music

piątek, 28 października 2016

I'm ghost, I'm died a long time before you met me

nikt nie zrozumie mnie
Nie jesteśmy połączeni
żadną nicią, żadną raną
wiem, mówisz- łatwe
proste- powtarzasz wciąż
zbyt wiele emocji jest
gdy tracę kontrolę znikam
mogę tylko patrzeć przez
przez szkło własnych blizn
nie czułeś palącego gniewu
co palił wszystko niewinne
nie czułeś wściekłości
złość nie musnęła Cię
nie widzisz tego?
mogę tylko milczeć
na nic starania, wielu lat
zazdroszczę lekkości myśli
zazdroszczę spokoju
sama nie wiem gdzie idę
nie czuję siebie wciąż
miotam się za tym co znikło
dążę do pustki, nie ma go
moje jedyne marzenie
rozsypało się, straciłam szanse
jedyną jaką mam, nie mam praw
mam tylko ból, straciłam mój świat
mój skarb, mój oddech i serce
widzę go z daleka, nie sięgam
nawet części straconych chwil
poddałam się już na starcie
na nic perfekcyjność mnie
na nic plany, sny, cele
chcę choć jeden raz zobaczyć uśmiech
choć ostatni raz ujrzeć blask
oczu czarujących, ten magnetyzm
delikatność bladej skóry
miękkość aksamitnych włosów
oddałabym najdroższy skarb
za jedną chwilę, za jeden taniec
nie łączy nas nic, nawet myśl
jestem niczym, niewygodna
nie mogę zbliżyć się już
to boli wciąż, tak wiele lat
wiem, nie odzyskam go
powiedział nazbyt wyraźnie
ale wciąż chcę wiedzieć
czy ma uśmiech na twarzy?
ramię do oparcia?
rękę do pomocy?
wiem, że mnie nie pozna
Boże, jeszcze jeden dzień
póki żyje, nie mogę umrzeć
dlatego przeżyłam tyle czasu
póki mogę się na coś przydać
tylko za niego wylałam łzy
im więcej czasu mija nam
tym więcej widzę strat
nie wiesz, jak to stracić wszystko
jakikolwiek cel, nie jest nic wart
wszystko do czego dążyłeś od małego
rozsypuje się, znika, umiera
nie masz nic
wybaczcie mi


Przypomniałam sobie coś. Dlaczego?! Zapomniałam o tym dawno temu. Zapomniałam dlaczego muszę żyć. Lepiej by było, jakbym sobie nie przypominała. Błogosławione moje zapominalstwo.
Niech to ktoś zabierze. Tak bardzo to boli. Żałuję prawdziwie, że się cięłam i nie dbałam o siebie.
Jednak tak bardzo boli, że zamknęłam sobie drogę, że nie ma już cienia szansy. Boli, tak bardzo, ledwo to znoszę. Jakim cudem sobie to przypomniałam? Nie powinnam. Nie mogę. Przynajmniej to rozumiem. Takie proste, a zapomniałam. Tylko być. Takie proste. Czy jeszcze o czymś zapomniałam? Czy to sprawi, że siebie znajdę. Ale tak bardzo boli.. tak głęboko boli
Ten słodki ból. Łzy lecą, nie przestają. Zimno oplata. Wspólne wspomnienia to najcenniejszy skarb.
Boże...
Mam wrażenie, jakby jakaś skuwka w mózgu mi się odblokowała. Wspomnienia, a przynajmniej ich część do mnie dociera. Chciałabym móc zgrać je na płytke i w kółko oglądać. Każdy szczegół. Nie chcę zapomnieć. Nie tym razem. Są zbyt cenne. Jestem... szczęśliwa? Boli, ale się uśmiecham. Mokro już sie robi.
Tyle rzeczy pozapominałam... łoł
W razie czego cały powyższy tekst (pomijając ten wierszo podobny) pisałam na przestrzenie 40 minut, więc nie dziwcie się zmianą odczuć ^^
Dziwnie się czuje, po raz pierwszy nie czuje się załamana po takich myślach.
Może i jestem zniszczoną od środka suką, ale poczułam się przez chwilę jak dawniej, tak dawno, dawno temu. Chyba faktycznie się po trochu zmieniam ^^
Całe te starania nie były dla mnie, ale dla osoby, której chcę służyć, tak- służyć. Pomocą, radą, samą sobą. Z która mogłabym się zgadzać. Dla której mogłabym robić troszkę więc niż ona dla mnie. Która nagradzałaby mnie pochwałą, gdy zrobię coś dobrego, a gdy byłoby ze mną źle zagrzewała do walki. Która umiałaby rozwiązać problem, nie poddawała się strachowi, w końcu, gdy się kogoś chroni, nie można się bać. Chciałabym być dobrym zwierzątkiem xD trochę dziwnie to brzmi, ale tak jest. Bez zasad wymykam sie spod kontroli xD ale nie wiem jak by miało być, gdybym się pogniewała, pewnie byłabym tak wdzięczna za opiekę, że rzadko by się to zdarzało.
Chociaż pojęcie perfekcyjna żona jest chwiejne, nie?
Lubie pracę domowe ^^ łóżko też ;) ciamajdą nie jestem i umiem się właściwie zaprezentować, przy boku właśnie TEJ osoby. Można by było chcieć więcej?
jednak ten wzór działa tylko przy wysoko postawionych w pracy mężczyznach, tacy co w garniturach chodzą, a ja się chyba urodziłam nie w tej warstwie społecznej...
no nic, odzyskałam część wspomnień i tą jedną najważniejszą rzecz- prawdziwy cel, który trzymał mnie przy życiu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz