music

czwartek, 27 października 2016

I'm so sorry, honey

Teraz to moge pójść sie zabić. Paskudny dzień. Paskudny, paskudny, paskudny...
Będę musiała zmienić swoje ustawienia. Inaczej nazbieram sobie tylko więcej i więcej bólu, a moje rusztowanie już zaczyna sie kruszyć. Tylko jak? Chcę dobrze, chcę perfekcyjnie, ale wychodzi coś innego...
Sama siebie sobą ranie.
Oglądaliście kiedyś pingwiny z madagaskaru? Ten odcinek, jak wyciągnęli z marlenki dziką stronę? Czuję się podzielona, jak ona. Jedna taka, druga taka, tylko w jednym ciele.
To takie trudne. Prościej umrzeć. Nie lepiej, ale prościej. Jak czuje sie człowiek, który umiera? Coraz trudniej mu oddychać, robi się zimniej i jest bardziej senny? W końcu zamyka oczy i traci świadomość? Skłamie, jeśli powiem, że nie boje się śmierci, jednak pragne jej na równi z prawdziwym życiem.
Jednakże jest pare rzeczy, które chciałabym zrobić nim umre (np.: pójść do galerii i nie martwić sie o ceny zakupionych rzeczy, czy też zrobić oszałamiający tort weselny na ślub kogoś kogo lubie, a nawet na własny). I tego się trzymam. Póki co.
Tylko, żebym przestała siebie ranić, nieodpowiednim myśleniem czy nadinterpretacją cudzych słow.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz