Mój chłopak nie przyjechał.
I nie przyjedzie jutro, w sumie to dziś, bo jest już 2 nad ranem.
Czuję się samotna. Smutno mi. Nawet bardzo, tak, że wszystko gaśnie...
Chciałam mu pokazać jak zatańczyć jeden taniec, którego się nauczyłam. Może go przytulić, objąć. Mówię może, bo tak źle się układa że mam wrażenie że ten związek umarł. Jak o tym myślę, to łzy spływają po policzkach.
Chciałabym być kochana. Móc cieszyć się z drugą osobą. Wspólnie się wspierać i rozwijać. Ale chyba nie jest mi to pisane. Jestem słodką i uroczą zabawką, lalką. Mówię co chcą i zachowuję się, jak mnie chcą widzieć. Nie ma w tym fałszu, po prostu eksponuje inną część siebie, jednak ta, która pozostaje w cieniu zatruwa wszystko.
Gdy jestem słodka, urocza i wgl, jak małe dziecko to nikt nie ma ze mną problemu. Tak jest prościej niż użerać się z pragnącą 100% uwagi i opieki rozpieszczoną, egoistyczną nastolatką...
Człowiek to tylko człowiek
Nie bohater, nie obrońca
Od dziecka do trzeciej nogi
Ciągle we mgle z własnych snów
Ciągle patrzący w dół na przeszłość
Jedynie czlowiek
Nie anioł bez skrzydeł
Nie zwierzę z rozumem
Jedynie ludzki pomiot
Pyłek w dymie
Kropla w oceanie
Jedynie człowiek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz