W pewnym sensie czuję się samotna. W domu są jedynie rodzice i siostra. Z siostrą sobie nie pogadam- chodzi do przedszkola, zaś rodzice-wiadomo. Ojciec, co nic nie zrobi, jak ściana,czasem tylko coś rozwali. A matka... Jak załączy swój tryb "wszyscy jesteście pasożytami i żerujecie na mnie, wkorzystujecie jak służącą" to śmiało mogłaby konkurować z azazelem, albo jakimś innym pomniejszym demonem.
Czuję się jakbym gasła. Nie mam motywacji do niczego, choć zrobiłam dziś trochę w domu.
To co ostatnio zauważyłam to fakt, że większość rzeczy robię, bo " powinnam". Powinnam się uczyć, posprzątać, nie powinnam się złościć, narzucać i mówić niepytana lub bez pilnej potrzeby. Robię to czego oczekują ode mnie inni i ogromnie się flustruje, kiedy nie mogę sprostać oczekiwaniom. Do tego problemy z wyrażaniem/rozpoznawaniem własnych emocji. Bardziej z wyrażaniem.
Sama też od siebie oczekuje że będę na tyle silna by nikogo nie potrzebować. A tak nie jest, jestem jak małe dziecko, które chce uciec od świata, ale nie może...
music
piątek, 30 marca 2018
A little lonely?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz