music

czwartek, 10 maja 2018

Do you believe in world of happy endings?

Dziś na grupie wsparcia opowiadałam o swoim życiu. Cała się spociłam, drżałam. Starałam się nadać mojej wypowiedzi lekkości, ale średnio wyszło.
Teraz wszystko krwawi. Prawie wszystko co powiedziałam wciąż żyje. Wije jak wąż i dusi.
Czuję ból głowy i całego ciała. Chcę krzyczeć, płakać aż wypłaczę sobie oczy. Wzięłam proszki na ból. Może choć trochę pomoże.
Przy okazji znalazłam miejsce spoczynku. To park krajobrazowy z wysokimi skałami. To nie budynek, ale na nikogo nie spadne, jakby to było na autostradzie, czy nie nadrobię szumu, jak by to było przy bloku.
Jedyną niepewnością jest ziemia i trawy. Żeby nie zamortyzowały upadku.
Nie umiem, nawet nie chce się powstrzymać. Ale się boję. Moje serce przyspiesza i zaczynam drżeć gdy o tym myślę.
Przejdę się tam. Nie raz. Dla oswojenia. I dla decyzji. Mam już wszystko perfekcyjnie zaplanowane. Choć nie wiem jak zadziałają narkotyki. I czy je wgl zdobędę.
Dasz wiarę że doszłam do takiego momentu?
Muszę jedynie odsunąć ludzi. Delikatnie ale stanowczo. Ale to na końcu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz