Mialam sen.
Trafiłam do nowej szkoły. Jeden z chłopaków zaczął sie do mnie przystawiać. Blondyn. Na początku byłam miła. Później stał sie natarczywy, a że był szkolnym "ciachem" to jedna z jego adoratorek i diva całej szkoły zaczęła rujnować mi życie. Na szkolnym festiwalu jedzenia miałan najdalsze stoisko i nikt nie przychodził. Byłam sama. Wyszłam ze szkoły rzucając upieczonym naleśniczkiem w jedną z div.
Szłam jasnymi ulicami. Godziny pracy wiec była cisza. Zaszłam aż na wielki plac budowy. Jakiś mężczyzna spytał czy nie szukam łatwej roboty. Powiedziałam ze szukam. Chciałam sie gdzieś ukryć przed całym światem. Praca polegała na doglądaniu kamer. Położyłam sie na sofie i zasnęłam. Byłam sama, zrezygnowana całkowicie ze wszystkiego, nie chciałam sie budzić. Mimo to obudziłam sie. Obok mnie moja babcia kładła kuzynke w wieku 9lat. Też była tak zrezygnowana.
Nie mogłam sie za bardzo ruszyć, ale moje ciało uderzyło o coś za sobą. To moja mama. Spała obok mnie. Szybko się ocknęła. Martwiła sie o mnie i czuwała. Poczułam że mam od niej wsparcie i z pomocą troskliwej rodziny może coś sie uda.
Najpiękniejszy moment snu to wtedy kiedy znalazłam kryjówke i zasnęłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz