music

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Czas... nie leczy ran, pozostają blizny.
Choć krzyczą "nigdy nie mów nigdy",
 zmianę wywoła nawet jeden strzał.


Co tam u was? U mnie zastój. Byłam dziś na badaniach usg. Niby mam powiększoną wątrobe i śledzionę, a ponad to jakiś dziwny pęcherzyk, ale to nic poważnego. Za 6-8tyg powinnam mieć powtórzone badania.
Ale czuje się trochę samotna. Fakt, że nie mam do kogo gęby otworzyć, przyprawia o lekkie szaleństwo. Naprawdę stałam się bardziej ekstrawertyczką...
Co ciekawe dopiero po roku niektórzy dowiedzieli się o paru moich problemach. Apropo... moje problemy dopiero sie zaczną. Mam do nadrobienia 4 sprawdziany, 4 kartkówki i 2-3 prace pisemne. Pogrom. Muszę się jakoś wziąć w garść, bo czeka mnie powtórka sprzed roku z zagrożeniem na semestr. I tym razem nie mam z kim pogadać. No, może z jedną osobą. Wierze, że nie sprawiam jej tym problemów. Natomiast co do kolejnych dwóch... dzieci, sama nim niby jestem, ale oni ni dadzą rady znieść mojej prawdy. Niestety to sprawia, że im mocniej siebie gram tym bardziej chwytają mnie mdłości i psychiczny ból.
Coś za coś.
Mogłabym się nie przejmować, ale sumienie mi nie pozwala. Czułabym się winna... nawet teraz się czuje. 
Często sobie życzę, żeby ta wrażliwa strona mnie znikła. Bez poczucia winy byłoby lżej. Czasem, nawet jeżeli na coś nie miałam wpływu, to czuję się źle z tego powodu. Niby nic, jednak jest przygnębiające.
Koniec na dziś. Pozwólcie, że zwale to wszystko na zimę. Zimno, plucha, błoto, szaro. Nic dziwnego, że człowiek jest ponury, jak jeszcze na święta musi się użerać z przymusowo dobranymi ludźmi- rodziną.
Dobranoc <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz