Od dwóch dni z nikim nie rozmawiam.
Od paru niewiele jem.
Piję nawet do 1,4 l dziennie, gdzie w moim przypadku już 0,5l to dużo.
Moje ciało jest słabe, często mam lekkie zawroty i bóle głowy.
Wiecie... odkąd nie rozmawiam z moim chłopakiem, to czuję zupełną rezygnację z życia. Zastanawiam się, czy jakbym się upiła albo naćpała to zyskała odwagę do samobójstwa... Nigdy wcześniej nie wpadłam na taki pomysł. Za tydzień powinnam mieć trochę zioła, zobaczę jak działa.
Później pomyślę, co dalej zrobić.
Zimno... strasznie mi zimno. Mimo ciepłego domu, ciepłego komputera na kolanach, nadal mam dreszcze.
Z racji samotności będę częściej pisać, ale właściwie mam nadzieję, że nikt nie będzie tego śledzić. A jeżeli to moje ostatnie tygodnie? Nie wiem czym oberwę jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz