music

czwartek, 26 września 2019

Worry

Czuję się słaba... Wątła i bez znaczenia. Walczę z tym i czuję ból. Dzisiejszy dzień był niezwykły. Był jasny. W wielu momentach byłam pełna nerwów. Wiem, że wielu ludzi chce być miłych. I tacy są, do czasu... Wybuchają i wyrzucają wszystko co "dla Ciebie zrobili". Choć o nic nie prosiłaś. Wręcz upewniałaś się czy oni dobrze się czują w takiej sytuacji. Dlatego jestem tak nieufna wobec miłych gestów.
Do tego dochodzi moja samoocena. Gdy jestem sama, nie jest najgorsza. Umiem gotować, dobrze wyglądam i znam się na paru sprawach. Gorzej czuję się przy innych ludziach. Im bardziej zależy mi na czyjejś opinii tym mniej pewna siebie się staje.
Z resztą... Kto by chciał kogoś takiego? Jestem niezdarna, nie jestem top modelką, jestem wybuchowa i impulsywna.
Jestem brudna... Bo spotkało mnie tyle rzeczy... Mam blizny i drugą osobę w głowie. Kto by mnie taką chciał.
A wiecie, im bardziej mi zależy tym bardziej to wszystko boli.
Boję się też, że jeżeli znowu zainwestuje tą resztkę uczuć, o ile jeszcze je mam, to wszystko stracę. Dosłownie
Wiecie jak to jest, gdy w głowie otworzy się furtkę "samookaleczanie" albo "samobójstwo"? Tego nie da się już zamknąć. To studnia bez dna. Możesz ją zakryć, zabudować lekami i terapią. Ale to nadal jest z tyłu głowy.
Boję się, że jeżeli zbyt dużo stracę to stracę życie.
Zależy mi na nim. Ale po takich (tych które były) związkach mam wątpliwości czy wiem co to miłość, czy kiedykolwiek ze wzajemnością jej doznam. Nie chcę zrobić mu krzywdy. Nie chcę żeby czuł presję, lub bezsilność, lub rzucał coś z mojego powodu, lub żeby mój paskudny humor i choroba mu się udzieliły.
Ja wiem że choruje, że mam zaburzenia lękowo depresyjne. Ale dla osób, które są laikami (jak chyba całe społeczeństwo) to może być: szopka, dramatyzowanie, zły humor, okres, wydziwianie, atakowanie, nakładanie presji, pioczenie, księżniczkowanie. Zwyczajne użeranie się z rozdwojoną osobowością. W sumie te dwie osobowości też mogą być dezorientujące. Ale maia jest moją podporą i opieką. Ostatnio było mi strasznie słabo. Słaniałam się na nogach. A musiałam jeszcze wziąść prysznic. Maia przejęła moje ciało i mi pomogła. Dziwnie to brzmi, prawda? Ale przez lata to jest bardziej norma niż coś nietypowego.
Dzisiaj zrobiłam coś ciężkiego dla siebie. Wyrzuciłam dwie rzeczy związane z pierwszym i z byłym chłopakiem. Każda z nich zrobiona była ze starannością i uczuciem. Ale nie mogę tkwić w przeszłości. Zbyt ciężko pracuje, by dać się zabić. Ale to nigdy do końca nie zgaśnie. Niestety

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz