music

poniedziałek, 20 listopada 2017

It was ony a dream

Od urodzin nie pisałam...
Ostatnie dwa tygodnie chorowałam. Przy okazji dużo myślałam. Na różnymi rzeczami, sprawami, no wiecie.
Zaś w nocy śniły mi się dziwne rzeczy. Wspomnienia i nie tylko, bo również osoby, które ze mną rozmawiały. Pierwszy raz miałam takie sny...
Mam nadzieję, że nic nie pójdzie na marne.
Wiecie, tak się zastanawiam co u mojego byłego. Wieczorami, gdy jest cicho, ciemno, jego obraz żywo mi staje przed oczami. Uczy się? Pracuje? Może czegoś słucha? Nadal zasypia z mokrymi włosami?
To trochę naiwne. Nie jestem ani trochę zła, zniechęcona. Tylko szanuje to, że chce, żebym czuła, że mnie nienawidzi.
Choć to... Smuci mnie trochę, nawet bardzo i wręcz sprawia, że swędzi pod czaszką.
Dobra, nie mam zbyt wiele czasu. Żyje na pełnych obrotach. To daje w kość czasami. Chciałbym żeby ktoś objął mnie z całych sił, przytulił do siebie i powiedział "jestem tu, możesz opuścić garde "
Ale nie! Mam w sobie siłę, która wciąż pcha do działania. Cieszę się z tego.
Albo plotek bzdury. Mam okres więc hormony buzują XD
Miłych snów
Jeszcze napisze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz