Znowu mój umysł zasnuwa szarawa mgła. Mam ochotę się jej poddać. Zgasnąć na kilka dni i odpocząć. Po prostu na nowo wszystko przetrawić, żebym mogła znów zepchnąć w kąt i udawać, że to się nie stało.
Zapada zmrok
Każdy ogień zgasł
Zimny wiatr
Mrozi drobne kostki
Przeszywając do szpiku
Drewnieje, z porcelany
Każdy staw
Oczy ze szła
Szeroko otwarte
Widzą patrzą
Choć nie na to co widzisz
Na to co widzą
Jedynie lalki
Ich usta poruszają się
Jak chcesz
Ich ciało nie odpowiada
Baw się jak chcesz
Otwarte oczy
Samotna łza
Na malowanej buźce
Lalka nie ma zdania
Ani głosu, bez protestu
Bez ciepła, bez woli
Zasypia
Gdy budzi się zwierz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz