music

czwartek, 14 grudnia 2017

Switch off

Wczoraj strasznie bolało mnie po lewej stronie podbrzusza, podbrzusze z resztą też. Znowu odzywają się narządy rozrodcze. Trudności w chodzeniu to jeszcze nic, ale jak poczułam jakby coś wpływało (kto miesiączkuje ten pewnie wie), to serce skoczyło mi do gardła. Myślałam że krwawię. Chwała, bo jednak tak nie było.

Wracając do dnia dzisiejszego. Tak jak w szkole mam na razie dobre stopnie i wszystko systematycznie zdaję, tak życie towarzyskie ma się zupełnie odwrotnie.
Zaczynam rozmowy, trochę na siłę, pytam się o co mogę, ale rozmowa umiera śmiercią naturalną. Amen. Już nawet nie muszę nosić telefonu przy sobie, bo nikt nie pisze. Sporadycznie może

To co wiąże się z rozmowami to poczucie winy. Że zwyczajnie przeszkadzam, a Ci mili ludzie odpisują z grzeczności.
Tak samo z propozycją wspólnego wyjścia. Z chęcią się zgadzam , chyba że ktoś pisze "jak chcesz", bo to takie trochę "zwisa mi czy będziesz czy nie". Podobnie jeżeli chce wyjść z propozycją, mam wrażenie wpierniczania się na siłę w czyjeś życie.

To przewrażliwienie skłania do rezygnacji z życia towarzyskiego i odpuszczenie wszelkich starań o kontakt.
Dla braku stresu dla mnie i braku konieczności użerania się z kimś nadwrażliwym, czyli że mną.
Eh.. Niby to proste. Łatwiej jest zaszyć się w sobie i poddać, ale nie umiem żyć bez ludzi. Bez kogoś z kim można po prostu wyjść i trochę pogadać.

Jakieś pomysły na zabicie w sobie pragnienia kontaktu z człowiekiem lub przezwyciężenia takiego poczucia winy/nieśmiałości?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz