Ona- ma kochanka
Roziskrzone oczy łani
Lśnią, niczym krople rosy
W promieniach jutrzenki
Bujne kasztanowa fale
Przeplatane blaskiem ognia
Skrywają zarumienione lica
Mej Kochanki
Gdy rozchylonymi wargami
Jak świeże maliny czerwone
Szepce me imię
Urywanym oddechem
Łaknącym mych ust i pieszczot
Ach! Jakże piękny to widok
Skóra delikatna, jak płatek róży
Tak szaleńczo płonie
Pod moim dotykiem najlichszym
Jak jedwabisty szal jest
Gdy swe porcelanowe dłonie
Kładzie na mym karku
Ciało twe - świątynia spokoju
Drży, zachłannie pragnąc raju
Wygina się w łuk
Jak kiedy kupidyn strzałę naciąga
Lecz cięciwa pękła
Przywracając ziemię
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz