music

piątek, 3 listopada 2017

Kalkulacja

- w sumie to od dwóch czy nawet trzech...
- czterech.
- ...tygodni nie spałam wiecej niż 8h. Może dlatego mam taki straszny humor. Znowu wkopuje sie w niewiadomo co. Nawet moje ciało jest takie ociężałe...
- Ej, to chcesz nadal mieć taki humor czy nie?
- No...nie
- No to kładziesz sie dziś wcześniej do łóżka?
- Ale mam tyle zadań
- I tak nic nie zrobisz
- Yyy... *przewijanie wspomnień innych piątkowych wieczorów* W sumie masz racje
- No! *pełne zadowolenie z siebie*

Tak w sumie wyglądała jedna z moich dzisiejszych rozmów z samą sobą.
Niby chciałabym coś zrobić, ale będe tak zmęczona, że nie supie sie zbytnio...
A z samego rana jade do koleżanki z klasy, żeby powtórzyć matme i jeszcze jeden przedmiot, wiec rozsądnie byłoby sie wyspać.
I tak koniec końców alter ego okazuje sie być rozsądniejsze niż ty.

Dziś moje urodziny. Cały dzień chodze struta i ponura, choć miło, bo trzy osoby same z siebie pamiętały, że mam urodziny ^^
Tzn już wiem, komu chciało sie cokolwiek robić, a kto jest po prostu osobą, dla której mogłabym nie istnieć. Zbyt pochopnie?
Nie sądze. Bo sama tak mam, że urodziny mam wyryte w pamięci. 15 maja, 14 czerwca, 3 sierpienia, 24 listopada, 5 i 30 grudzienia. To są nawet daty pamiętane od... 7-9lat, których nigdy nie zapomne.
Tez tak macie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz