Strzelcie
Pierś przed wami rozedre
Krwawym potem spłynę
Łzy i boleść
Nogi nie wiedzą
Gdzie swe kroki stawiają
Oczy nie widzą
Gdzie łzy ich płyną
Dusza wydziera się z ciała
Wciąż z nią związana
Dźgnijcie
Ostrym kantem
Rozbitych przyrzeczeń
Nieważne, marność
Z chęcią poświęce
Żywot swój niewieści
Na szczęście innych
Poświęcę śmiercią Panie
Bo tak prosto
Romantycznie
Wysłuchaj modlitw
Spod mostów
o leprze życie
Moim szczęściem obdarz
Duchy
Po stokroć lepsze
Od moich koszmarów
Bylebym nie zawiodła się
Nigdy więcej
Zapomniałam jaki ból może być kojący i jak oczy mogą piec od łez. Zapomniałam o bólu ścinającym z nóg i o tym by na nikogo nie liczyć.
Nie umiem na nowo i nieskończenie. Patrzeć w oczy tych których podziwiam. Zakładać maski bez względu na stan. Żyć bez lęku, melancholii czy smutku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz