music

niedziela, 8 grudnia 2019

Boże...

O mój Boże
Cała drżę
Nie chcę wierzyć
Staram się utrzymać 
na powierzchni

masz czego oni nie mają
prawdziwe serce 
pozwól mu lśnić

Zmieniłam się po tysiąckroć
chcę utrzymać się na powierzchni
rozumowi dać prym
zaprzeczyć emocjom

spójrz, na swoje szczęście

przypłacone bólem?

na ciepło jakie czułaś

i zimno w którym umierałam?
nie chcę! nie chcę i już
nikt nie złamie klątwy
która w moim sercu tkwi

jesteś idealna taka jaka jesteś
nigdy nikt nie chciałby innej

chciałabym wierzyć

sobota, 7 grudnia 2019

again

Zabujałam się.
Jest racjonalny, miły, zrównoważony, prawo przemiłe komplementy i długo ze mną rozmawia. 
Jestem podekscytowana, nie znoszę tego, bo jest ulotne. Ale nie mogę nic na to poradzić. Jest tego we mnie tak dużo, że drżę. Zobaczę go we wtorek. Boję się jak pieron, ale nie umiem myśleć o niczym innym. 
Moje serce się rwie, a rozum hamuje i to ostro. Wiem, że powinnam bardziej słuchać rozumu, ale nie umiem

piątek, 6 grudnia 2019

Lirycznie

Tym razem wrzucam swój, dawny już, erotyk.

Ona- ma kochanka
Roziskrzone oczy łani
Lśnią, niczym krople rosy
W promieniach jutrzenki
Bujne kasztanowa fale
Przeplatane blaskiem ognia
Skrywają zarumienione lica
Mej Kochanki
Gdy rozchylonymi wargami
Jak świeże maliny czerwone
Szepce me imię 
Urywanym oddechem
Łaknącym mych ust i pieszczot
Ach! Jakże piękny to widok
Skóra delikatna, jak płatek róży 
Tak szaleńczo płonie
Pod moim dotykiem najlichszym 
Jak jedwabisty szal jest
Gdy swe porcelanowe dłonie 
Kładzie na mym karku 
Ciało twe - świątynia spokoju
Drży, zachłannie pragnąc raju
Wygina się w łuk
Jak kiedy kupidyn strzałę naciąga 
Lecz cięciwa pękła 
Przywracając ziemię

poniedziałek, 2 grudnia 2019

myszka

Hej...
Od ostatniego wpisu w sumie niewiele się zmieniło. Czuję się samotna, jak nigdy dotąd. Opuszczona, odizolowana. 
Nie czuję się na siłach, by taranować ludzi, narzucać im się... Bo przecież tak powstają nowe znajomości, jakkolwiek by to nie brzmiało. Moja samoocena jest za niska na takie akcje. 
A jeszcze moja najbliższa osoba ze studiów, przy niej zatraciłam pokorę, muszę się psychicznie odseparować. Choć w samym zachowaniu nic się nie zmieni. Ten sam uśmiech, jak zwykle. Nienawidzę tego uśmiechu, tego który pojawia się mimowolnie by uniknąć niewygodnych pytań, by zaskarbić czyjąś sympatię. Jest smutny. 
Moja mama mówi, że nie można nikomu ufać, ale tak się nie da żyć. Zgodzę się, że większości nie można ufać. Brak im szczerości, pokory, empatii czy zrozumienia, ale czuję że mi można ufać, a nie uważam się za wyjątek, więc musi być ktoś jeszcze komu można ufać. 
Tylko kto zwróci uwagę na taką szarą z zewnątrz myszkę?