Sekret w moim sercu
Którego nie zobaczysz
Trzymam go w klatce
Ale nie kontroluje
Trzymaj się z daleka
Bestie są brzydkie
Gdy przychodzi co do czego
Mogę go tylko trzymać
Zatrzymuje sekret
Pod kluczem, pod kłódką
W schowku i na korytarzu
W ciele i w głowie
Czuję go głęboko
Wije się pod skórą
Czemu ktoś nie przyjdzie
Nie wyrwie go z żył
Przyznam się
Że mam coś z potwora
Którego nienawidze
A to dopiero początek
Jeżeli go wypuszczę
Nie powstrzymam się
Złamie mnie i ściągnie w dół
Bez ocalenia
Ukrywa się w ciemności
Jest w większości mną
Nie ma ucieczki
Było moją duszą
Był moim sercem
Teraz tylko krzyczy
Może to tylko sen
Może jest tylko we mnie
Może pozornie tracę kontrolę
Nad czymś bezlitosnym
Jest bez zmian. Bez wyrazu. Jedynie przyjaciel się dziś zmartwił, ale go uspokoiłam. Łatwo przekonać kogoś komu nie zależy na tyle by się wgryźć w problem. To przecież niewygodne. Ale trudno mi było grać. Głównie dlatego, że chciałam się wyżalić. Jednak udało mi się.
Nawet nie staram się myśleć o moim byłym, ale sam mi się wkrada. Wkrada w osoby które spotykam. Nadal go widzę...
Eh. Jestem w próżni. Zawieszona. I nie umiem się ruszyć. Ani w tą, ani w tą. Jakby ktoś trzymał mnie za fraki nad pustką.
I po raz pierwszy udaje przed każdym. Dziwne to trochę
Mam dostęp do silniejszych narkotyków. Teraz szukać budynku z 6 piętrem.
I decyzja...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz