music

czwartek, 20 lipca 2017

Był kiedyś inny świat

Czuję w sobie zmiany, wiecie?
Kiedyś mój umysł był zasnuty mgłą, ciemny i bezbarwny. teraz, gdy od dłuższego czasu odczuwam szczęście (chciałabym, żeby trwało to wiecznie), wracają wspomnienia zza mgły. Urywki, fragmenty, które wyrzucałam. Te szczęśliwsze.
Pamiętam czas gdy nie spotkałam pierwszego chłopaka. Nadal byliśmy w strefie online, pamięta jak uśmiechałam się do komórki, gdy mama spytała się co się takiego stało. Siedziałyśmy w restauracji, gdzie zamówiłam placuszki z łososiem. Pamiętam trochę więcej.
Mimo, że kocham mój skarb ponad wszystko, nie umiem w 100% odrzucić przeszłości, tych których obdarzałam głęboką na swoją miarę miłością.
Wcześniej patrząc na wspólną przyszłość, ogarniało mnie zwątpienie. Miałam wątpliwości, które napędzały moją ucieczkę, choć tak bardzo nie chciałam tego przed sobą przyznać. Odpowiedzialność ciągnęła mnie w dół. Cała relacja ściągała w dół mimo szczerych uczuć i chęci.
Teraz jest inaczej, choć boję się przyznać przed sobą, że może być tak dobrze. Czuję zimno czasami, topniejące pod jego dotykiem. Gdy słyszę bicie serca, gdy przytula mnie do siebie cieszę się. Czuję się bezpieczna. Nie odrzuca moich słów i zdawałoby się, że czyta ze mnie jak z otwartej księgi. Czasami jestem zszokowana trafnością słów, którymi opisuje uczucia. Jego cierpliwość, troskliwość, wsparcie i pomoc. Czasem płaczę w smutku przez niego, ale coraz częściej mam na twarzy łzy wzruszenia jego szczerozłotym sercem skroplonym odrobiną szaleństwa.
Chciałabym, by lekkość i szczęście, jakie mi daje mogło rezonować po stokroć w moim wnętrzu i wracać do niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz