w duszy boli
w ciele mrozi
proszę przerwij te katusze
a, no tak
zapomniałam
Ciebie nie ma
ciepłego kocyka
przyjaznych ramion
ciepłej ciemności
troski bez zapłaty
zniknąłeś
jeszcze pamiętam
szyderczy śmiech
zdezorientowanie
gdy ból jak bluszcz
ty jak kat
pamiętam
jak zostawiłeś mnie
na śmierć
już nie ma
perlistego śmiechu
iskry w oczach
domu w twym objęciu
zapachu jak lawenda
co koi ból
dłoni która głaszcząc po głowie
jak muśnięciem płatka
zahacza o mój policzek
ciepłego światła
miejsca spoczynku
słowa bez pogardy
zrozumienia bez oceny
wszytko mżonki
iluzja w mojej głowie
pobożne życzenie
o dłoniach które nie zjadą niżej niż twoja godność
o spojrzeniu w oczy, które nie rozbiera
o obietnicy, którą za wszystko spełnisz
o szczerości, która nie zna tajemnic
jak ciało łączy się z ciałem
tak niech dusza złączy się duszą
każdym bólem, każdą radością
drobnostką i ideą
zetrą się jak dwa rodzime kamienie
nabiorą szlachetnego kształtu
w cielesnej oprawie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz