music

środa, 31 sierpnia 2016

Licealistka

Przepraszam, że mnie tyle nie było. Mam spore zamieszanie. Szkoła, ślub w rodzinie...
Teraz leci bardzo przyjemna piosenka ^^ rozpoznaje słowa "that's my fight", trochę podnosi mnie to na duchu.
Od dzisiaj jestem licealistką. W dodatku w nowej szkole nie znam nikogo. Tylko takiego jednego z podstawówki...
Najlepszy kumpel tego, w którym się zakochałam...
Boże, przynajmniej to z nim, a nie z tym drugim... Chociaż tyle
Nawet nie mam podręczników. Nie dociera do mnie, że to już wrzesień. Trzymajcie kciuki. Ja trzymam za Was <3

niedziela, 28 sierpnia 2016

Morze czerwone

Za każdym razem, gdy dostaję miesiączki, zaskakuje mnie fakt, że się nie wykrwawiam. Tak teoretycznie krwawię 24 h przez 5 dni i nadal żyję xD
Jednak to nie jest największym problemem. Większym problemem są bóle miesiączkowe, nadchodzą falami, kilka razy dziennie. Nie wiem jak inne dziewczyny, ale mnie to przykuwa do łóżka. Autentycznie nie mogę wstać. Byłam już z tym kilka razy u ginekologa i nic. Jakąś kurację dostałam- pomogła na parę miesięcy. Teraz mam silne leki przeciwbólowe (silniejsze niż paracetamol) i jakoś daję radę funkcjonować, ale ogólnie do masakra, nawet apetyt tracę.

W dodatku, w nocy miałam potworny koszmar, całą wewnętrzną stronę rąk, od ramion, miałam przebite agrafkami. Gdy się ruszyłam, zerwały się, rozrywając mi skórę i tworząc głębokie rany, w których widziałam coś podobnego do dżdżownicy, ale było bardziej żółte, trochę jak takie długie larwy. Zjadały mnie od środka. Nawet, jak jakimś cudem je wyjęłam to ich "główki" dalej wrzynały mi się w ciało, widziałam nawet małe, ruszające się wybrzuszenia po wewnętrznej stronie dłoni.
Obudziłam się, a mimo to nadal miałam wrażenie, że tam coś jest, zaczęłam się drapać o pocierać, mimo iż wiedziałam, że nic tam nie ma.
Chciałam zadzwonić do chłopaka, ale jakoś tak wyszło, że nie odzywaliśmy się do siebie od paru godzin, więc odłożyłam komórkę.
W końcu udało mi się trochę uspokoić i zasnąć. Rano, jak się obudziłam, nadal miałam kilka czerwonych śladów po paznokciach.

Trochę makabryczne.
Jak śpię obok kogoś, to zwykle nie jest tak źle. Na zielonej szkole spałam z koleżankami na jednym posłaniu z połączonych łóżek i jakoś ten fakt uspokoił mnie na tyle, że lepiej spałam.

Ciężko mi mówić o czymkolwiek rodzicom, a tym bardziej o czymś takim. Jednak chyba nie mam wyboru i bez leków na to się nie obędzie...

Będę dobrej myśli ^^ to tylko sny

czwartek, 25 sierpnia 2016

Ciemno, głucho wszędzie

Ostatnie 45 min płakałam.  To chyba niezbyt ważne z jakiego powodu.  Znowu mam ochotę płakać. Nie, nie, nie. Muszę wziąść się w garść, utrzymać zawartość żołądka i ostrość widzenia, odciągnąć myśli. Cholernie ciężko.
Wczoraj była u mnie przyjaciółka, wiecie? :) Oglądałyśmy razem film i trochę gadałyśmy. Miło tak spędzić czas z kimś kogo się lubi. Tak to siedzę sama w domu. Pilnuje zwierząt i trochę sprzątam, żeby rodzice nie zrobili mi awantury. Czasem zrobię więcej,  gdy nie mam znowu dołka. Staram się. Czasem nie wychodzi, ale muszę wierzyć, że się uda, prawda? Może nie udać się nawet sto razy, ale musimy wierzyć, że ten sto pierwszy raz będzie udany. Choć czasem nie ma sensu próbować w nieskończoność...
Wyzwanie:
23.08-namalowałam bardzo ładnego jelenia i liska
24.08- przyszła do mnie przyjaciółka
25.08-...wstałam z łóżka?

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Wstań, słońce już wysoko

Dziś trochę weselej ^^
Mamy królika w domu ^^ takiego żywego xD
Moja młodsza siostra się uparła i ciocia dała jej go. Teraz siedzi w klatce i karmimy go z mamą (siostra wyjechała do babci na tydzień). W ciągu dnia nikogo nie ma w domu, więc na mnie spada cała odpowiedzialność.
Przy okazji dostałam lentilky (dropsy czekoladowe), żel-galaretke pod prysznic, perfumy, aloes w cukrze i 500 koron (ok 84zł). To wszystko jeśli chodzi o niedzielę.
Dzisiaj spędziłam cały dzień w domu i tak defakto leżałam na kanapie, oglądając telewizje...
Pozwolicie, że zwalę to na pochmurną pogodę i lekki przedmiesiączkowy ból brzucha i krzyża xP

Słońce wysoko na niebie
Pora wstać, iść za horyzonty
siła jest w nas, jak życie w jajku
miłość to rozległe morze
otwarte drzwi ma Bóg twój
szukaj niestrudzenie Go
siła i światło, radość i szczęście
miej w sobie pokorę
unosząc dumnie głowę
Znajdź podparcie w Nim
Dostrzeż blask wokół siebie
Nie zamykaj się
Może nie znam życia jak Ty
Upadłam jednak, wiele, wiele razy
Ale wiem, mam w dłoniach dar
Zmienię siebie- zmienię świat
i jestem tego wart!

Wiecie, tak sobie myślę... nawet jeśli nie wierzysz w nic, tam głęboko w sercu masz pustkę, głuchą i ciemną, to warto ją zapełnić wiarą w Boga, nawet jeśli masz wątpliwości z początku. Nie wierzyłam, ale później myśl, że jest ktoś, kto mnie kocha i na mnie liczy, bez względu na wszystko czeka, nie pozwalała zgasnąć wątłej nadziei. Można zacząć szukać Boga ^^ już was nie zamęczam xD tak tylko wspominam...
W każdym razie, jeśli nie można żyć dla siebie, żyj dla kogoś. Ktoś kto Cię pokocha czeka sekundę od Ciebie, nie odbieraj więc te sekundy, minuty, dni i lat. Wierz w to, że wszystko się odmieni, wiem, jak to być w tej strasznej zimnej ciemności, która dusi, odbiera wszystko, własną wartość, ale wiem, że za rogiem, może tym drugim albo kolejnym, czeka szczęście. Po prostu wiem ^^ tylko niech mi ktoś o tym przypomni, jak znowu zaliczę koszmarną noc...

Wyzwanie: dostałam Lentilky (niedziela), królik przeżył pierwsze 24 godziny (dziś)


sobota, 20 sierpnia 2016

W ciągu

Wczoraj odbył się pogrzeb mojej prababci. Miała 98 lat. Trochę to smutne mimo iż każdy z rodziny się tego spodziewał. Pogrzeby są smutne. Byłam już na czterech i wiem co to znaczy, a będę pewnie na wielu jeszcze. Po stypie matka z moją siostrą pojechały do cioci, do Czech. Ja wracałam z tatą do domu. Mieliśmy jechać autobusami, ale wujek nas zawiózł.
Dzisiejszy dzień zaliczyłabym do udanych. Posprzątałam zmywarkę, umyłam patelnie, zebrałam fasolkę, przygotowałam ziemniaki na frytki i z nikim się nie pokłóciłam. Tata trochę hałasował przy odkurzanie, przewracając sprzęty do góry nogami (nawet balon mu pękł, choć nwm jakim cudem balony pękają przy odkurzaniu), ale dało się to znieść.
Szkoda tylko, że znowu zasmuciłam swojego chłopaka. Wysłał mi bezsensowną wiadomość, gdy poruszyłam temat, o którym chciałam normalnie pogadać, okazało się, że miał to być żart, a dobrze wie, że się na nich nie znam... nawet jeśli ktoś je wytłumaczy. Trochę się zirytowałam, on się zasmucił i od razu stwierdził, że to jego wina, że nie ważne. Poczułam się znowu źle, że nie łapię żartów i miałam ochotę się popłakać. Głupie, no nie? Jak jest smutny to mi się od razu chce płakać. Nawet nie wiedziałam co napisać, żeby to naprawić, żeby było jak przed kilkoma minutami. Po jakimś czasie napisał, że się położy i jak będę to żebym zadzwoniła, albo coś. Na koniec dodał "Jeśli będziesz chciała oczywiście", co wpędziło mnie w większe poczucie winy. Znając mnie to przez długi czas nic nie napiszę, bo będę czuła ten ciężar, że znowu coś nie tak poszło. Beznadzieja.
Relacje międzyludzkie, szczególnie rozmowy to moja najsłabsza strona. Mój chłopak jest tak naprawdę jedyną osobą, z którą codziennie tyle rozmawiam bez względu na wszystko. Z rodzicami nie próbuję już nawet, a z przyjaciółkami gadałam w sumie tylko w szkole...
Aaaa, nie mogę się dołować, nie mogę. Moje życie towarzyskie jest do dupy i tej dupy nawet nie ruszam, żeby to naprawić, bo... nie będę szukać wymówek, ale człowiek jest strasznie dwulicowy.

Tak z innej beczki- ćwiczyłam dzisiaj, aż pot spływał mi po plecach.
Może jak zabiorę się za jakieś książki psychologiczne, to będzie mi łatwiej w kontaktach z ludźmi?

Wyzwanie (wczoraj): Wujek podrzucił mnie i tatę do domu.
Wyzwanie (dziś): yyy... zebrałam fasolkę (nie powiem, żebym była z tego ucieszona, ale jakiś sukces to jest)

czwartek, 18 sierpnia 2016

Chciałabym być lepsza

Dziś raczej nie mogę pochwalić się żadnym osiągnięciem, w dodatku znowu miałam sprzeczkę z matką...
Nie zrobiłam nic niewłaściwego, a czuję się winna za wszystko...
Ale wiecie co? Przeszło mi.
Chodzi o to, by uświadomić sobie, że nie działałaś ze złym zamiarem, nie wiedziałaś, że ktoś może mieć o to pretensje, więc nie mogłaś temu zapobiec. Dlatego cenię sobie jasne zasady, bo mogę uniknąć takich sytuacji, gdzie czuję się winna z powodu samego swojego istnienia.
Pomyśl, że to niesprawiedliwe i przywal w poduszkę. Mocno. Mi to pomaga.
Jeśli nadal czujesz winę, zrób coś pożytecznego, np.: posprzątaj.
Często, gdy słyszałam, że jestem zerem, że jestem gorsza od innych, że znowu coś jest moją winą i coś źle zrobiłam- załamywałam się. Płakałam, cięłam się, wyżywałam na sobie.
Trzeba powiedzieć sobie "Tak?! To udowodnię, że tak nie jest!". Popraw się w czymś, zdobądź nową umiejętność, zrób coś bardzo starannie. Tylko nie rób tego dla słów "w końcu się na coś przydałeś". Zrób to dla siebie. Zrób to dla czyjegoś UŚMIECHU. Obie opcje są dobre, gdy postępujesz według sumienia.
Naucz się zmieniać rozpacz we wściekłość, a wściekłość w napęd do działania. Spójrz w lustro i rób "mściwy uśmiech" xD Pokaż innym, a przede wszystkim SOBIE, że jesteś coś warta.
Pamiętam tą chwilę, gdy upiekłam jedno z moich pierwszych ciast i poczęstowałam innych swoją pracą. Pamiętam uśmiech ^^ mój wypiek sprawił im przyjemność i gdybym się nie urodziła nie mogłabym sprawić im uśmiechu. To naprawdę wielka nagroda.
Nie musisz piec. Możesz coś uszyć (maskotę, breloczek), możesz uczestniczyć w wolontariatach (pamiętam łzy szczęścia starszych ludzi, jak robiliśmy dla nich w szpitalu przedstawienie bożonarodzeniowe, naprawdę wstrząsające przeżycie).
Wydaje się to wielkie, gdy o tym mówię, ale naprawdę, jest dziecinnie proste.
Jeśli zamkniemy się w pudełku z bólu, nigdy nie znajdziemy sensu życia, nigdy swojego życia nie spełnimy. Nie możemy się wtedy rozwijać, ani pozwolić innym się rozwinąć. Może za rogiem czeka ktoś Tobie podobny? Może Ty masz możliwość walki, a on nie? Uratuj choć jedno życie, a uratujesz tysiąc innych, a twoje życie nie będzie już takie beznadziejne.
Tak sądzę ^^

Wyzwanie na najbliższy tydzień: Napisz jedną szczęśliwą rzecz lub sukces, który się dziś wydarzył.

Zjadłam bardzo pyszne mięsko z własnoręcznie zrobionym sosem czosnkowym ^^

środa, 17 sierpnia 2016

Na początek

Każdy z nas miewa w swoim życiu wzloty i upadki. Myślę, że w moim życiu było więcej tego drugiego...
Mówi się, że jeśli chcemy zmieniać świat, to powinniśmy zacząć od samych siebie.
Nie wiem czy mi się to uda. Chciałabym przekonać się o własnej sile i spełnić co postanowiłam.
Chciałabym zmienić siebie, stać się silniejsza, bo wiem już jak nisko mogę upaść.
Jestem pełna obaw, ale i nadziei.
Czyli co? ^^ Pójdziesz moim śladem?
Spokojnie xD uda się
A jak nie... to przynajmniej nie zrani :)