music

niedziela, 9 października 2016

Kiss me one more time, before I'll go to sleep

Rozmywam sie i spadam wciąż
Topię się i nie mogę złapać tchu
Uratuj mnie, demonie zły
Przetnij nić, rozwiąż mnie
Uwolnij, wzniosę się
Zostawię ciało, całe zło
Patrzę w biały punkt
Bezużyteczne rzeczy robię
A czas przelewa się
Zostawiając suchy kielich trosk
Dopada mnie
Zniewala mnie
Gorycz strachu, szaleństwo bólu
Tylko jednej myśli trzymam się
To boli wciąż, nie złagodzisz go
Tylko jedno mi zostaje wiesz
Jedna myśl wciąż tłamsi mnie
Nie mogę od niej uciec dobrze wiem
Lecz reszta wciąż jednego chce
Chce i ja, nie mogę już
Zbyt wiele rys zrobiłam tym
Przestało obraz dawać szkło

Jak tam? Pewnie lepiej niż u mnie. Myślałam, że wczorajsza wizyta mojego chłopaka coś pomoże. Jednak wystarczyło, że zniknął z zasięgu mojej ręki i wszystko znowu jest takie samo.
Cholera, znowu rycze. Wystarczy mi, że przypominam sobie jego dotyk i już zalewam się łzami. Chociaż to może nie tylko kwestia tęsknoty, ale tego, że nie chce go zostawiać. Nie wiem co nawyprawiam, ale nie chce od niego odchodzić. Tylko wiecie "niech będzie dobrze chociaż w jednym miejscu, w domu lub w szkole, a nie będę chciała się zabić". Wtedy przeciągam pobyt w domu lub w szkole. Ale teraz...
Czuje się koszmarnie. Gdy ide do szkoły odczuwam melancholie, gdy wracam płacze w drodze z przystanku. Wieczorem też płacze, ogólnie płacze, gdy tylko ktoś odwróci wzrok.
Mam rany na udach. Bardzo boli, gdy chodzę, gdy ubieram spodnie. Otwierają się, gdy użyje zbyt gorącej wody pod prysznicem. Nawet nie pomyślałam co będzie przy przebieraniu sie na wf.
Jutro usypiają mojego psa. Tyle lat przeżyła i wydawać by się mogło, że będzie tak już zawsze, ale to iluzja.
I komu się wypłacze? Czasem siadałam na schodach po szkole, przed domem, gdy widziałam, że rodzice już są. Pies siadał obok mnie. Czasem ją głaskałam, płakałam i mówiłam do niej. Nienawidzę zmian, zwłaszcza tych na gorsze. Wybaczcie błędy w pisowni, ale momentami nie widzę za bardzo przez łzy.
A myślałam, że wszystko będzie już dobrze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz