Czuje się lepiej jeśli chodzi o zdrowie. Jednak moje starania by być zdrową na poniedziałek stały się nieco bezcelowe. Mimo, że wybrałam ubranie- nie wyjde w nim.
Ale mam dziś mały sukces. Sięgnęłam po żyletke, ba, nawet przez dłuższą chwilę trzymałam ją w dłoni. Jednak nie pociełam skóry. Pocięłam włosy. Właściwie odcięłam końcówkę niezbyt dużego pasma włosów. Nie pytajcie sie dlaczego po nią sięgnęłam. Zrobiłam coś paskudnego, zniżając się do niechcianego poziomu. Nikt mnie przed tym nie powstrzymał :)
Strasznie mi zimno. Naprawdę potwornie. Gardło mam ściśnięte.
Powinnam popełnić honorowe samobójstwo, jak samurajowie. Ale nie mam katany. Z resztą- nawet nie jestem samurajem.
music
sobota, 29 października 2016
Please, won't fall like me
piątek, 28 października 2016
I'm ghost, I'm died a long time before you met me
Nie jesteśmy połączeni
żadną nicią, żadną raną
wiem, mówisz- łatwe
proste- powtarzasz wciąż
zbyt wiele emocji jest
gdy tracę kontrolę znikam
mogę tylko patrzeć przez
przez szkło własnych blizn
nie czułeś palącego gniewu
co palił wszystko niewinne
nie czułeś wściekłości
złość nie musnęła Cię
nie widzisz tego?
mogę tylko milczeć
na nic starania, wielu lat
zazdroszczę lekkości myśli
zazdroszczę spokoju
sama nie wiem gdzie idę
nie czuję siebie wciąż
miotam się za tym co znikło
dążę do pustki, nie ma go
moje jedyne marzenie
rozsypało się, straciłam szanse
jedyną jaką mam, nie mam praw
mam tylko ból, straciłam mój świat
mój skarb, mój oddech i serce
widzę go z daleka, nie sięgam
nawet części straconych chwil
poddałam się już na starcie
na nic perfekcyjność mnie
na nic plany, sny, cele
chcę choć jeden raz zobaczyć uśmiech
choć ostatni raz ujrzeć blask
oczu czarujących, ten magnetyzm
delikatność bladej skóry
miękkość aksamitnych włosów
oddałabym najdroższy skarb
za jedną chwilę, za jeden taniec
nie łączy nas nic, nawet myśl
jestem niczym, niewygodna
nie mogę zbliżyć się już
to boli wciąż, tak wiele lat
wiem, nie odzyskam go
powiedział nazbyt wyraźnie
ale wciąż chcę wiedzieć
czy ma uśmiech na twarzy?
ramię do oparcia?
rękę do pomocy?
wiem, że mnie nie pozna
Boże, jeszcze jeden dzień
póki żyje, nie mogę umrzeć
dlatego przeżyłam tyle czasu
póki mogę się na coś przydać
tylko za niego wylałam łzy
im więcej czasu mija nam
tym więcej widzę strat
nie wiesz, jak to stracić wszystko
jakikolwiek cel, nie jest nic wart
wszystko do czego dążyłeś od małego
rozsypuje się, znika, umiera
nie masz nic
wybaczcie mi
Przypomniałam sobie coś. Dlaczego?! Zapomniałam o tym dawno temu. Zapomniałam dlaczego muszę żyć. Lepiej by było, jakbym sobie nie przypominała. Błogosławione moje zapominalstwo.
Niech to ktoś zabierze. Tak bardzo to boli. Żałuję prawdziwie, że się cięłam i nie dbałam o siebie.
Jednak tak bardzo boli, że zamknęłam sobie drogę, że nie ma już cienia szansy. Boli, tak bardzo, ledwo to znoszę. Jakim cudem sobie to przypomniałam? Nie powinnam. Nie mogę. Przynajmniej to rozumiem. Takie proste, a zapomniałam. Tylko być. Takie proste. Czy jeszcze o czymś zapomniałam? Czy to sprawi, że siebie znajdę. Ale tak bardzo boli.. tak głęboko boli
Ten słodki ból. Łzy lecą, nie przestają. Zimno oplata. Wspólne wspomnienia to najcenniejszy skarb.
Boże...
Mam wrażenie, jakby jakaś skuwka w mózgu mi się odblokowała. Wspomnienia, a przynajmniej ich część do mnie dociera. Chciałabym móc zgrać je na płytke i w kółko oglądać. Każdy szczegół. Nie chcę zapomnieć. Nie tym razem. Są zbyt cenne. Jestem... szczęśliwa? Boli, ale się uśmiecham. Mokro już sie robi.
Tyle rzeczy pozapominałam... łoł
W razie czego cały powyższy tekst (pomijając ten wierszo podobny) pisałam na przestrzenie 40 minut, więc nie dziwcie się zmianą odczuć ^^
Dziwnie się czuje, po raz pierwszy nie czuje się załamana po takich myślach.
Może i jestem zniszczoną od środka suką, ale poczułam się przez chwilę jak dawniej, tak dawno, dawno temu. Chyba faktycznie się po trochu zmieniam ^^
Całe te starania nie były dla mnie, ale dla osoby, której chcę służyć, tak- służyć. Pomocą, radą, samą sobą. Z która mogłabym się zgadzać. Dla której mogłabym robić troszkę więc niż ona dla mnie. Która nagradzałaby mnie pochwałą, gdy zrobię coś dobrego, a gdy byłoby ze mną źle zagrzewała do walki. Która umiałaby rozwiązać problem, nie poddawała się strachowi, w końcu, gdy się kogoś chroni, nie można się bać. Chciałabym być dobrym zwierzątkiem xD trochę dziwnie to brzmi, ale tak jest. Bez zasad wymykam sie spod kontroli xD ale nie wiem jak by miało być, gdybym się pogniewała, pewnie byłabym tak wdzięczna za opiekę, że rzadko by się to zdarzało.
Chociaż pojęcie perfekcyjna żona jest chwiejne, nie?
Lubie pracę domowe ^^ łóżko też ;) ciamajdą nie jestem i umiem się właściwie zaprezentować, przy boku właśnie TEJ osoby. Można by było chcieć więcej?
jednak ten wzór działa tylko przy wysoko postawionych w pracy mężczyznach, tacy co w garniturach chodzą, a ja się chyba urodziłam nie w tej warstwie społecznej...
no nic, odzyskałam część wspomnień i tą jedną najważniejszą rzecz- prawdziwy cel, który trzymał mnie przy życiu.
You're my shine, my light, but I'm too dark with you
Nie dość, że jestem chora to dostałam tak bolesnego okresu, że musze brać najsilniejsze możliwe leki przeciwbólowe. Znowu. Chciałabym mieć taki wielki ogrzewacz o temperaturze 36.6°C, wydzielający troche wilgoci i miękki. Tak, opis pasuje do człowieka xD
Pamiętam taką scene ze zmierzchu co wampirek nie mógł ogrzać swojej dziewczyny, więc ogrzał ją przytulaśny wilkołak (tak, przepisałam sie z team'u edwarda do team'u jackoba).
A tak po za tym to nie wiem, jak sobie poradze. Bardzo sie denerwuje i martwie. Z resztą nie tylko o siebie.
Pewna osoba powiedziała kiedyś "Miłość zawsze wiąże się z cierpieniem. Jeśli się zakochasz, będziesz cierpieć."
Sądzicie, że coś w tym jest? Czy troska o kogoś może zadać wiele bólu? Albo czy najdrobniejsze odrzucenie odwraca Cię o 180° ?
Czy niezależnie od tego jak bardzo będziecie się kochać, temu wszystkiemu towarzyszyć będzie ból? Im bardziej sie kocha tym bardziej boli. Nieprawdaż?
Jestem bezlitosna x'D i obrzydliwa, jestem jak najsłodszy owoc, przegniły od środka. Mam alergie na te naprawde słodkie i niewinne dziewczyny, zazdroszcze im.
Mimo wszystko ostatnio jedyne co czuje to ból.
czwartek, 27 października 2016
I'm so sorry, honey
Teraz to moge pójść sie zabić. Paskudny dzień. Paskudny, paskudny, paskudny...
Będę musiała zmienić swoje ustawienia. Inaczej nazbieram sobie tylko więcej i więcej bólu, a moje rusztowanie już zaczyna sie kruszyć. Tylko jak? Chcę dobrze, chcę perfekcyjnie, ale wychodzi coś innego...
Sama siebie sobą ranie.
Oglądaliście kiedyś pingwiny z madagaskaru? Ten odcinek, jak wyciągnęli z marlenki dziką stronę? Czuję się podzielona, jak ona. Jedna taka, druga taka, tylko w jednym ciele.
To takie trudne. Prościej umrzeć. Nie lepiej, ale prościej. Jak czuje sie człowiek, który umiera? Coraz trudniej mu oddychać, robi się zimniej i jest bardziej senny? W końcu zamyka oczy i traci świadomość? Skłamie, jeśli powiem, że nie boje się śmierci, jednak pragne jej na równi z prawdziwym życiem.
Jednakże jest pare rzeczy, które chciałabym zrobić nim umre (np.: pójść do galerii i nie martwić sie o ceny zakupionych rzeczy, czy też zrobić oszałamiający tort weselny na ślub kogoś kogo lubie, a nawet na własny). I tego się trzymam. Póki co.
Tylko, żebym przestała siebie ranić, nieodpowiednim myśleniem czy nadinterpretacją cudzych słow.
środa, 26 października 2016
I fell so many times and I can't hear your voice
Pewnego dnia dowiem sie
Gdzie leci biały kruk
Rozłoże skrzydła swe
I wzlece pod niebo me
Kolorowe miasto czeka
Będe sama- będe wolna
Zostawie wszystko tam
Ból i żal, nie obchodzą mnie
Delikatny wiatr oplata
Promienie słońca grzeją
Ochłoda w pierzynie chmur
Zmieniam swoją formę wciąż
Póki chcę- kim chcę
Bo dwa razy bardziej rani
Ból pozostawionego serca
Gdy zamykasz w ciszy je
Lecę z całych sił, bez tchu
Nie mam do stracenia nic
Nie istnieje tam, tylko tu
Zapomnieli, zamknięci w prawie
Każdy z nas nosi pustke
W sercu wielką studnie
Zaprzeczaj, ale nie zmienisz sie
Nie wstydź się jej, mam ją ja
Ideały, marzenia- czyste piękno
Zamiast za instynktem iść
Z nurtem ludzkiego cierpienia
Spójrz wprost w prawdę swą
Tak, jak ja- wznieś się, leć
Przypomnij sobie uśmiech
Najpiękniejszej z gwiazd
Twojego księżyca
Białym krukiem jestem i ja
I ty, otworzyłeś oczy
Jeden za drugim, wzlećmy
Nasze różnice- mocą i dumą
Weźmy głęboki oddech nadziei
Podążając w nieznany czas
Odpowiedź za ciemnością jest
Zamień białe sny, czyste idee
W światło dające inspiracje
Każdy z nas- sam- wolny
Na tym samym niebie znów
Wolni, pełni pożądania, dar
Kolorowe miasta czekają
Wystarczy rozwinąć skrzydła
Gdy napełnisz się pewnością
Pustkę prawdą swoich dni
Wniesiesz się
Biały kruku
Hej ^^ mam nadzieję, że u was dobrze
Dzisiaj rzucałam nożem xD taa... fajnie... nie powinnam dać się ponieść emocjom
Wiecie, że ból który sobie zadajemy może kogoś boleć dwa razy bardziej?
Tak jakoś od początku tygodnia mi smutnawo. Boli mnie w środku, tępo, niezauważalnie, a dreszcze zimna tylko od czasu do czasu mnie nawiedzają. Chciałabym mieć więcej siły, ale to chyba mało realne. Jestem słaba, psychicznie, fizycznie. Jednak na tyle silna, by bez wahania pchać się naprzód. Z dnia na dzień, bezustannie. Mocno wierze, że za rogiem czeka ktoś/coś co ukoi mojego ducha. Nie chodzi mi bowiem o życie, serce, emocje czy uczucia, ale ducha. Coś co jest moim rdzeniem, korzeniami. Coś czego nikt nie pojmie, bo jest tak rozległe, że sama nie pojmuje. Ale z nią będzie się chyba wiązać platoniczna miłość, wolna od cielesności. Co z tego, jeśli ciało jest zdrowe, wręcz szczęśliwe, ale ma bezdenną pustke w duchu? Szczęściem jest poczucie bezpieczeństwa, czyste sumienie, poczucie spełnienia i satysfakcji, poczucie wsparcia, bycia potrzebnym, poczucie sprawiedliwości czy piękna. Jest wiele szczęść w życiu, każdy w innym stopniu wypełnia pustke, wypełnia ducha, nadając człowiekowi odpowiedni kształt. Tak to widzę na chwilę obecną. Kwintesencją mojego smutku jest bezsilność i zimno. Jasne jest więc, że szukam woli walki i ciepła. Chociaż to nie są precyzyjne pojęcia.
XD zamęcze ludzi, tą ścianą tekstu
Chciałabym zniknąć i odrodzić się jako ulubiony pędzel leonarda da vinci xD
poniedziałek, 24 października 2016
piątek, 21 października 2016
W międzyczasie
Czuje sie okropnie. Tak strasznie okropnie, że ledwo trzymam łzy. W dodatku jakaś część mnie sie z tego cieszy. Tak źle...
Uspokoje sie. Na pewno. Musze.
Gdzie jest moje szczęście?
wtorek, 11 października 2016
You know
Jednak zdecydiwałam sie zapisać na konsultacje do psychoterapeuty. Tylko trzy osoby o tyn wiedzą.
Właśnie na dziś jestem umówiona. Strasznie, bardzo, okropnie sie denerwuje. A ponad to mam test z historii i musze coś wyjaśnić z nauczycielką od hiszpańskiego. Tak strasznie denerwuje sie dzisiejszym dniem, nawet nie myśle o jutrze.
Na swojego chłopaka nie mam co liczyć, przynajmniej z rana, bo śpi. Przynajmniej mam taką nadzieje. Ostatnio był nieco chory, więc sen się przyda. Nawet nie rozmawialiśmy przez telefon. Nie chciałam nadwyrężać jego gardła, bo zwykle to on więcej mówi.
Wiecie co? Znowu mi troche smutno. Może dlatego, że za bardzo sie stresuje.
Może z innych powodów.
Jedyne co bym chciała, to żyć, nie czując sie jak zwiędnięty, podgniły kwiat.
poniedziałek, 10 października 2016
Forever is a long time, too long for me
Mój pies nie żyje.
Mam mały dylemat w sprawie wielkiej wagi. Nie chce nikomu mówić, bo strace do tego zapał. Ale moja decyzja, ta pozytywna jest... bardzo nikła. Nie wiem co miałabym powiedzieć, nie wiem jakby to wyglądało. Boje się, a jednocześnie czuje, że to nie przypadek, ale szansa. Szansa? Czy aby na pewno? Może mi sie wydaje, ale każdy większy dar mam z przypadku.
Mam zadzwonić? Może trochę poczekać? Co zrobią?
niedziela, 9 października 2016
Kiss me one more time, before I'll go to sleep
Rozmywam sie i spadam wciąż
Topię się i nie mogę złapać tchu
Uratuj mnie, demonie zły
Przetnij nić, rozwiąż mnie
Uwolnij, wzniosę się
Zostawię ciało, całe zło
Patrzę w biały punkt
Bezużyteczne rzeczy robię
A czas przelewa się
Zostawiając suchy kielich trosk
Dopada mnie
Zniewala mnie
Gorycz strachu, szaleństwo bólu
Tylko jednej myśli trzymam się
To boli wciąż, nie złagodzisz go
Tylko jedno mi zostaje wiesz
Jedna myśl wciąż tłamsi mnie
Nie mogę od niej uciec dobrze wiem
Lecz reszta wciąż jednego chce
Chce i ja, nie mogę już
Zbyt wiele rys zrobiłam tym
Przestało obraz dawać szkło
Jak tam? Pewnie lepiej niż u mnie. Myślałam, że wczorajsza wizyta mojego chłopaka coś pomoże. Jednak wystarczyło, że zniknął z zasięgu mojej ręki i wszystko znowu jest takie samo.
Cholera, znowu rycze. Wystarczy mi, że przypominam sobie jego dotyk i już zalewam się łzami. Chociaż to może nie tylko kwestia tęsknoty, ale tego, że nie chce go zostawiać. Nie wiem co nawyprawiam, ale nie chce od niego odchodzić. Tylko wiecie "niech będzie dobrze chociaż w jednym miejscu, w domu lub w szkole, a nie będę chciała się zabić". Wtedy przeciągam pobyt w domu lub w szkole. Ale teraz...
Czuje się koszmarnie. Gdy ide do szkoły odczuwam melancholie, gdy wracam płacze w drodze z przystanku. Wieczorem też płacze, ogólnie płacze, gdy tylko ktoś odwróci wzrok.
Mam rany na udach. Bardzo boli, gdy chodzę, gdy ubieram spodnie. Otwierają się, gdy użyje zbyt gorącej wody pod prysznicem. Nawet nie pomyślałam co będzie przy przebieraniu sie na wf.
Jutro usypiają mojego psa. Tyle lat przeżyła i wydawać by się mogło, że będzie tak już zawsze, ale to iluzja.
I komu się wypłacze? Czasem siadałam na schodach po szkole, przed domem, gdy widziałam, że rodzice już są. Pies siadał obok mnie. Czasem ją głaskałam, płakałam i mówiłam do niej. Nienawidzę zmian, zwłaszcza tych na gorsze. Wybaczcie błędy w pisowni, ale momentami nie widzę za bardzo przez łzy.
A myślałam, że wszystko będzie już dobrze...
środa, 5 października 2016
Odrzucona
Jest gorzej
Jest źle
Jest tragicznie
Boli moje wnętrze
Skuwa je lód
Boli odrzucenie
Wyobcowanie
Gdy nie masz sie do kogo zwrócić
Gdy jesteś na końcu
Gdy cieszysz się
Bo ktoś pamięta twoje imię
Jak śmieć
Jak ochłap
Lepiej byłoby nie być
Jeszcze jeden raz
Dobra wiadomość- udało mi się dotrzeć na dni otwarte. Mam tylko nadzieje, że rodzice się zgodzą i będę mogła zacząć zajęcia od początku.
Nadal obejmuje mnie ten swoisty stan letargu, w którym czuję się co najmniej osowiała. Nie cały czas, ale przez większość dnia. Nie mogę się na niczym skupić i zajmują mnie głupoty.
To boli. Bardzo.
Ponura pogoda nie pomaga. Nic nie pomaga. Eh... znowu snuje jakieś ponure wizje. Beznadzieja.
Wracasz na start
Sądzisz że śnisz
Stary koszmar
O przeszłości minionej
Cienie coraz dłuższe
Nie niepokoisz się
Nie bronisz zbytnio
Trochę światła chowasz
Bardzo głęboko gdzieś
Ciągnie Cię
W niewłaściwą stronę
Kusi, nęci, rozkosznie
Bólem, cierpieniem, śmiercią
Nie chcesz, ale pragniesz
Nie rozumiesz go
"Nowe możliwości"- mówisz
Wmawiaj sobie wciąż
Widzisz jak sie zaczyna
Wiesz jak się skończy
Niczym scenariusz kiepskiego filmu
Reżyserem los
Zostań
Albo odejdź
Nie liczy się
Już nic
poniedziałek, 3 października 2016
Wakacje
Było lato, słoneczne i piękne
Spotkali się nad wodą
Połączyła ich serca
Razem noce spędzali
W świetle księżyca spacerowali
Całowali się namiętnie
W cieniu za drzewami
Zawsze powtarzał "moje słodkie Ty kochanie"
Ona na to "kocham Cię na zawsze"
Ostatniej nocy kochali się namiętnie
Nie chcieli się rozstawać
Ona kilka łez uroniła
Minęła jesień mnięła zima
Tak wiele dla niej znaczył
Tak Ona była ważna
Pisali co dzień, miłosne słowa powtarzali
Lecz coś się zepsuło, Ona znikała
Na parę godzin, dzień i kilka
Mówiła "Wybacz, mam zbyt dużo na głowie"
Gdy przestała odpowiadać, On bardzo się zatroskał
Nie mógł wytrzymać i pojechał do niej
Minęło kilka godzin- On był na miejscu
Zapukał, nikt nie odpowiadał
Spacerował więc po mieście i zobaczył czarną wstęgę
Ludzi czarny pochód, z trumną na czele
Ogarnął go niepokój
Zapytał, kto umarł. Usłyszał jej imię
Nie mógł w to uwierzyć
Jednak była to prawda, zasnęła na zawsze
Był to jej wybór, zbyt dużo w sobie miała
Niespełna osiemnaście wiosen przeżyła
Obwiniał tylko siebie, klnął na świat, który umarł razem z nią
Ta historia nieprawdziwa, nie wydarzyła się
Dziewczyna żyje, chłopak z resztą też
Pokochali siebie
Przeżyli po dziś dzień
Choć śmierć niedługo ich weźmie
To patrzyła z daleka
Przez 80 lat
Dłuższa nieobecność była głównie wynikiem mojej ospałości ^^ ostatnio jakoś nie czuje sie najlepiej
Ani fizycznie ani psychicznie
Ale mam tak już od tygodnia, może więcej.
W sobotę byłam na grillu ze starą klasą. Wtedy było dobrze. Czułam się trochę jak w rodzinie. I w końcu mogłam się przytulić do osób mi bliskich. Czułam sie swobodnie. Ale z jedną z przyjaciółek powpadałam na kilka naprawdę głupich i szalonych pomysłów.
Mimo to przeważnie czuje sie samotna.
Smutna, zła na siebie.
Jutro ide ma dni otwarte szkoły rysunku. Mam nadzieję, że nie złapie mnie "nie chce mi się, wale to wszystko, bez sensu", bo to ostatni dzien otwarty. Eh...
W sobotę zapewne przyjedzie mój chłopak. Z tej okazji musze posprzątać pokój.
Mój pies umiera. Już prawie nie wstaje i wygląda... przerażająco. Aż mam łzy w oczach. Tata daje jej leki, ale nie pomagają. Nie pokazuje tego i nie pokaże za Chiny ludowe, ale naprawde mi jej szkoda i boli mnie to, jak ona się czuje. Zamieniłabym się z nią.