już nawet nie mam łez by płakać. Chciałabym, ale łzy nie wypływają. Wszystko jest takie przydymione. Wszystko jest takie bez sensu. Nie umiem już nawet siebie określić w tym wszystkim. Czuje się tak samotna, jakbym nawet ja przy sobie nie była. Ale ta samotność może tylko na chwile. Albo i nie.