tak długo stałam
teraz zdarzył się cud
słyszę swoje imię
nie ważne dokąd poszedłeś
możesz sobie być w innym uniwersum
co to znaczy ?
nic
wznoszę się
niczym feniks z popiołów
słyszę swoje imię
i za nim idę
spełniło się moje życzenie
stałam się ptakiem
tam gdzie stałam
nie ma mnie
noc zamienia się w dzień
melodie nabierają barw
lśnią, gdy zamykam oczy
proszę niebo
niech nie wie ile znaczy
proszę niebo
niech tyle nie znaczy
nauczę się żyć jeszcze raz
niezależnie od was
trzeźwa w końcu będę
sobą
nie spadnę
niebo będzie mnie trzymać
daleko od suchej ziemi
moje życie
moje słowo
mój czas
moje światło
tak dobrze znam mrok
znam wasze głosy
wasze pragnienia
teraz powiem ja
nie dotknę stopami ziemi
będę płynąć, unosić się
nigdy was nie dotknę
nigdy więcej
jestem sobą
nie będę pytać o pozwolenie
ani zgodę
by sobą być
by żyć
skopałeś mnie jak psa
wypełniłeś mnie jadem
jak pająk ofiarę
oszukałeś, odtrąciłeś
zraniłeś, splamiłeś
obdarłeś z tożsamości
z godności
nigdy więcej nie zapytam o zgode
nie będę czuć się winna
nie będę się bać
patrząc w pirytowe oczy
będę tak zimna, że się sparzysz
nie wiedząc co się stało
przysięgam
ani jeden
ani jedyny
ani kolejny
ani ostatni
nie zapytam się
czy sobą mogę być
pozwolę ogniu lśnić
w moim wnętrzu
płonąć i nie zgaśnie
jest mój własny
możesz się ogrzać
lub mogę Cię spalić
czuję moc i pasję
jak pali, jak się tli
w żyłach rozchodzi blaskiem
po całym ciele pulsuje
otworzyłam serce
pełne ognia
nie pozwolę by zgasł
nigdy więcej
wszyscy Wy opiekujący się
ogniem kobiecej duszy
chrońcie mnie
każdą mnie
chcę płonąć jasno
nieprzerwanie
aż po kres mych dni