Nie dość, że jestem chora to dostałam tak bolesnego okresu, że musze brać najsilniejsze możliwe leki przeciwbólowe. Znowu. Chciałabym mieć taki wielki ogrzewacz o temperaturze 36.6°C, wydzielający troche wilgoci i miękki. Tak, opis pasuje do człowieka xD
Pamiętam taką scene ze zmierzchu co wampirek nie mógł ogrzać swojej dziewczyny, więc ogrzał ją przytulaśny wilkołak (tak, przepisałam sie z team'u edwarda do team'u jackoba).
A tak po za tym to nie wiem, jak sobie poradze. Bardzo sie denerwuje i martwie. Z resztą nie tylko o siebie.
Pewna osoba powiedziała kiedyś "Miłość zawsze wiąże się z cierpieniem. Jeśli się zakochasz, będziesz cierpieć."
Sądzicie, że coś w tym jest? Czy troska o kogoś może zadać wiele bólu? Albo czy najdrobniejsze odrzucenie odwraca Cię o 180° ?
Czy niezależnie od tego jak bardzo będziecie się kochać, temu wszystkiemu towarzyszyć będzie ból? Im bardziej sie kocha tym bardziej boli. Nieprawdaż?
Jestem bezlitosna x'D i obrzydliwa, jestem jak najsłodszy owoc, przegniły od środka. Mam alergie na te naprawde słodkie i niewinne dziewczyny, zazdroszcze im.
Mimo wszystko ostatnio jedyne co czuje to ból.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz