music

piątek, 25 maja 2018

sen o przyszłości

Od tygodnia siedze w domu. Z powodu choroby.
Wczoraj śnił mi się mój były. Boże...
Byłam na jakimś wyjeździe wakacyjnym w okolicach jego miasta. No i przyjechał. Pogodziliśmy się. Mogłam go przytulić... Później oboje się popłakaliśmy. Jak się obudziłam to zalały mnie łzy. Nawet nie smutku, ale czegoś podobnego do szczęścia. Przez realizm moich snów przypomina to bardziej wspomnienie niż sen. Mimo, że czułam urazę i nie było ani krzty takiej miłości namiętnej, to mogłam go przytulić... żył, odzywał się i miał dobrze. Niesamowite uczucie. Dzięki temu trochę odżyłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz