music

niedziela, 26 lutego 2017

Apocalypt

Mam takie wrażenie, że moja zależność od ludzi jest niszcząca. Zarówno dla mnie, jak i dla innych. Że nie powinnam wiązać sie z nikim, ani blisko, ani na stałe. Opanowuje mnie strach i zdaje się przejmować wszystko. Wplata się w moje serce, wypuszczając pędy i niszcząc tkanke zwierzęcą. Boje się. Boję się by czegoś znów nie zepsuć. By nikogo nie ranić, nie dołować. Nie odbierać mu niczego, ani nikogo.
Nie wiem co mam robić. Jak z tym poczuciem winy i panicznym strachem walczyć.
Jak dać komuś wolność, jednocześnie mając go dla siebie i mając go wedle uznania? Czy to możliwe?
Czy nie chodzi o to by samemu rozkwitać powoli, a przy kimś dwa razy bardziej, bo sie nawzajem motywujecie?
Że starania stają się weselsze, że widzisz siebie w czyiś oczach, ale wiesz że płótnem są właśnie czyjeś oczy?
Czy... Eh. Tyle pytań.
Ale wiecie co? Czuje się dobrze, tu, gdzie jestem i z kim jestem. Może być gorzej, może być lepiej. Ale lepiej będzie tylko wtedy, gdy się rozwine.
Oby strach nie był moim przewodnikiem, choć teraz poniekąd jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz