chyba znowu wrócę do w mirę regularnego blogowania
szczególnie, że moja matka znowu mnie niesprawiedliwie ocenia
dzisiaj wyjechała, że źle traktuję ojca i, chamsko się odzywam. Nie mam powodu by się do niego źle odnosić, przynajmniej nie takie powody jak do mojej matki.
Odniosła się do wczorajszego wydarzenia. Internet przestał działać w całym domu. Prawdopodobnie wystarczyło włączyć i wyłączyć ruter. A mój ojciec wprost dostaje białej gorączki, gdy ktoś coś mu rusza (oj wyszkolił mnie skarceniami jak byłam mała), więc powiedziałam mu o problemie licząc na to, że coś z tym zrobi. usłyszałam "już" to była 19-20. Czekam. Czekam. Czekam. Zbliża się 21, ja nadal nie mogę zrobić pracy domowej, bo materiały są w internecie. Poszłam i, serio, grzecznie zapytałam czy "już" potrwa do jutra. Inaczej poszłabym się myć, a nie siedzieć i czekać.
I za to dostałam uwagę. A wiecie, jak na mnie dała nawet najmniejszy prztyczek z jej strony. Jak bomba atomowa, co zostawia zgliszcza, jak po wojnie nuklearnej,
To nie ja darłam się na niego, żeby wynosił się z domu (jak sobie przypomnę jak wtedy siedziałam zapłakana w pokoju, zdezorientowana, modląc się by już skończyli się kłócić). Nie ja podejrzewam każdą jego delegacje jako zdradę albo o zgrozo "wypoczynek w spa w 4-gwiazdkowym hotelu" (cóż za zawiść). To nie ja chwytam się za głowę w wielkiej dezaprobacie, gdy znowu się nabuzuje i zacznie uderzać w ścianę, zamiast jako żona, partnerka, dowiedzieć się o co chodzi lub chociaż wesprzeć.
To ja słyszałam od niego, że woli się już nie wypowiadać (bo matka, która wszystko odbiera w najgorszy chyba możliwy sposób). To ja jestem z nim w stanie pożartować (bardzo rzadko, bo w domu czuję się jak na polu bitewnym, ale częściej niż matka). I to ze mną czasami dyskutuje. Nie kłóci się, ale rozmawia.
Nie jest ze mną łatwo, bo nie liczę na wsparcie emocjonalne z ich strony. Nic dziwnego, że zwracam się głównie w "interesach" i nie jestem skora do siania pomocy skoro i tak nie zyskam sympatii lub co gorsza oberwie mi się podwójnie. Jednak to nie powód, by na mnie naskakiwać, skoro matka wywiera na nim dużo większą presję (moim subiektywnym zdaniem, może się mylę). A tym mu zdrowia nie poprawi(bo o to się niosło, że jestem chamska a mój ojciec jest zmęczony i nie chce się iść badać, a jak pójdzie to wyniki mogą być złe, [bo poco być dobrej myśli] i żebym nie żałowała swojej chamskości [jakby słowa wywoływała ciężkie choroby-może, jakbym chciała mu dopiec-może, ale ja sie tylko pytałam, kiedy zrobi coś z niedziałającym internetem, bo ruter nawala]).
Nie mogę jej tego powiedzieć wprost, bo byłabym w przyszłości inspiracją do historii "jak wywołałam III wojnę światową.
I małe zdanie. mały kurwa (przepraszam) prztyczek i mam zszargane nerwy, chce mi się płakać i wgl overreacting.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz